Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!


ZAPRASZAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ KATALOG OPOWIADAŃ O WAMPIRACH. SZCZEGÓŁY NA PODSTRONIE.

|74| Życie Herosa - czyli "zwykły" żywot pół-bogini

Edytuj post
Adres bloga: life-of-heros
Autorka bloga: Mika Foggy

WYGLĄD (19/20)
– wielkość czcionki, wyjustowany tekst (9/10)
Tekst czyta się bardzo dobrze – czcionka ma odpowiedni rozmiar, kolor, jest dopasowana do tła oraz całego szablonu. Wszystko idealnie wyjustowane, ułożone, są akapity. Posty wyglądają estetycznie, schludnie i aż chce się zostać na stronie.
W pewnych rozdziałach jednak zdarzają się przerwy akapitowe, chociaż całość tworzysz bez nich (początek pierwszego, trzeciego, czwartego i dziesiątego, te obrazy w pierwszym, piąty). Dodatkowe notki też mają takie mankamenty: Halloween jest niewyjustowana i z przerwami, Święta nie posiada akapitów, a Walentynki ma niepotrzebne odstępy.
Kilka podobnych odchyleń można spotkać również w zakładkach (Autorka po części z akapitami, po części bez; Annabeth w Sławnych Herosach nie jest jako jedyna wyjustowana; postacie drugoplanowe w Bohaterowie i Informowani to samo).
To już mega szczegóły, ale zakładam, że skoro cały blog ma wyglądać estetycznie i chcesz o to dbać, to nawet takie małe rzeczy powinny być ogarnięte.

– odczucia do kolorystyki bloga jak i całego szablonu (10/10)
Szablon jest skromny, estetyczny i idealnie dopasowany; tło się nie rusza – to piękna wizytówka bloga. Fajna, odpowiednio dobrana kolorystyka, wszystkie odcienie pochodzą od tej grafiki. Widać spójność pomiędzy elementami.
Plus za oryginalne nazwanie odnośników, a jednocześnie wyjaśnienie ich – dzięki temu czytelnik nie ma szans na zgubienie się.
Ładne, porządne zawartości podstron. Czasami zdarzają się w tych opisach powtórzenia lub zdania z błędami interpunkcyjnymi, ale to już jest kwestia do Twojego przemyślenia i ewentualnie porządnego przejrzenia zakładek. Na pewno nie rzucają się jakoś za bardzo w oczy, więc nie odejmę Ci za to punktów.
Dzięki temu, że schowałaś ankiety oraz obserwatorów na samym dole, nie burzy to estetyki bloga. Osobiście nie jestem jakąś wielką fanką podobnych sond, aczkolwiek, skoro nie przeszkadzają w odbiorze tekstu i strony, niech sobie będą.
Moje wizualne wrażenia są pozytywne. Z wielką chęcią zostałabym tutaj na dłużej.

TREŚĆ (48/90)
– styl pisania (1/10)
Zanim zacznę swój wywód na temat ogromnej ilości błędów, jakie notorycznie popełniasz, przyznam szczerze, że się nie spodziewałam. Byłam zaciekawiona fanfiction na podstawie książek Riordana – lubię tę historię, chociaż kolejne części wydają mi się być już trochę naciągane. Jednakże, jestem wielką fanką mitologii, więc wszystko, co zahacza o takie zagadnienia, z reguły mnie intryguje. Przyznaję się bez bicia, iż trochę się zawiodłam. Nie samą fabułą, gdyż, jak wspomnę o tym w następnej kategorii, ona wcale nie jest taka zła i moim zdaniem w bardzo fajny sposób połączyłaś wszystko ze sobą, aczkolwiek wykonanie oraz Twój styl pisania to coś, nad czym bym popracowała.
Zacznę od rzeczy, która niezwykle przeszkadzała mi w czytaniu: tworzysz strasznie długie zdania. Czasami jedno to cały akapit! Owszem, porządnie rozwinięte, logiczne sentencje potrafią zbudować fantastyczny świat, a opisy tworzone taką metodą zazwyczaj najlepiej działają na wyobraźnię. Jednak Ty kreujesz je w nieumiejętny sposób. Są to zdania pełne spójników, przedziwnych konstrukcji. Tragedia. Najlepszym przykładem jest pierwszy akapit prologu.
Święta to magiczny czas, co było gołym okiem widać w Kalifornii i choć prawdopodobieństwo opadu śniegu tutaj było tak samo znikome jak pojawienie się Yeti na Hawajach, to świąteczne ozdoby i choinka na głównym placu handlowym w San Diego migotała światełkami, przykuwając uwagę przechodniów, a sztuczny śnieg, którym otoczone były czerwone sanie św. Mikołaja miał większą uwagę dzieci niż sam grubasek w czerwonym płaszczu.
To jest jedno zdanie! Z tego trzy można by było spokojnie zrobić.
Z tym zagadnieniem wiąże się druga sprawa, która rzuciła mi się w oczy i po prostu przeszkadzała w odbiorze historii – konstrukcja i szyk. Gubisz się we własnym tekście. Potrafisz do jednego zdania wrzucić tak wiele informacji, tak różnych rzeczy, że czytelnik po prostu nie wie, o co chodzi. Wtrącenia dodajesz w dziwny sposób; nie potrafisz rozbudować zdania tak, aby poszczególne części pozostały spójne.
Błędy logiczne: nagle pojawiające się postacie, chociaż nic o nich nie było wspomniane, szybkie akcje, podczas których niespodziewanie dzieje się coś, co jest sprzeczne z poprzednim wydarzeniem. To wszystko jest wina długości zdań. Jeśli sama autorka zaczyna się gubić w tym, co pisze, to jak czytelnik ma się połapać? Nie wiem, jak Ty to widzisz, ale, gdybym ja stworzyła taki tekst i przeczytała go kilka dni później, obawiam się, że sama w pewnych sytuacjach miałabym problem ze zrozumieniem go.
Kolejna sprawa związana z długością zdań i problem, który z tego wynika, to mieszanie czasów. Były momenty, kiedy zastanawiałam się, jak Ty właściwie piszesz owy utwór. To nie jest już jakieś takie małe potknięcie. Do tej pory wszystko, co wypisałam, to poważne błędy wymagające wiele pracy. Zapomnij o używaniu w jednym zdaniu czasowników w przeszłym i teraźniejszym (jeśli nie wymaga tego sytuacja tudzież konstrukcja). Wybierasz jeden czas, w jakim prowadzisz opowiadanie, a potem się tego trzymasz. W ostatnim podpunkcie o spójności przeczytasz jeszcze wywód na temat zbyt częstego zmieniania perspektywy i ilości stron, z których ukazywana jest ta historia, więc o tych wielkich przeskokach poczytasz sobie jeszcze tam.
Piszesz w sumie bardzo prosto, nie masz szczególnie wysublimowanego słownictwa, ale czasami pojawiają się urywki, gdzie używasz tak strasznie zmanieryzowanego języka, że nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Szczególnie Twoje opisy pełne są wyrażeń i zwrotów, które totalnie nie pasują do całości opowiadania. Nie mam nic przeciwko ubarwianiu w pewien sposób swojego stylu, lecz wtedy powinniśmy robić to w całym tekście, a nie tylko jednym fragmencie na rozdział. Coś takiego brzmi sztucznie i często bywa niezrozumiałe.
Koniec?
Nie, to jeszcze nie koniec.
Powtórzenia! O matko. Istnieje coś takiego jak słownik synonimów i tekst wychodzi znacznie lepiej, jeśli czasami się do niego zaglądnie lub pogrzebie w Internecie. To też nie jest jednorazowy lub rzadki błąd – powtórzenia pojawiają się u Ciebie bez przerwy. Szczególnie wysuwają się na pierwszy plan Twoje ulubione (ponieważ ciągle używane) spójniki: który, a, że. Bardzo wiele zdań można stworzyć bez nich. Wystarczy zmienić trochę konstrukcję całości oraz okolicznych wyrażeń. Dodatkowo, Twoim ulubionym czasownikiem jest zdecydowanie był. Potrafisz nawalić go w jednym zdaniu kilka razy (jako przykład weź sobie podany wcześniej fragment). Powtórzenia zdarzają się wszystkim, owszem, ale po to właśnie czyta się swój własny twór, aby w miarę możliwości je wyeliminować.
Dalej… Używasz bardzo dużo jej, jego itp. oraz jakiś, jakieś itp. Tak, to też są słowa, które ciężko jest zastąpić czymkolwiek innym, ale jednocześnie usunięcie ich ze zdania często nie zmienia w nim nic… Po co więc je stosować?
Formy czasowników trzeba modyfikować. Przy pierwszym takim błędzie (tytuł pierwszego rozdziału) pomyślałam, że to jednorazowa pomyłka. Aczkolwiek, czytam kolejne części i nadal zdarzają się podobne. Ta część mowy w języku polskim wskazuje, która tak naprawdę osoba mówi daną kwestię, czyli nie ma tam być żałuje a żałuję. Tego jest w cholerę!
Przykład: Jeżeli przeżyje, zabije się (przeżyję, zabiję).
Literówki, błędy ortograficzne, dziwne sformułowania – to są potknięcia do wyeliminowania przy pierwszym, góra drugim czytaniu własnego tekstu.
Przykłady: tłuszczakiem (tłuszczykiem), łysiny (łysina), jasno-błękitne (połączenia kolorów piszemy razem; odnośnik do reguły), miałam w kompletnym nosie to (miałam kompletnie w nosie to), torsy śmiechu (co?), olimp (przydałoby się zapisywać z dużej litery, a widziałam z małej), fakty autentyczne (naprawdę?), smugów (smug), Sali (to jest błąd z jakiegoś niewiadomego powodu poprawiany w Wordzie, ale to jedynie świadczy o tym, że nie czytasz własnego tekstu przed publikacją), krzywka (grzywka), sama się dziwiłam swoim myślą (myślom), z resztą (zresztą; ten błąd pojawił się kilka razy), trompa (trąba), sad (zad, bo chodziło o koński, z tego co pamiętam).
Pomimo tego, że kilka rozdziałów miałaś chyba poprawione przez betę, i tak można było znaleźć tam błędy oraz tragiczne konstrukcje. Znajdź sobie kogoś na stałe, kto zainteresuje się historią i będzie Ci doradzać w pewnych kwestiach. Takie osoby są na wagę złota.
Generalnie – kiepsko. Pisanie wymaga wypracowania, rozwinięcia swojej wiedzy w kierunku znajomości gramatyki języka polskiego. Zaprzyjaźnij się ze słownikami – to, że w Wordzie lub w przeglądarce nie podkreśli się coś na czerwono, wcale nie oznacza, iż nie ma tam błędu. Bardzo często forma jednego wyrazu jest poprawna, ale w kwestii sensu nie pasuje do całego zdania.
Polecam najprostsze poradniki dla pisarzy. Gramatyka Języka Polskiego autorstwa Piotra Bąka to świetna pozycja dla każdego. Staraj się również nie publikować rozdziałów od razu. Daj im poleżeć, odpocząć. Wróć do nich po kilku dniach i przeczytaj je na nowo, a wtedy będziesz w stanie znaleźć błędy wcześniej nie zauważone. Korzystaj też z opcji Znajdź w Wordzie. Wypisz sobie słowa najczęściej przez Ciebie używane, z którymi masz kłopoty. Niech program znajdzie Ci wszystkie formy owego wyrazu. Spróbuj je wtedy pozmieniać. Czytaj, czytaj, czytaj… I się ucz!

– fabuła (9/10)
To fanfiction, więc wielkiego szału się nie spodziewałam, aczkolwiek zostałam w tej jednej kwestii miło zaskoczona. Puszka Pandory, przepowiednia, uwięzienie bogów, misje – tak, to jest fajne. Cała historia stworzona w porządny sposób, widać, iż ją przemyślałaś i wiesz, o czym mniej więcej chcesz pisać. Ładnie wplątujesz dodatkowe elementy z mitologii, dużo korzystasz z książek, ale masz swoje własne postacie, fabułę do rozwinięcia. Jest w porządku, chociaż wykonanie trochę mnie zawiodło.

– prędkość akcji (3/5)
Przeczytałam wszystko w jeden dzień. Z perspektywy takiego czytelnika cała fabuła biegnie w porządny, wyważony sposób. Nie mogę powiedzieć, jak to wygląda przy przyswajaniu tekstu na raty, ale, patrząc na reakcje odbiorców bloga, są zadowoleni.
Mam jednak pewien problem – opisy szybszych akcji kompletnie Ci nie wychodzą, gubisz się w nich, strasznie przeskakujesz z jednej rzeczy do drugiej, chociaż powinnaś opisać w takich sytuacjach cały proces – jeśli jest to jakaś wartka, porządna akcja. Czytelnik nie widzi oczyma wyobraźni dokładnie tego co Ty. Masz to nam ułatwić, nakierować, naszkicować nam obraz, który możemy zobaczyć (jeśli ktoś angażuje się w czytanie blogów aż tak). Aczkolwiek, nie można pomijać pewnych kwestii, gdyż nie zawsze można je sobie dopowiedzieć. Przykładowo, cała ta akcja z pomnikiem Atlasa została opisana tragicznie. Ja czytałam ten fragment i nie miałam bladego pojęcia, o co w tym wszystkim chodziło. Coś tam wyrzuciło ją w powietrze, latała nad tym pomnikiem, a potem pojawiła się bodajże harpia… Ale jak, co, gdzie, kiedy? Nie jestem w stanie na takie pytania odpowiedzieć, ponieważ źle to opisałaś. Walki, gwałtowne reakcje bohaterów, ucieczki… Nie należą one do Twoich mocnych stron, przez co często ta właściwa akcja niebezpiecznie zwalnia lub odwrotnie – pędzi zdecydowanie za szybko.

– sposób zaciekawienia czytelnika (4/10)
Niby fabuła i pomysły mi się podobały, ale przez styl pisania oraz kiepskie wykonanie czasami nie chciało mi się czytać części opisów lub całych fragmentów. Owszem, zaciekawiła mnie kwestia Puszki Pandory, klucza w rękach Ryana i z wielką chęcią dowiedziałabym się, jak to zakończysz, aczkolwiek nie na tyle, że śledziłabym fabułę rozdział po rozdziale. Może to przez zagadnienia związane ze sposobem, w jaki opisujesz wydarzenia i akcję, jednak obawiam się, iż bez czytania dużej ilości tekstu, byłabym się w stanie połapać na końcu, o co tak naprawdę chodzi. Oczywiście, istnieją gusta i guściki, i komuś błędy nie przeszkadzają w odbiorze, a innemu tak, jednakże głupio jest zepsuć sobie opowiadanie przez nieznajomość pewnych reguł języka polskiego. Tak świetny pomysł, który siedzi w Twojej głowie i próbujesz go realizować, wymaga naprawdę zadowalającej oprawy, odpowiedniego przekazania go czytelnikom. Ty musisz trochę nad tym popracować.

– umiejętność tworzenia świata przedstawionego i bohaterów (7/15)
Świat naszkicował autor książek. Ty miałaś tak naprawdę pokolorować go na swój własny sposób, aby przypasował Ci do fabuły, jaką sobie wymyśliłaś. Nie było w tej kwestii wielkiej tragedii. W sumie bez problemu ogarniałam miejsca, ale przeskoki czasowe nie są przez Ciebie w ogóle opisywane. Czasami odnosiło się wrażenie, że wszystkie rozdziały dzieją się jednego dnia, chociaż to nieprawda. Niestety, nie wyjaśniasz zagadnień czasowych, więc nie wiem, jak to wygląda w rzeczywistości. Nie chodzi mi o ciągłe zaznaczanie tych różnic, aczkolwiek w opowiadaniu przydałoby się raz na jakiś czas zwrócić na to większą uwagę.
Bohaterowie okazali się ciężkim orzechem do zgryzienia. Są to tak skrajne natury i tak wyolbrzymiłaś w każdym z nich konkretne cechy, że to aż było w pewnych momentach irytujące. Owszem, postacie są rozpoznawalne; pamiętam, do którego domku są przydzielone i potrafię nakreślić mniej więcej ich osobowości, ponieważ są bardzo charakterystyczne. Zbudowałaś je na zasadzie (takie to przynajmniej sprawia wrażenie), iż jeśli jedna postać, w omawianym przypadku Jill, jest strasznie agresywna, to żadna inna już nie będzie, więc z łatwością przypisuje się to właśnie jej.
Przyznaję szczerze – jest to faktycznie dobry sposób na wyróżnienie postaci, na sprawienie, że pozostają w pamięci czytelnika. Aczkolwiek, jak dla mnie, ta teoria nie do końca dobrze się sprawdziła. Kreowanie ludzi w opowiadaniu to Twoje zadanie i Twoje widzimisię. Jednakże… Jill jest agresywna, wkurzająca i wrzeszcząca na wszystkich dookoła aż do przesady. Ryan to miły, romantyczny chłopak, chociaż generalnie jego rola opiera się na byciu zakochanym w Jill. Maggie okazuje się fajtłapą, mazgajem i nic jej nigdy nie wychodzi… Okej, są rozpoznawalni, zapamiętani, ale brakuje im naturalności. Wyszły sztuczne, naciągane, poszczególne cechy może i wybijają je ponad tłumy, jednak zatraciłaś się w tym wybiciu aż tak, że straciły one na wiarygodności. Najbardziej z nich wszystkich polubiłam Twojego Leo, ponieważ nie poświęciłaś mu dużo czasu, nie jest główną postacią i nie wyolbrzymiłaś jego osobowości. Wydaje się z krwi i kości. Inni też są bardziej realni niż trójka głównych bohaterów.
Mocnym charakterom mówimy głośne tak! Oni są potrzebni, ażeby całe opowiadanie wyróżniało się na tle innych. Zawsze z większą przyjemnością czyta się utwory, gdzie jakaś osóbka stworzona przez autora wzbudzi w nas pozytywne emocje (lub negatywne w przypadku tych złych). Aczkolwiek, jeżeli postać stojąca po tej dobrej stronie odsłania w odbiorcy niechęć, chociaż twórca usilnie stara się nas do niej przekonać… Wtedy jest coś nie tak i przydałoby się nad tym popracować.

– opisy (przedmiotów, krajobrazu, przeżyć/uczuć) (7/10)
Fabuła na bieżąco opisywana jest w porządku. O czasie wypowiedziałam się już wcześniej, ale to zagadnienie proste do załapania i nie potrzebuje poświęcenia mu zbyt dużej uwagi.
Czytelnik nie ma problemu z ogarnięciem miejsc, ta przestrzeń została przez Ciebie dobrze zorganizowana. Niestety, brakuje im klimatu. Czasami czytałam coś, co miało być w pierwotnym założeniu opisem i nawet widziałam przymiotniki, jednak te słowa niczego nie wnosiły, niczego nie przedstawiały, nie potrafiły oddać nastroju miejsca lub sytuacji, przez co ja też miałam z tym problem. Niektóre są bardzo chaotyczne, szczególnie dotyczy to postaci. Jeśli opisujesz już jeden element z wyglądu, to dokończ go, a nie wtrącisz jakiś inny i później wrócisz do poprzedniego…
Dynamiczne akcje powinny być budowane za pomocą krótszych, bardziej ekspresywnych zdań, ponieważ to nakręca tempo czytania i jednocześnie odbierania fabuły. Wydaje nam się, że dzieje się szybciej. Ty zazwyczaj takie momenty niszczysz zbyt długimi, niepotrzebnymi do aktualnego wydarzenia opisami, przez co prędkość zwalnia, chociaż używane przez Ciebie wyrazy wskazują na przyspieszenie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, iż są to sprawy dziwne oraz niepotrzebne, jednak rozdziały brzmią lepiej, wyglądają na bardziej dopracowane i czytanie wtedy takiego tekstu jest niesamowitą przyjemnością. Dobrze napisany utwór się pochłania.
Reszty nie mogę się przyczepić. Uczucia, emocje, życie wewnętrzne to rzeczy przez Ciebie bardzo dobrze przedstawiane. Na pewno jest to Twoja mocna strona. Widać w nich taką lekkość, łatwość, z jaką je tworzysz.

– zapis dialogów (4/5)
Wiesz, w jaki sposób powinno zapisywać się dialogi i nie masz z tym większych problemów. Niestety, ponownie udowodniłaś, że nie czytasz własnych rozdziałów, ponieważ bardzo często słówko po pauzie, które określa sposób wypowiedzi bohatera, zapisujesz z dużej litery (powinno być z małej). Generalnie widać, iż znasz tę zasadę i się do niej stosujesz, aczkolwiek wychodzi na jaw taki mały chaos przy tworzeniu. Jeśli Ty nie przeczytasz przynajmniej raz tekstu przed publikacją, to po co ludzie mają to czytać? Przejrzenie utworu przed ukazaniem go szerszej publiczności wypada korzystnie, zawsze znajdzie się coś, co trzeba zmienić. No chyba, że ktoś dochodzi do perfekcji i tego nie potrzebuje. Ty takiej jeszcze nie osiągnęłaś. To akurat widać. Ja własne oceny czytam po pięć razy, aby upewnić się, że wszystko brzmi jak należy i sama nie popełniam błędów, które wytykam, tłumaczę innym, a i tak na pewno mnóstwo takich się zdarza.

– interpunkcja (5/10)
Główny problem, jaki masz z interpunkcją, to brak wyczucia, kiedy powinnaś postawić przecinek. Podstawowe zasady dotyczące owego znaku znasz, wiesz, że musi znaleźć się przed najbardziej znanymi spójnikami, jednak istnieją inne konstrukcje, które również go wymagają.
1. Imiesłowy – odnośnik do reguły.
2. Budujesz długie, złożone zdania, ale niestety często gubisz się w interpunkcji. Czasami przeczytanie na głos bardzo pomaga.
3. Kiedy bohaterowie zwracają się do siebie:
Uważaj na nią Apate (rozdział 12)
Przed Apate powinien być przecinek
Znaleźć podobny zwrot z odpowiednio postawionym przecinkiem jest w Twoim opowiadaniu ciężko.
Dodatkowo, nie możesz się zdecydować co do wyboru znaku… Raz używasz "-", raz "–", raz "—". I to nie chodzi mi o dialogi, ponieważ w nich trzymasz się jednego (na szczęście prawidłowego), a najzwyklejsze zdania. O "-" zapomnij, wybierz sobie "–" lub "—". Dziwnie to wygląda, jeśli co chwilę widzi się w tekście coś innego.

– spójność tekstu (8/15)
Kiedy zaczynałam czytać Twoje opowiadanie, nie spodziewałam się zmian perspektywy. Prolog utrzymany był w trzeciej osobie, potem pojawiła się pierwsza (historia widziana oczami Jill). W porządku, tutaj akurat jest to odpowiedni zabieg, aczkolwiek czytałam kolejne rozdziały i bez przerwy spotykałam się z nagłówkiem "Perspektywa *imię bohatera*". Nie wychodzi Ci to na tyle dobrze, aby opierać na tym całe opowiadanie. Mnie w pewnym momencie zaczęło to już denerwować. Czytelnik nie musi poznać tej historii z miliona różnych stron. Nie. Sama Jill spokojnie by wystarczyła. Wybrałaś sobie narrację pierwszoosobową. Większość osób, które gdzieś tam zaczynają swoją przygodę z pisaniem, stawia właśnie na nią. Nie wiem jednak, czy zdajesz sobie sprawę, że nie zawsze jest to wybór właściwy. Może wydawać się prostsze – tworzenie świata z perspektywy zaledwie jednego bohatera nie brzmi jakoś szczególnie wymagająco, ale wbrew pozorom ciężko jest czasami przedstawić ten świat, to otoczenie wystarczająco. Nie wiem, dlaczego bawisz się w narratora pierwszoosobowego, skoro i tak masz ogromną liczbę bohaterów opowiadających tę historię. Równie dobrze mogłaś pisać ją (jeśli zamierzałaś tak częste zmiany), używając narratora wszechwiedzącego. Jestem przekonana, iż znacznie lepiej by Ci to wyszło.
Podział, taka płynność pomiędzy kolejnymi rozdziałami – to wychodzi Ci bardzo dobrze.

PODSUMOWANIE
Otrzymujesz 67 punktów na 110 możliwych, co daje ocenę dobrą (z minusem).
Twoja wyobraźnia wydaje się być bardzo rozległą kopalnią pomysłów i jestem pewna, że wciśniesz do tej historii jeszcze wiele wspaniałych rzeczy. Niestety, zawiodło wykonanie, nie przykładanie się do tekstu pod względem poprawności językowej. Odnoszę wrażenie, iż wszystkie moje wątpliwości dotyczące opisów, świata przedstawionego czy zaciekawienia wzięły się właśnie przez złą realizację. Jeśli masz tak wiele fantastycznych koncepcji, postaraj się poświęcić trochę czasu na tę gramatykę, interpunkcję, ażeby wykonanie zrównało się poziomem z fabułą. Czasami aż smutno się robi, kiedy widzi pięknego, estetycznego, zadbanego bloga z naprawdę intrygującą historią na nim, a czyta się tekst i ta idealna bańka mydlana pęka, ponieważ okazuje się być katastrofą.
Długość zdań – to jest Twoja największa udręka. Z tego bierze się cała masa innych błędów, których nie będziesz w stanie wyeliminować z tekstu, jeżeli nie zabierzesz się za skracanie sentencji. Przede wszystkim jednak zacznij czytać swoje rozdziały przed publikacją. Cała masa literówek, żałosnych sformułowań i dziwnych do zrozumienia konstrukcji bierze się z tego, że nie poświęcasz im wystarczającej ilości czasu. Gdybyś nie miała go zbyt wiele – po to są bety. Z perspektywy kogoś, kto nie siedzi w Twojej głowie, a jednocześnie nie jest kochającym, miłym czytelnikiem, który będzie mówił o historii w samych superlatywach, to może wyglądać całkowicie inaczej.
Ćwicz, ćwicz, ćwicz!


Przepraszam za miesiąc nieobecności na blogu, aczkolwiek z powodu ciągłych wyjazdów nie mam stałego dostępu do komputera. Kolejne opowiadania regularnie czytam, trochę więcej czasu zajmuje mi jedynie dorwanie porządnej klawiatury i napisanie oceny, ale żyję. :)

2 komentarze

  1. Przede wszystkim, chciałabym gorąco podziękować za cudowną ocenę. A książkę (poleconą) już szukam! :)
    Zaskoczyła mnie ocena dialogów, gdyż jeszcze kilka miesięcy temu, nie znałam sposobu ich budowy. To przynajmniej znaczy, że w czymś się poprawiłam ^w^
    Czytam!
    Swoje rozdziały czytam, ale jak trafnie zauważyłaś kiepsko znam się na gramatyce. Szczerze mówiąc sama się dziwie, że zdawałam z języka polskiego :D
    Wiem. To raczej nie jest śmieszne, bo jeżeli chce pisać, powinnam robić to choć w małej mierzy dobrze. Naprawdę staram się w tej dziecinie szkolić i właśnie dlatego zgłosiłam się do Was (do Ciebie). Chciałam, aby ktoś wskazał mi błędy i pomógł.
    Jak matka dziecko, będę bronić swoich bohaterów!
    Nie o to mi chodziło, gdy kreowałam bohaterów. Bałam się tego, że wszyscy będą zbyt podobni do siebie. Widocznie trochę przekombinowałam. Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, że moi bohaterowie są nierealni.
    Twoje rady były bardzo pomocne! :)
    Dziękuje (ponownie) za polecenie książek, gdyż szukanie w internecie porad odnośnie pisowni nie jest zbyt łatwe.
    Trochę boli fakt, że moje opowiadanie jest tak nieznośne w kwestii gramatycznej. Lecz poniekąd spodziewałam się czegoś podobnego.
    Zaś odnośnie bety, postaram się coś zdziałać w tej materii. Bo widocznie, pomimo moich starań i tak jest mi potrzebna :)
    Po raz trzeci DZIĘKUJE i pozdrawiam ^w^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co! Mam nadzieję, że udało mi się w czymś pomóc. :)
      Powodzenia w dalszym pisaniu.

      Usuń

© Agata | WioskaSzablonów.