Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!


ZAPRASZAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ KATALOG OPOWIADAŃ O WAMPIRACH. SZCZEGÓŁY NA PODSTRONIE.

|36| Are you Alice?

Edytuj post

nazwa bloga: Are you Alice?
autorka: Amnesia
adres bloga: are-you-alice-girl

WYGLĄD (13/20)
– wielkość czcionki, wyjustowany tekst (7/10)
Mieszanie różnych czcionek (w Twoim przypadku Arial w rozdziałach, bodajże Vollkorn w tytułach i Georgia w kolumnach) to jeden wielki chaos. Zrezygnuj z Georgii, ponieważ w porównaniu z Arialem jest zbyt ozdobna. Zostań jedynie przy dwóch, więcej nie potrzeba.
Wielkość jest w porządku, co prawda osobiście ustawiłabym delikatnie jaśniejszy kolor tekstu, bo w pewnych momentach odcień zlewa się z tłem, ale to już kwestia gustu.
Na szczęście wiesz, czym jest wyjustowanie i akapity, więc tutaj nie mam się czego przyczepić.

– odczucia do kolorystyki bloga, jak i całego szablonu (6/10)
Szablon autorstwa Alatum. – ja jej prace uwielbiam i ta grafika jest tylko kolejnym przykładem, że robi rewelacyjne nagłówki. Nie pasuje mi tutaj gadżet "Informacje". Wyjustuj tam tekst, gdyż teraz wygląda beznadziejnie i pozbądź się tytułów poszczególnych elementów; "Wpadli do króliczej norki" czy "Ścięci o głowę" to zbędne zdania, które jedynie niszczą płynność pomiędzy poszczególnymi elementami.
Brąz nie jest łatwym kolorem, ale grafik świetny, więc wyszło w porządku, chociaż jak dla mnie cała kolumna boczna jest kiepska – archiwum całkiem zbędne, ponieważ masz spis treści. Nie powielaj elementów na blogu, bo wprowadza to tylko niepotrzebny chaos.
Dodatkowo, moim skromnym zdaniem, zakładka "Postacie" jest niepotrzebna – w niczym nie pomaga, a wstawianie zdjęć zamiast opisów w opowiadaniu to pójście na łatwiznę.

TREŚĆ (73/90)
– styl pisania (7/10)
Nastawiałam się na wypisywanie błędów i wielkie ich tłumaczenie, a tu w sumie pozbawiłaś mnie tej przyjemności. Zdarzają Ci się – jak każdemu – powtórzenia, ale chodzi mi przede wszystkim o to nieszczęsne że. O matko, ile ja tego że w Twoim opowiadaniu widziałam. Wbrew pozorom, skonstruowanie zdania bez niego wymaga jedynie większej uwagi, dlatego postaraj się czasami wymazać że ze swojego słownika i zbudować zdanie (lub zdania, bo możliwa jest zmiana też tych sąsiednich, aby zachować sens) w inny sposób.
Nie zaznaczyłaś kursywą retrospekcji w rozdziale piątym.
Niektóre zdania są ciężkie do ogarnięcia. Na przykład pierwsze w rozdziale drugim – "Kiedy rano budzę się, siedząc na podłodze, całe moje ciało boli od spania w niewygodnej pozycji." Generalnie człowiek łapie, że spała w pozycji siedzącej, ale moją pierwszą myślą było to, czy w końcu leżała czy siedziała, bo zdanie zostało dziwnie zbudowane. Imiesłowy to kapryśne słówka, czasami wtrącamy je w chaotyczny sposób.
I teraz tak. Mam jedną rzecz, która mi się po prostu nie podoba, ale jest do wypracowania, więc mam nadzieję, iż poświęcisz temu trochę uwagi. Tworzysz za dużo zdań współrzędnie złożonych ze spójnikiem "i" – teoretycznie co drugie jest takie. W pewnych momentach, patrząc na dany akapit, można dostrzec same "i". To jest irytujące, ponieważ wiele takich zdań można zbudować całkowicie inaczej, wystarczy pomyśleć.
Styl masz prosty, generalnie poprawny. Nie powala na kolana, bo odnosi się wrażenie, iż jeszcze go nie wypracowałaś, ale idziesz w dobrym kierunku.

– fabuła (10/10)
Alicja w Krainie Czarów i Piotruś Pan to dwie bajki, do których od zawsze miałam szczególny sentyment. W momencie, kiedy zobaczyłam Alicję, Króliczą Norę w Twoim opowiadaniu, szczerzyłam się do monitora jak idiotka, ponieważ trafiłaś idealnie. Sposób, w jaki wykorzystałaś historię Carolla do stworzenia własnego opowiadania, jest imponujący. Fabuła sama w sobie została nakreślona bardzo dobrze. Widać, że masz pomysł i nie robisz tego na odczep. Za to wielki plus.

– "prędkość" akcji (2/5)
Zaczynało się w porządku. Na czwartym/piątym rozdziale zorientowałam się, że w całej konstrukcji Twojego opowiadania jest jeden błąd – 90% fabuły rozegrało się do tej pory w ciągu jednego dnia. Biorąc pod uwagę, iż przeczytałam to w bardzo krótkim czasie, był to element, który mi nie pasował, ponieważ zbyt wiele rzeczy wydarzyło się jednocześnie. Poznanie Nica, ostrzeżenie na lustrze, jej atak paniki (tak to przynajmniej wyglądało), dowiedzenie się tych wszystkich rzeczy o Alicji i Aaronie, cytat z książki, adres na kopercie, wypadek w kafeterii, larwy, awantura w domu, spoliczkowanie Setha… Dobrze rozłożone pod względem rozdziałów, gdyż w pojedynczym było jedno, góra dwie sytuacje budujące fabułę. Aczkolwiek, konstrukcja czasowa padła, przez co cały realizm poszedł się paść.

– sposób zaciekawienia czytelnika (9/10)
Wspomniałam o tym wyżej – wiesz, gdzie powinnaś skończyć rozdział i za to brawa, ponieważ najlepsze opowiadania, jakie w swoim życiu czytałam, często kończyły się w nieodpowiednich dla czytelników momentach. U Ciebie idzie to sprawnie. Koniec każdego rozdziału budzi w odbiorcy pytanie, na które odpowiedź znajdzie zaraz na początku następnego. Ale, dzięki, temu, będzie musiał czytać dalej. Jedyny, maleńki minusik to właśnie to tempo wyjaśniania… Jakby pewnie rzeczy zostały bez odpowiedzi przez jakiś czas, byłoby jeszcze lepiej. Na przykład ta rozmowa z Dagonem była niepotrzebna. Nikomu nic by się nie stało, jakby się nie odbyła, a niestety troszeczkę przytemperowała tę Wielką Tajemnicę Szkoły.

– umiejętność tworzenia świata przedstawionego oraz jego bohaterów (11/15)
Jeden minus za omówioną wcześniej konstrukcję czasową.
Jeśli chodzi o bohaterów… Polubiłam Setha, ponieważ ta cała sytuacja z karteczkami i zgadywaniem imion była zabawna, naprawdę się uśmiechnęłam! Danielle jest w porządku, z taką osobą mogłabym się zaprzyjaźnić. Aaron to cudowny brat, rodzice Lexi nakreśleni w bardzo poprawny sposób. Niestety, mam wrażenie, że tworzyłaś główną bohaterkę na podstawie kontrastu Mary Sue. Przytrafiają jej się same złe rzeczy: miała trudną przeszłość, rozwód rodziców, teraz wypadek brata. Do tego przedstawiasz same jej wady. Okej, nie musi być słodką, uroczą dziewczynką, ale popadłaś trochę ze skrajności w skrajność. Uśmiech dla macochy był jak promyk słońca wśród zdecydowanie zbyt gęstych, burzowych chmur, jednak to za mało. Postaraj się trochę ją… ocieplić. Niech będzie miała jedną zaletę, która nie zniknie wśród tych wszystkich wad. To, jak rzuciła się do pomocy w kafeterii, okazało się być świetne. Tylko w pełni tego nie wykorzystałaś. Może właśnie na przykład ta chęć pomocy i chłodna odwaga staną się cechami, dzięki którymi ona stanie się mniej zgorzkniała. Poznajemy tę historię jej oczami, bo prowadzisz narrację pierwszoosobową. Czytelnik musi ją lubić, musi znaleźć coś, czego będzie mógł się przyczepić, kiedy te wszystkie złe rzeczy w jej życiu staną się nie do zniesienia.

– opisy (przedmiotów, krajobrazu, przeżyć/uczuć) (6/10)
Historie, retrospekcje i wydarzenia opisujesz dobrze. Nie jest to najlepszy styl na świecie, ale na pewno poprawny, a to już podstawy do zbudowania tego własnego. Przeżycia głównej bohaterki to strzał w dziesiątkę, ale obawiam się, że jakbyś prowadziła narrację trzecioosobową to miałabyś problem z innymi postaciami. Lexi jest narratorem, więc siłą rzeczy musisz serwować nam jej myśli. Dlatego właśnie nie lubię narratora pierwszoosobowego – nie widać tej historii z innej perspektywy, a szkoda. To jest jednak już Twój własny wybór.
Niestety, opisy postaci są powierzchowne i, oprócz Setha, żadna z nich nie została przedstawiona w inny sposób niż tylko wygląd. Seth dostał proste, zabawne wydarzenie w fabule, dzięki czemu zyskał wielowymiarowość. U innych też by się to przydało. Melissa jeszcze zasługuje na brawa, bo te przeprosiny okazały się wzruszające. Inne postacie były poprawne… i tyle. A po tak dobrej fabule spodziewałby się człowiek czegoś lepszego.
Czegoś mi brakuje w tych Twoim opisach. Są poprawne, ale nie powalają. Mam zarys wydarzeń w swojej wyobraźni, ale zdecydowanie zbyt wiele elementów muszę sobie sama dodawać.

– zapis dialogów (5/5)
Bez zastrzeżeń. Używasz nawet pauz, co jest tak strasznie rzadko widywane, że aż się wzruszyłam, bo jak widzę te wszystkie dywizy to szlag mnie jasny trafia. Półpauzy wyglądają lepiej w dłuższych dialogach (moim skromnym zdaniem), ale to już kwestia gustu.

– interpunkcja (9/10)
Zdarzają się minimalne potknięcia z przecinkami. Jeśli w zdaniu masz wtrącenie, to nie zapominaj o domknięciu go nimi z obu stron. To jedyna sytuacja, kiedy o nich zapominasz.

– spójność tekstu (14/15)
Patrząc na te wszystkie poprzednie kategorie, można z łatwością wywnioskować, że nie mam czego się szczególnie przyczepić. Nie piszesz nie wiadomo jak dobrze, odnoszę wrażenie, iż jeszcze nie wyrobiłaś sobie własnego stylu, ale to generalnie przychodzi po miesiącach, latach pisania, zatem nie ma w tym nic złego. Spójność zachowana, nie mam wątpliwości co do łatwości w czytaniu – czytelnik się nie męczy, a to najważniejsze. Czytało się z przyjemnością, pochłaniałam kolejne rozdziały z wielką chęcią, więc za to gratuluję.

Łącznie 86 punktów, czyli ocena bardzo dobra. 
Zdecydowanie na nią zasłużyłaś, a większość popełnianych przez Ciebie błędów to elementy do wypracowania, więc musisz robić trzy rzeczy: ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć! ;)
Te wszystkie moje rady dotyczące zmian na blogu są dostosowane w pewien sposób do mojego gustu, więc zgadzać się nie musisz. Jednak spróbuj, przynajmniej zobacz, być może coś akurat będzie lepiej wyglądać.

4 komentarze

  1. Hejka!
    Na początku chcę bardzo podziękować za ocenę! Sprawiłaś mi tym niezmierną przyjemność w piątkowy wieczór. Już wyjaśniam wszystkie kwestie. I również proszę, żebyś nie pomyślała, że jestem zadufaną w sobie aŁtoreczką, ponieważ to zdecydowanie nie jest prawdą. Jedynie bronię tego, czego jestem pewna na sto procent dzięki własnym doświadczeniom oraz innym, niemniej ważnym czynnikom i wydarzeniom.
    1. Rozgardiasz z czcionkami został już naprawiony. Nie wiem, jakim cudem zamiast Vollkornu pojawiła się Verdana, ponieważ kiedyś to zmieniałam. Najwidoczniej Blogger postanowił uwzględnić swoje własne standardy estetyki. No cóż… Już naprawione i miejmy nadzieję, że tym razem tak pozostanie. Sprawie z archiwum – przyznaję Ci rację. Możliwe, że rzeczywiście jest niepotrzebne, choć w spisie treści nie zostały uwzględnione wszystkie posty, które dotychczas pojawiły się na blogu.
    2. Odnośnie wyjustowania tekstu w Informacjach… Niestety, ale nie miałam bladego pojęcia, jak to zrobić! Mnie również irytował to, że ten tekst nie jest wyjustowany, ale nie potrafiłam tego naprawić… Myślałam, że wklejenie tekstu do Worda i wyjustowanie go, nic nie zmieni, ale jak się dzisiaj okazało – najprostszy sposób może być tym najbardziej efektywnym xD
    3. Tytuły gadżetów. Tutaj będę walczyć jak lwica, ponieważ te tytuły zostały specjalnie wybrane do tego bloga i historii na nim zawartej. Ściśle trzymają się kanonu książki oraz filmu, które stanowią podstawę fabuły „Are you Alice?”, i uważam, że o wiele lepiej wyglądają niż proste „Obserwatorzy”, „Archiwum” itd., a całkowity brak tytułów wprowadza, moim skromnym zdaniem, chaos i anarchię.
    4. Uważam, że zakładka „Postacie” jest całkiem dobrze stworzona. Nie lubię, gdy w takiej zakładce znajduje się dokładny opis bohaterów (nie daj Boże, który wygląda jak karta zdrowia u szkolnej pielęgniarki!), ponieważ tych informacji powinnam dowiedzieć się w trakcie czytania. To tak, jakbyś, oglądając film, zamiast aktorów widziała potok słów. Nieeee. Zdecydowanie się nie zgadzam. A zdjęcie daje tylko ogólny obraz postaci, o których cechach, zrachowaniach, elementach szczególnych dowiadujemy się, czytając i analizując rozdziały. Uważam, że właśnie danie opisów jest pójściem na łatwiznę, bo większość autorek blogów myśli wtedy, że skoro opis jest w zakładce, to nie musi się pojawiać w historii. True, sad story…

    OdpowiedzUsuń
  2. 5. Co do kursywy w rozdziale piątym – przyznaję się bez bicia, że zapomniałam o niej… Już poprawiłam to niedopatrzenie. Opisane przez Ciebie zdanie w rozdziale drugim było i nadal jest moją zmorą. Czułam, że jest w nim coś „nietenteges”, ale nie wiedziałam, jak to zmienić. Postaram się to jakoś ogarnąć jutro z rana. Również popracuję nad wymazaniem ze swojego stylu „i”.
    6. Prędkość akcji została specjalnie zaplanowana. Nie było to wynikiem przypadku, że ten pierwszy dzień miał tyle atrakcji. Wielu znanych pisarzy całe swoje dzieła obsadzali w ciągu jednego dnia! Tak zwana zasada trzech jedności, choć u mnie zdecydowanie nie została użyta w pełni. Cała akcja w Alicji postępuje bardzo szybko, ponieważ a). to Fałszywa Alicja sprawuje władzę nad tym, co się dzieje akurat w danym momencie, więc wiele sytuacji się nawarstwia właśnie przez jej uczynki; b). nie lubię opowiadań, w których akcja dzieje się miesiącami czy latami. Dajmy na przykład taką „Trylogię Czasu”… Tam trzy tomy zostały zamknięte w przeciągu paru dni! Co do realizmu… Uważasz, że takie nagromadzenie emocji, występujące u bliskich osób, które próbowały popełnić samobójstwo, może się rozłożyć w czasie na kilka, kilkanaście dni? To działa jak dynamit. Jedna iskierka powoduje wybuch… Tymi właśnie argumentami będę bronić mojego „realizmu”.
    7. Rozmowa z Dagonem była ważna pod względem przyszłych wydarzeń oraz relacji łączących poszczególnych bohaterów. Uwierz mi, że niewiele tajemnic dotychczas ujrzało światło dzienne…
    8. I teraz się zacznie wywód odnośnie psychologii Lexi… Och, Boże, dopomóż! Lexi jest wykreowana tak, jak miała zostać wykreowana. Nie przytrafiają się jej same złe rzeczy (ma również dobre wspomnienia i dobre momenty), ale nie wydaje mi się, żeby życie kogokolwiek było idealnie różowe, słodkie i sooooooł słit… Lexi jest ciepłą osobą, niestety jeszcze nie pojawiło się wiele odpowiednich scen z jej „ciepłem”. Pamiętaj, że przez wzgląd na swoją przeszłość Lexi nie potrafi ani nie chce nawiązywać relacji z ludźmi, niemniej to będzie się powoli zmieniało. Przeczytałam wiele artykułów, książek i przesłuchałam niemal tyle samo wykładów oraz prywatnych rozmów z psychologami czy psychiatrami (tak, LOL, chodziłam do psychiatry! Możecie się śmiać, ale wizyty u terapeuty były jedynym, dzięki czemu mogłam się odbić od dna), żeby doskonale zdawać sobie sprawę z psychologii oraz zachowań i motywacji każdego z bohaterów. Tutaj nie ma żadnej, przypadkowej wpadki czy czegoś jeszcze. Czytelnik dostał dokładny obraz młodej, zrujnowanej przez nieszczęścia dziewczęcej psychiki. Dlatego tu nie będę walczyć jak lwica – tak po prostu miało być i basta.
    9. Każda z postaci ma swoje momenty w tej historii. Nie mogłam wrzucić każdego bohatera w jeden rozdział, ale mogę cię tylko zapewnić, że wszyscy znajdą swoje momenty „wielowymiarowości”.

    I po tych wszystkich wyjaśnieniach nawet mnie się wydaje, że jestem „wredną, zadufaną zołzą” xD Niestety, jak człowiek zdaje sobie sprawę z paru rzeczy, które dla większości stanowią temat tabu, można dostać po łebku… Niemniej, dziękuję za poświęcony czas i chęci.
    Pozdrawiam, Amnesia

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego miałabym tak pomyśleć? Absolutnie uwielbiam, kiedy autor potrafi spokojnie, wyczerpująco wypowiedzieć się na temat oceny, więc tylko tym sobie zyskujesz! :D
    1. W spisie treści zawsze możesz uwzględnić dodatkowe notki, w tym żaden problem.
    2. Zamiast ramki TEKST weź ramkę HTML i wklej do niej tekst z kawałkiem kodu odpowiadającemu wyjustowaniu tekstu; szczegóły znajdziesz w Google.
    3. To już kwestia gustu, estetyka zawsze będzie zaburzona, jeśli tytuły nie mają szablonu bez tła. A w większości ich po prostu nie trzeba: przecież widać, że to linki lub obserwatorzy ;)
    4. Ale ja nie mówią o dodawaniu opisów w zakładkach! Toż to jeszcze większa zbrodnia od zdjęć. Nie, to powinno znaleźć się w tekście, w poszczególnych rozdziałach. U Ciebie ta zakładka jest kompletnie niepotrzebna, bo ludzie i tak podczas czytania nie zaglądają do niej, aby zobaczyć, jak wygląda postać, a wystarczająco opisujesz je w rozdziałach.
    6. Jak tam wolisz, ale nie przesadzaj z ilością, bo w pewnym momencie nawalisz tego zdecydowanie za dużo. Musi panować równowaga; jak dla mnie stoisz na krawędzi, a nawet już ją przekraczasz. Profesjonalni pisarze nie mają problemu z ogarnięciem tego, to w końcu mistrzowie. Jeśli tak się możesz nazwać - śmiało - jednak żeby Cię to po prostu nie przerosło ;)
    8. Dobrze, że potrafisz bronić swojej postaci. Uwierz mi, nie mam nic przeciwko tak wykreowanym bohaterom, bo sama prowadzę opowiadanie, gdzie dziewczyna do kolorowych nie należy, a jest jeszcze gorsza od Lexi (tak, to jest możliwe). A z psychologami i psychiatrami nie ma nic złego, uwielbiam tematy związane z psychologią i czaję motywy, z których zrodził się jej charakter, ponieważ sama tworzę tak swoich bohaterów. ALE, cały sens jest w tym, że prowadzisz narrację pierwszoosobową; to tutaj może czasami pojawiać się problem. Widzimy tę historię JEJ oczami, JEJ myślami, JEJ wrażeniami, JEJ przeszłością... Zbyt wiele złych rzeczy i zapomnienie o tych dobrych sprawi, iż odczucia dotyczące tekstu zostaną czytelnikowi zaburzone.

    Nie jesteś zołzą, uwielbiam takie rozmowy! :D
    Nie ma za co, z chęcią służę radą.
    Również pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, że nie pomyślałaś o mnie jak o zołzie. Co do spisu treści masz rację, wprowadzę tam dodatkowe odnośniki do pozostałych notek. Jeśli chodzi o czas to od dziesiątego rozdziału będzie się troszkę wolniej działo, a w przyszłości może całą historię przeredaguję tak, by te pierwsze rozdziały bardziej rozłożyć w czasie. Natomiast Lexi jest bohaterką, która powoli będzie się zmieniać. Na początku rzeczywiście jej patrzenie na świat jest bardzo pesymistyczne, ale powoli, dzięki pomocy przyjaciół i rodziny, będzie stawała na nogi.
      Pozdrawiam, Amnesia :3

      Usuń

© Agata | WioskaSzablonów.