Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!

04.08.2017 r. — przewidywana data opublikowania oceny bloga Niania Louis Tomlinson.

|93| Nim zgaśnie słońce

Edytuj post


Jako że oceniam nieszablonowo, nie będę brać pod uwagę wyglądu bloga. Zarzucę jedynie, że akapity nie są równe i, co jest chyba winą formatowania, niektóre myślniki zmieniają kolor na zielony. Od razu dodam, że nie zwracałam większej uwagi na błędy interpunkcyjne, skupiłam się na dziurach fabularnych.

Rozdział 1.

Był nieco duszny, czerwcowy dzień. Średniego wzrostu dziewczyna spojrzała na zegarek stojący na drewnianej, nocnej szafce. Wskazówki pokazywały dwadzieścia po jedenastej, więc musiała się spieszyć. — Nie lepiej będzie napisać, że wskazówki wskazywały? W ogóle to dlaczego wybierają się na misję tak późno? I czy Hinata, jako członkini znamienitego klanu, nie powinna wcześniej wstawać, np. na wspólną kolację śniadanie? (Moja pomyłka).

– Misję? – Spojrzał na nią przez ramię nieco zaskoczony. Ostatnio jego starsza córka praktycznie nie uczestniczyła w misjach. Ciągle ciężko trenowała z nim lub jej kuzynem Nejim, aby stać się lepszą kunoichi. - To co ty tu jeszcze robisz? Twoja drużyna będzie  się niecierpliwić. — Wkradł ci się dywiz. A Hiashi nie powinien cały czas trenować Hanabi? Przecież miała zostać głową rodziny, dlaczego miał się  przejmować starszą, słabą córką?

Hinata pochodziła z klanu Hyūga, jednego z najstarszych i najdumniejszych klanów żyjących na terenie Wioski Liścia. Jej rodzina słynęła z niesamowitego Kekkei Genkai – Byakugana. Ta specjalna moc dawała użytkownikowi wyjątkową umiejętność spoglądania przez niemal wszystko, co zdołał zauważyć jego posiadacz, jak również zdolność odczytywania myśli przeciwnika z ruchu jego oczu. Niezwykle przydatna na polu bitwy. Niektórzy twierdzą, że przewyższa nawet Sharingana. — Kopnęły ci się czasy. Właśnie dostaliśmy piękny opis, który z pewnością byłby dobry w Wikipedii. Niestety, nie w opowiadaniu. Poza tym, zamiast mówić co może Byakugan, nie lepiej byłoby to pokazać? „Show, don’t tell”.

Poza tym wielkim atutem dziewczyny były jej niesamowite oczy. Ich lawendowy kolor zachwycał każdego, kto w nie spojrzał. — To zdanie chyba wyrwało się z kontekstu. „Poza tym” — partykuła wprowadzająca nową informację na omawiany temat [sjp.pwn].

Rozmyślała właśnie o swoim ojcu, Hiashim, którego przed chwilą spotkała. Nadal był dla niej szorstki, uważał ją za zakałę całego klanu. Nie okazywał względem niej żadnych ciepłych uczuć. Hinata doskonale wiedziała, że był nią zawiedziony. Chciał, aby stała się potężną kunoichi, silniejszą niż jej kuzyn, Neji. Niestety, każdy wiedział, że chłopak jest geniuszem wśród ich rówieśników. Hinata pochodziła z tak zwanego trzonu rodu, Neji zaś z gałęzi. Mimo to Haishi wolał trenować z nim, niż z własną córką. Zawsze twierdził, że nawet jej młodsza siostra, Hanabi, jest bardziej uzdolniona. Hinata, biorąc przykład z Naruto, obiecała sobie, że stanie się silniejsza i się nie podda. Jej siła i umiejętności znacznie się polepszyły i ojciec nawet zgodził się z nią trenować. Cały czas jednak istniał między nimi jakiś mur, którego w żaden sposób nie mogła zburzyć. Dlaczego tak było? Czy to przez to, że była słaba? — Przytoczyłam cały fragment, żeby pokazać ile razy użyłaś imion. Poza tym, Hiashi nie lubił Nejiego, dlaczego więc go trenował? Dlaczego nie chciał uczyć córki, która pochodziła z trzonu, a zajmował się dzieciakiem z gałęzi?

Nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, z jaką gracją ominęła "przeszkodę". Nieznacznie obróciła głowę. — Nieprawidłowy cudzysłów.

Wybiegła przez drzwi frontowe i ruszyła uliczkami malowniczej Konohy. — Dom klanu Hyūga znajdował się trochę za wioską.

W zasadzie nie musiała się aż tak spieszyć, miała w zapasie trochę czasu. — Przed chwilą napisałaś, że jej się śpieszy. Nagle przestało? Nie chciała porozmawiać z Kibą o Naruto przed misją?

Postanowiła przejść przez park i porozmyślać. Słońce było prawie w zenicie i oświetlało wioskę. — Przypominam, że Hinata miała być o dwunastej na miejscu spotkania. Chciała jeszcze porozmawiać!

Skręciła w jedną z uliczek. Po obu stronach rozpościerał się wysoki, drewniany płot. Była już blisko miejsca spotkania. Uśmiechnęła się na samą myśl, że zobaczy swoich kompanów – Shino Aburamę i Kibę Inuzukę. Ten drugi był jedną z pierwszych osób, które w nią uwierzyły. Chłopak był wysoki, szczupły, miał zawsze rozczochrane, [...] Kolega Hinaty był właścicielem cudnego psiaka, Akamaru, który wyrósł i sięgał Kibie już do ramion. Polubił Hinatę od pierwszego powąchania. Zawsze,[spacja]gdy ją widział, skakał w jej kierunku i lizał ją po twarzy, machając ogonem z radości. Akamaru, tak jak i jego pan, to bardzo wesoły towarzysz. — Czas, powtórzenia Nieco odmienną osobą był Shino. Wysoki, barczysty, miał pociągłą twarz i czarne włosy. Oczy wiecznie ukrywał pod parą ciemnych okularów, a połowę twarzy za wysokim kołnierzem płaszcza. Był w sumie skryty, nie okazywał uczuć. Kiba zawsze mówi, że zachowuje się jak lider grupy, mimo że często bywał przesadnie opanowany, nawet podczas walki. Największą tajemnicę stanowiły dla wszystkich owady, z którymi żył w symbiozie. Wydawał się szorstki, ale Hinata i tak go lubiła. — Czas. To był jeden akapit, lecz rozdzieliłam go. „Był” jest powtórzeniem.

Dlaczego skopiowałaś na żywca rozdział z mangi? Nawet dialogi są takie same, niemniej ten fragment czytało mi się do tej pory najlepiej. Generalnie, to czas szaleje. Najpierw się śpieszyła, później już nie, podziwiała Konohę, zemdlała na kilka minut i to wszystko w około pół godziny!

– Dziękuję, Kiba. Och, Kurenai sensei! Dzień dobry! Przepraszam, ja naprawdę… – Dziewczyna zaczęła się tłumaczyć. — Kurenai-sensei.

– Ogłaszam postój. Dziesięć minut na napicie się, krzaczki i ruszamy dalej – ogłosiła Kurenai sensei. — Kurde, wspominaj o czasie! Ruszyli marszem! Później też marszem, nie zaznaczyłaś, że biegli. To znaczy, że byli kilkaset metrów od wioski, maks kilometr. I już krzaczki i picie?

Ręce i uda obwiązała bandażami, czyli jej standardowy strój. — Czegoś tu brakuje.

Hyūga zawsze ją podziwiała. Była piękną kobietą, zaszła tak daleko, została Jōninem, znalazła miłość. Tak, wszyscy wiedzieli, że ona i Asuma sensei są blisko. Niektórzy byli wścibscy i wytykali tę parę palcami. Mówi się, że kobieta i mężczyzna ninja to jedno z najgorszych możliwych połączeń. Hinata jednak była szczęśliwa, że jej nauczycielka odnalazła radość życia, a nawet trochę jej zazdrościła. — Czas.

– Ciekawe, co będziemy musieli robić. Szkoda, że Tsunade od razu nam nie wytłumaczyła wszystkiego – powiedział Kiba. Chyba zrobił to jedynie po to, aby przerwać nieznośną ciszę. — Tylko niektórzy Jōnini, Jiraya i Naruto nazywali Tsunade po imieniu [w przypadku tego ostatniego, Naruto nazwywał Tsunadę babcią], wszyscy dodawali -sama lub po prostu mówili Hokage.

– Powiedziała, że Kurenai sensei wie już o wszystkim i sama przekaże nam szczegóły – rzekł Shino. – Podobno zna brata zleceniodawcy, dlatego właśnie nam przydzielono tę misję. — Tsunade czy Kurenai zna tego brata?

Kiedyś w życiu by tego nie zrobił, choć po wyjaśnieniu się całej sytuacji ze śmiercią jego ojca, poczuł się o wiele lepiej, należał do swojej rodziny i był ważnym jej członkiem. — Kiedyś, nigdy w życiu.

Wracał właśnie z porannego treningu, pokonując pierwszy korytarz. Już zbliżał się do zakrętu, zza którego nagle wyłoniła się dobrze znana mu postać. W ostatniej chwili wykonała piruet, który uchronił ją przed zderzeniem, ominęła go i odwróciła głowę. — Hinata tak bardzo chciała być silna, a nie była na porannym treningu?

Dodatkowo jej szybka reakcja i ocena sytuacji wobec potencjalnego zagrożenia,[spacja]zachwiania równowagi oraz niesamowite wybrnięcie z zaistniałej sytuacji, napawała go dumą, jakiej nie miał okazji poczuć od dawien dawna.

Skierował się do swojego pokoju. Nie był on bardzo duży, utrzymany w odcieniach brązu. Po lewej stronie stała szafa z ubraniami, stolik i dwa fotele. Po prawej prezentowało się wygodne, miękkie łóżko, zachęcające, aby się na nim położyć i wtulić w poduszkę. Jednak ulubionym miejscem Nejiego w tym pokoju był niski parapet, wyłożony miękkim kocem. Okno było dość szerokie, by chłopak mógł siedzieć z w połowie zgiętymi w kolanach nogami, opierając się o ścianę. Uwielbiał obserwować niebo, a szczególnie gwiazdy nocą. — Powtórzenia.

– Dziękuję, Neji – powiedziała cicho, spuszczając głowę w dół.
– Za co, Hinata? – spytał. Nie sądził, że usłyszy takie słowa od tej nieśmiałej dziewczyny. — Uważam, że nawet nieśmiała dziewczyna powie „dziękuję”, jeśli ktoś jej pomoże.

W tym momencie, patrząc na tę małą, piękną, skuloną w sobie istotę, zrobiło mu się przykro. Żałował wszystkich lat nienawiści, wszystkich sekund bólu, który jej sprawił – czy to w walce, czy to słownie. — Czemu to jest podkreślone?

Rozdział 2.

Kobieta zmarszczyła czoło, bo nigdzie nie widziała Hinaty. Domyśliła się jednak, że dziewczyna, która miała stać na warcie, po prostu trenuje niedaleko w samotności, jak to robiła już od dawien dawna. — Jeśli stoi na warcie, nie powinna trenować. Jest wtedy zajęta czymś innym, nie zwraca uwagi na no to, co się dzieje wokół. Ninja raczej zdaje sobie z tego sprawę.

Hiashi dawał niezły wycisk swojej córce, chcąc zapewne uzyskać u niej podobne wyniki jakie osiąga Neji. — Przecinek przed „jakie”.

Kochała go jak rodzonego brata. Na swój sposób darzyła go uczuciem, był dla niej osobą, do której mogła wrócić. — Powtórzenia.

- Chodź, trzeba obudzić chłopaków, muszę wam w końcu powiedzieć z czym mamy się tym razem zmierzyć - głos Kurenai był spokojny, ale dało się w nim wyczuć nutkę zaniepokojenia. — Wkradły ci się dywizy. Po „zmierzyć” kropka, a „głos” wielką literą. Nie odnosi się to bezpośrednio do tekstu.

Widocznie misja nie będzie łatwa - przemknęło przez myśl Hinacie. — Znowu zamiast myślnika jest dywiz.

Pamiętacie misję, w której brali udział Kakashi, Naruto i Sakura, oraz starsza Chiyo z Wioski Piasku, która została dodana do drużyny, gdy porwano Gaarę? — Która dołączyła do drużyny. Lepiej brzmi.

Miała świadomość, że Hinata wykryłaby go natychmiast, [...] — Hinata miała cały czas włączonego Byakugana? Przecież on zużywa dużo czakry. Lepiej by było, napisać, np. że Akamaru mógłby wywąchać intruza.

Generalnie wydaje mi się, że misja powinna być rangi A lub S. Przecież oni mogą walczyć z Akatsuki, a pamiętajmy, podczas walki z Painem, Ebisu kazał Konohamaru, Moegi i Udonowi pomóc w ratowaniu cywilów, później rzekł, że to misja rangi A.

Dlaczego Kurenai kazała im pełnić wartę we dwójkę? Wcześniej Hinata pilnowała sama. Tak teraz mi się przypomniało, dlaczego Hyūga nie zauważyła przybycia sensei?

Przy kuchennym blacie zauważył Hanabi, która szykowała właśnie posiłek. — What? Hanabi jest członkinią trzonu klanu i sama gotuje? Przecież to ktoś z gałęzi albo gosposia powinna zajmować się tak przyziemnymi sprawami.

– Cześć, Hanabi – odrzekł również z uśmiechem. — Neji mówiący do Hanabi „cześć”? Przecież ona był wyżej w hierarchii, ewentualnie to dziewczyna mogłaby tak się z nim przywitać.

Zwykle to Hinata przygotowywała rano posiłki, lecz gdy była na misjach, czynność tę przejmowała jej młodsza siostra. Nie było to to samo, gdyż wszyscy w rodzinie wiedzieli, że starsza z dziewcząt jest najlepszą kucharką, choć z Hanabi ich ojciec wiązał większe nadzieje odnośnie walki. — Powtórzenia.

Neji uważał, że jest bardzo dobra i może osiągnąć wiele, jeśli tylko będzie ciężko trenować. Oczywiście już od początku było widać, że uczy się szybciej niż jej siostra, jednak brakowało jej dziewczęcego wdzięku. Może to dlatego, że była jeszcze młoda? — To samo co wyżej.

[...] więc chyba ciężko było ci się zmierzyć z własnymi mocami… - dziewczyna mówiła bardzo szybko, ale nagle przerwała, lekko się czerwieniąc.  — Wkradł ci się dywiz.

Chyba że pozwolisz mi dołączyć – powiedziała na wydechu ukazując szereg białych zębów. — Wstaw przecinek przed imiesłowem.

– Tak, chyba… - zaczął, ale nie mógł dokończyć przez piskliwy głos koleżanki. — Znowu dywiz.

Ruszyli w stronę jednego z barów, gdzie zamówili potrawkę chińską - ulubione jedzenie dziewczyny. — Jak wyżej.

Z jednej strony dziękował zmarłym za to, że jego towarzyszka jest rozgadana. — Czas.

Chłopak od zawsze był dość osobliwym człowiekiem. Jako pierwszy z rówieśników zaliczył egzamin na Chūnina, ponieważ zaimponował wszystkim swoją niespotykaną inteligencją. Ani razu nie przegrał z Asumą w shōgi. Jego sensei zawsze go chwalił i był z niego dumny. Shikamaru był wysoki, miał dość długie czarne włosy związane w kolczasty koński ogon, wąskie, brązowe oczy i kolczyki wkręty – prezent od swojego mistrza. — Powtórzenia.

Zawsze wyróżniał go fakt, że ochraniacz nosi zawiązany na lewej ręce. — Czas.

Jego towarzyszka pochodząca z Wioski Piasku, nieco starsza od reszty, była wysoką kunoichi z dość niecodzienną fryzurą: czterema kitkami z tyłu głowy i grzywką po dwóch stronach czoła opadającą na jej ochraniacz. Blond włosy świetnie współgrały z granatowymi, wpadającymi w zieleń, oczami. Długa, czarna sukienka z rozcięciem z boku i lekkim dekoltem przepasana była czerwonym pasem, a na plecach dziewczyna nosiła wielki, żelazny wachlarz – jej broń. Była bardzo ładna, choć bezpośrednia i twarda. Nienawidziła sprzeciwu. Shikamaru mówił, że z charakteru jest gorsza niż jego matka. — Znowu powtórzenia.

Miał na oko metr siedemdziesiąt pięć, brązowe, lekko przyprószone siwizną włosy, niebieskie oczy i delikatnie zgarbiony nos. — Na co mi informacja, ile miał centymetrów wzrostu? Wystarczy powiedzieć, że był wysoki. BTW, na oko miał brązowe, przyprószone siwizną włosy?

[...] kolekcją chińskiej porcelany, [...] — W świecie Naruto były Chiny? Ja jakoś nie kojarzę…

Wezmę wasze bagaże na górę, potem powiem wam kto gdzie śpi. — Przecinek przed „kto”.

Izumi i Oramu zjawią się tutaj jutro punkt południe, więc będziecie mogli się wyspać i przyszykować do drogi. — Oramu czy Osamu?

Rozdział 3.

[...] dwu centymetrowe paznokcie [...] — Jak ona walczyła?! Na pewno nie używała taijutsu. Poza tym na co mi dokładna długość paznokci? Wystarczy napisać, że miała szpony.

Jej towarzysz był zaś nieco niskim blondynem w okularach, który był lekko wystraszony, jednak w jego błękitnych oczach dało się zauważyć niezwykłą inteligencję. — Powtórzenie.

Gdy ktoś się odezwał, od razu obdarowywała te osobę miażdżącym wzrokiem, tak wiec szli w całkowitej ciszy. — „Tę osobę” i „więc”.

Czemu Oramu tak szybko opowiada Kurenai swoją historię? Nawet jej nie zna! No chyba, że rozpowiada o niej każdemu…

Tam właśnie znaleziono mnie i zaopiekowano się mną. — Niepotrzebny zaimek.

[...] drzew wokół nich na różnej wysokości i o dziwnych kształtach oraz kolorach. — Dodaj rosnących. I co to jest to coś o „dziwnych kształtach oraz kolorach”?

W całym akapicie o przejściu przez wąwóz ciągle powtarzasz słowo „było” w każdej formie. Ale skoro Hinata patrolowała okolicę to czemu Kiba nie przyniósł jej śniadania? Izumi jest nie rozsądna, odmawiać jedzenia swoim ochroniarzom? Przecież głodni będą słabsi. Rozumiem, że chcesz przedstawić kobietę jako okrutnicę, lecz metody jakie stosujesz sprawiają, iż czytelnik zacznie postrzegać siostrę Kohaku jako nieodpowiedzialną. A kto zawierzyłby tak ważną misję takiej osobie?
Jak długo oni szli, że kończyły się zapasy? Nic nie wspominasz o czasie, a droga do granicy długa nie była (maksymalnie trzy dni). Czemu zabrali tak mało jedzenia? Powinni znać drogę i wiedzieć czego potrzebują.
Dlaczego nie biegną tylko idą? Przecież tak szybciej dotrą do celu, a wrogowie najpierw będą musieli dogonić kurierów.
Genialna Izumi — o jedną osobę grupę można osłabić, o dwie już nie.
I mam jeszcze wątpliwości — Hinata się przemęcza, forsuje. Nie zna swojej wytrzymałości? Codziennie ciężko trenuje, nie je… Czy ona nie wie jak takie coś może źle wpłynąć na organizm?

Obraz przed oczami rozmazywał się nastolatce co jakiś czas, ale dzielnie kroczyła na przód, nie dając znać nikomu o tym, w jakim jest stanie. — Robienie z siebie na siłę silnej jest nieodpowiedzialne. A gdyby ich zaatakowali?

Po prawej rozciągała się ogromna łąka pełna różnokolorowych barw. — Wspomnij, że wyszli z wąwozu. Zauważyłam, że czas u Ciebie to pojęcie względne. Nie jestem pewna czy osoba wycieńczona będzie zwracać uwagę na kwiatki. Raczej na to, żeby nie upaść/potknąć się.

Scena z Akamaru przynoszącym kwiaty zrobiła mi dzień. Miłe są takie odskocznie.

– A jak się czujesz – zapytał z troską w głosie.  — Zapomniałaś o znaku zapytania.

To nie jest mądre, wiesz? Musisz czasem odpoczywać, bo wyczerpiesz swój organizm — Kiba ma rację. Mam nadzieję, że Hinata przestanie się przemęczać.

Zastosowała Technikę Sześćdziesięciu Czterech Dłoni Ośmiu Trygramów — Coś mi świta, że Hinata mogła na raz uderzyć jedynie w trzydzieści dwa punkty.

I te określanie po kolorze włosów…

Przyłożyła dłonie do rany, która, zaraz po wyjęciu ostrza, zaczęła niesamowicie ją piec. — Po co wyciągała kunaia? Przecież to on tamował krew! Myślę, że nawet Hinata, która nie jest medyczną kunoichi powinna to wiedzieć. I dlaczego wszyscy ranni w Naruto plują krwią?

Każdy pokonał swojego rywala, zaś Izumi i Oramu kucali wystraszeni za jakimś głazem, skąd wystawały jedynie ich głowy. — Kraj Rzek wysłał jako kurierów bardzo potężnych shinobich.

Bandaże nie powstrzymają wypływu krwi na brzuchu, ranę trzeba by było zszyć. Hinata powinna być przenoszona na noszach. Siedząc mięśnie były zaciśnięte, żaden opatrunek nie zatamowałby osocza.

– Zajmuje się nią sama Tsunade, jest w opłakanym stanie. Gdybym nie przerwał misji, aby ją tu przynieść, umarłaby. Na razie dostała środki hamujące rozwój trucizny, [...] — A Piąta nie mogłaby użyć techniki, którą Sakura uratowała Kankuro? (Chodzi mi o Saikan Chūshutsu no Jutsu).

Szczerze to zachowanie Nejiego wydaje mi się trochę naciągane. I ile tej trucizny musiało być na kunaiu, skoro Kiba widział srebrzyste nitki? I skoro krew się wylewała (bo Hinata dostała ranę kłutą) to trucizna również powinna.

Rozdział 4.

Na korytarzu pojawił się właśnie Hiashi w towarzystwie Kakashiego, który dopiero co wyszedł ze szpitala po ostatniej misji, podczas której walczył z Deidarą. — Czyli minął dobry tydzień. Liczmy dzień na dotarcie do Kohaku, dwa dni na eskortę Izumi, dzień na powrót Kiby z Hinatą. Czyli dziewczyna leżała cztery dni. Hiashi długo zwlekał z wizytą.

Był to wysoki Jonin [...] — Zabrakło kresko nad „o”.

Nie chce mi się już wklejać fragmentów z opisami, w których powtarzasz słowo „był”. To niepotrzebnie zapycha ocenę. Po prostu będę o tym wspominać. I fragment o opisie Kakashiego do poprawki.

– Wuju… - szepnął uspokojony już Neji. — Z tego wynika, że Hiashi przybył w ten sam dzień, w którym Hinata wylądowała w szpitalu. Proszę, informuj o czasie, bo czytając, często robię tak:



Kiedy streszczasz opowieść Kiby, powtarzasz „był” cztery razy.

Mina ojca granatowowłosej kunoichi była poważna. W świetle pobliskiej latarni można było ujrzeć zmarszczki i zmęczenie na szlachetnej twarzy. Mężczyzna był już po czterdziestce, jednak wyraźnie widać było po nim jego mądrość i doświadczenie życiowe. Wiele przeszedł w swoim życiu ninja, jak i prywatnym. — Wstawiłam, to trudno byłoby mi opisać. Powtórzenia. We fragmencie o przemyśleniach Nejiego również masa powtórzeń.

Jest na razie nieprzytomna, wymaga operacji. — Szczerze to jestem ciekawa tej operacji. Będą jej przelewać krew? Przecież Hinata została otruta.

Nóż z trucizną został wbity bardzo głęboko, do tego w takie miejsce, że to cud, iż żyje. — Jeśli to miejsce to jakikolwiek punkt witalny (wątroba, żołądek, trzustka, dwunastnica) to dziewczyna powinna już dawno nie żyć. Pamiętasz Sakurę? Sasori wbił jej miecz w okolicę, gdzie powinna znajdować się nerka, a Chiyo musiała użyć techniki ożywienia, żeby ją uratować.

Trochę zdziwił mnie nagły przeskok narracji z trzecioosobowej na pierwszą. W poprzednich retrospekcjach nie stosowałaś takiego zabiegu.

W pierwszym akapicie wspomnienia namnożyło ci się powtórzeń.

–Braciszku Neji? – rzekła cicho, jak zwykła się do mnie zwracać. — Spacja po myślniku. Generalnie Hinata zawsze zwracała się do Nejiego „braciszku Neji”. Nie zwróciłam na to uwagi wcześniej, dopiero teraz mi się przypomniało. Niżej są powtórzenia, znowu słowo „był”.

Najpierw pojedyncze, potem niezliczona ilość. — Niezliczoną. Swoją drogą ładnie opisałaś walkę Nejiego i jego ból, chociaż czasami używałaś nadmiernie słów „był” i „ból”.

W scenie, w której starszy Hyūga chciał podziękować Kibie, znowu są powtórzenia.

Rozdział 5.

Już wiem, Muszę go poprosić o zgodę! Bułka z masłem! — Nadprogramowa wielka litera.

Tak, wiadomość o jego śmierci zdecydowanie się na nim odbiła. — Jiraya umarł w 133 odcinku, a kilka później wioskę zaatakował Pain. Zauważyłam, że bierzesz pod uwagę także fillery, więc to wypomnę. Hinata brała udział w misji, podczas której razem z Sakurą, Ino i Shizune miały zapieczętować sanbiego. Poza tym minęło strasznie dużo czasu, a ona jeszcze żyje. To nie może być realne.

W tym samym akapicie molestujesz słówko „był”.

–Coś się stało? – zapytał, zwracając znów swój wzrok na lekturę. — Ktoś ukradł Ci spację.

Maź? Przecież zanim takie coś się wchłonie, to Hinata umrze. Żeby zapobiec działaniu trucizny, Shizune powinna dać coś dożylnie, ponieważ trucizna krążyła we krwi. Chciaż, skoro zaraz zaatakuje ich Pain, to pewnie wyniszczyła już wszystkie komórki ciała.

Czas pokaże, co będzie dalej... – głos mężczyzny cichł z każdym słowem wypowiadanym w ostatnim zdaniu. — Głos nie odnosi się bezpośrednio do tekstu dialogu.

Neji szedł alejką ogrodową, gdzie spotkał Hiashiego i Kakashiego, a potem opuścił posiadłość swojego klanu. Teleportował się?

Późnym wieczorem, gdy latarnie na zewnątrz powoli gasły [...] — Późnym wieczorem latarnie świecą.

W scenie, w której Tsunade pije z Shizune, znowu powtarzasz „był”.

Jak to możliwe, żeby podwładni Orochimaru posiadali truciznę, którą wykorzystywał Sasori przy broni w swoich marionetkach? — Skoro uznali, że to ta sama trucizna, której używał Sasori, dlaczego nie poprosili Sakury o przyrządzenie odtrutki po raz drugi? Poza tym, Hinata powinna być martwa po trzech dniach.

[...] a Kabuto, który szpiegował [...] — Zabrakło zaimka.

[...] za mało czasu przebywał z lalkarzem. Przecież ciągle udawał, że obserwuje swojego mistrza. — Udawał, że obserwuje? Czyli w rzeczywistości nie obserwował?

Generalnie ciężko zrozumieć ten fragment, zdanie jest zbyt długie, żeby od razu wyłapać jego sens.

Hinata umarłaby w zaledwie kilka minut. — Trzy dni.

Jednak trafiła w tak ważne miejsce… — Jak trafiła w ważne miejsce (podejrzewam punkt witalny) to co Hinata robi na na tym świecie?

[...] zapewne skaleczył się podczas uderzenia. — W Naruto to ktoś mógł sobie dom rozwalić i się nie skaleczył. Zwłaszcza Jōnin.

Przyszły dopiero po południu, jednak nastąpiły pewne komplikacje – blondynka była poważna i opanowana. Przecież to był tylko młody Hyūga.  — Po pierwsze, powtórzenia (poniżej tego fragmentu jest trzecie). Po drugie, Niepoprawny zapis dialogu. Kropka po „komplikacje”, „blondynka” wielką literą.

Jak kurwa mogłaś wysłać ją na tak niebezpieczną misję beze mnie?! – stał tak blisko Tsunade, że widział dokładnie każdą jej rzęsę, każdą zmarszczkę mimiczną, stworzoną przez złowrogi wyraz jej twarzy. — Oddziel tę „kurwę” przecinkami. „Stał” wielką literą.

A może po prostu żeby wyładował swoją złość? — Przecinek przed „żeby”.
No dalej, uderz mnie – powiedziała cichym opanowanym głosem, tak niepasującym do obecnej ciężkiej atmosfery. — Przecinek po „cichym”.

Spojrzał na nią tak, jak gdyby widział ją po raz pierwszy w życiu. — Moim zdaniem lepiej byłoby napisać: „jakby”.

Jeszcze stojąc w drzwiach obejrzała się przez ramię. — Przecinek po „drzwiach”.

Jeśli nie będziesz wiedział gdzie wsadzić niektóre dokumenty, ułóż je na kupkę. — Przecinek przed „gdzie”.

Były to dane Hinaty, Hiashiego oraz jej matki – Hikarii. Neji zdziwił się, że te informacje nie były zablokowane.

We wcześniejszym rozdziale Neji potrafił się opanować, kiedy był przy nim ninja budzący szacunek tj. Kakashi. Tsunade była Hokage, najważniejszą osobą w wiosce, a chłopak jak gdyby nigdy nic zdemolował jej gabinet. Poza tym, nie otrzymał żadnej kary, ino musiał posprzątać. Imperatyw opkowy?

Rozdział 6.

Tak mnie teraz natchnęło. Wszędzie piszesz „pani Tsunade”, zamiast „Tsunade-sama”. W takim razie dlaczego zamiast „Mistrzyni Kurenai” masz „Kurenai-sensei”?

Określiła, że lek powinien być podany do trzeciej w nocy, inaczej Hyūga umrze. — Czas, tak bardzo czas. Mnie się wydaje, że minął tydzień nie trzy dni. I, na litość, Sakura znała skład trucizny Sasoriego, sama przyrządziła odtrutkę. Dlaczego, nie wiem, nie mogła jej zmodyfikować?

Na karteczce, którą wziął ze sobą widniało imię i pierwsza litera nazwiska, czyli był pewny, że chodzi o jego wuja, ewentualnie ojca. — Z tego wynika, że ojciec Nejiego miał na imię Hiashi.

Dlaczego Neji, Shikamaru i Naruto mają siedemnaście godzin na ukończenie misji, a Kakashi sześć? Chyba że chryzantemę dodaje się na samym końcu, lecz nie uwzględniłaś tego w tekście.

[...] zostawić tyle niedokończonych spraw, [...] — Wstawiłabym tu dwukropek, zamiast przecinka.

[...] który popełnił oraz zastanawiając ile jeszcze musi przejść, [...] — Przecinek za imiesłowem.

Powinien dojść do Wioski Liścia w pięć, jeśli się pospieszy.  — Rozumiem, że wtedy się nie śpieszył, mimo, że miał mało czasu? Dotarł do doliny w godzinę, wraca w pięć — przecież nadal potrzebują składników do odtrutki!

Swoją drogą, opis Doliny Wiecznego Krzyku wyszedł Ci najlepiej ze wszystkich. Bardzo plastyczny, wody nie lałaś. Tylko w niektórych miejsca zabrakło przecinka. I powtórzenia. Twoja największa zmora, moim zdaniem. Nauczycielka powiedziała kiedyś, że żeby je wyłapać ktoś musi Ci przeczytać tekst na głos, ergo wkleić go, np. do Ivony.  
Niewielki, drewniany domek, duży ogródek i płotek ze sztachetami pomalowanymi na biało. — Co chciałaś tym przekazać? Zabrakło drugiej części zdania.

Blondyn co prawda nie śmiał się na głos, jednak rozglądał dookoła z zainteresowaniem szczerząc zęby na widok wielobarwnych motyli. — Oddziel przecinkiem czasownik i imiesłów.

W scenie, w której Shikamaru, Naruto i Neji są koło domu Tetsu po raz kolejny molestujesz słowo „był”.

[...] że w środku się gotuje ze złości. — Przestaw „się” za „gotuje”.

Zacisnął dłonie w pięści, po czym przeszedł za Naruto przez furtkę kierując się w stronę drzwi posiadłości. — Oddziel przecinkiem czasownik i imiesłów.

– Witamy serdecznie — „Razi nas forma <<Witam>>, ponieważ zakłada ona – jak słusznie Pani zauważa – wyższą rangę osoby, która tej formy używa”. [sjp.pwn.pl] Ja na miejscu Tetsu wyrzuciłabym ich za drzwi, skoro tak się witają i jeszcze czegoś chcą.

To coś złego, że mieszkanie staruszka było drewniane? Przecież to właśnie drewno było surowcem Kraju Ognia — rosło w sumie na terenie całego państwa. To chyba normalne, nie?

O godzinie drugiej — Wcześniej pisałaś, że mają być o pierwszej.

– Staruszku, prosimy! Pomóż nam, jesteś naszą ostatnią nadzieją!– błagał Naruto. — Zjadło Ci spację.

Rozdział 7.

– Cholera, czemu zawsze to ja muszę wpakować się w najgorsze bagno? I po co się na to zgodziłem... – mruczał pod nosem Shikamaru, na którego twarz właśnie chlapnęło kilka kropelek farby. — Bez tego „to”, jest zbędne.

Można powiedzieć, że tak naprawdę do waszej walki podczas egzaminu wcale się nie znali. — Przecinek przed „wcale”

To była syzyfowa praca, nasz wysiłek szedł na marne, lecz aż do czasu wymyślenia planu, trzeba było się jakoś bronić. Nie było dobrze.

On tez się martwił, [...] — Zgubiłaś kropkę.

Według niego bardzo słabą kunoichi, ale jednak jest jej ojcem. — Czas. Zdanie obok używasz słowa „był”.

[...] który przecież zabronił im razem nawet trenować. — Przestaw „razem” i „nawet”. Kulawo to brzmi.

Wbicie się w skórę w odpowiednim miejscu nie było takie proste, ponieważ ciężko było utrzymać dziewczynę na łóżku. — Dodaj, że chodzi o wbicie strzykawki. Poza tym powtórzenie.  

Przez większość opowiadania łapałam się za głowę za każdym razem, kiedy wspominałaś o czasie. Jiraya nie umarł w trzy dni po powrocie Naruto z Wioski Piasku, misja, w której Drużyna Kakashiego miała złapać szpiega, musiała trwać co najmniej tydzień. Poza tym często zapominasz o istotnych rzeczach, co wykorzystuje Imperatyw Opkowy — napisałaś, że trucizna była podobna do tej Sasoriego, ale Sakura nie mogła zrobić odtrutki, nawet podać składu.
Rozumiem, że chciałaś przedstawić Izumi jako jędzę, sadystę, niestety nie wyszło. Głodzenie swoich ochroniarzy to zwykła głupota. Mogłaś pokazać kobietę znęcającą się nad np. Akamaru, Hinatą, ganiącą za np. wylanie herbaty, ale nie takie coś! W ogóle, dlaczego Wioska Rzek wysłała jako kurierów takich tchórzy? Przecież przenosili ważne dokumenty. Dlaczego Drużyna Kurenai miała ochraniać Izumi na terenie obcego państwa? Nie znali terenu, krajobrazu. Kwestię rany Hinaty pominę, wyjaśniłam wyżej.
Czasami zapominasz przecinków przed imiesłowami, częściej z nieuwagi niż z niewiedzy. Natomiast powtórzenia… męka. Czytaj głośno rozdział przed publikacją, albo poproś, żeby zrobił to kto inny. Zawsze pomaga.

Muszę Cię pochwalić za kreację bohaterów — nie byli sztampowi, nie czytałam o żadnej Marysi Zuzannie. Większość postaci odwzorowałaś takie, jaki pojawiły się w kanonie. Jedynie Neji wyróżniał się swoim gwałtownym zachowaniem. Szczerze powiedziawszy, nigdy bym nie pomyślała o nim jako o choleryku. Niemniej przedstawiłaś wybuchy Hyūgi realistycznie, podałaś argumenty, dlaczego tak się zachowywał. Podobał mi się Hiashi — ładnie ukazałaś motywy, jakie nim kierowały, że chciał dobra klanu, a jednocześnie martwił się o swoją córkę.

Wystawiam Ci dobry z minusem jak stąd do Krakowa.


 Jest lepiej, niż było, tylko kursywa jest czarna. Nie miałam serca wszystkiego mazać i zaznaczać od początku.

19 komentarzy

  1. Przeczytałam, wersję roboczą komcia mam zapisaną, przejrzę i dodam wszystko na dniach, jak znajdę wolną chwilę.
    Pozdrawiam, Forfeit.
    PS błagam, wyłączcie tę moderację komci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moderacji wyłączyć nie mogę, ale spróboję zagadać z Skyfallgirl, może coś z tym zrobi. :)
      Będę czekać.

      Usuń
  2. Był nieco duszny, czerwcowy dzień. Średniego wzrostu dziewczyna spojrzała na zegarek stojący na drewnianej, nocnej szafce. Wskazówki pokazywały dwadzieścia po jedenastej, więc musiała się spieszyć. — Nie lepiej będzie napisać, że wskazówki wskazywały? W ogóle to dlaczego wybierają się na misję tak późno? I, czy Hinata jako członkini znamienitego klanu, nie powinna wcześniej wstawać, np. na wspólną kolację?
    Wskazówki wskazywały? A nie wydaje Ci się, że wtedy brzmi to brzydko, jak powtórzenie?
    A co złego w porze wybierania się na misję? Jak zechcą, mogą nawet w środku nocy ruszyć.
    No tak, Hinata powinna rano wstać na kolację.
    Wybacz, ale... http://giphy.com/gifs/queue-facepalm-embarassed-pW4avUcSxtA08
    Zresztą, ona leżała na łóżku, a nie spała.
    BTW, przecinek po Hinata, nie po i.

    Wkradł ci się dywiz.
    Już dawno poprawione.

    Właśnie dostaliśmy piękny opis, który z pewnością byłby dobry w wikipedii. Niestety, nie w opowiadaniu. Poza tym, zamiast mówić co może Byakugan, nie lepiej byłoby to pokazać? „Show, don’t tell”.
    Wikipedii wielką literą.
    Opis jest prawidłowy. Nie ma zasady, że nie może występować w opowiadaniu.
    Jak niby miałabym pokazać, co robi Byakugan?

    Poza tym, Hiashi nie lubił Nejiego, dlaczego więc go trenował? Dlaczego nie chciał uczyć córki, która pochodziła z trzonu, a zajmował się dzieciakiem z gałęzi?
    Eeee... Może dlatego, że Hinata była dużo słabsza i ojciec jej nie doceniał? Może dlatego, że to Neji był geniuszem i dumą rodu? A ten dzieciak był synem jego brata bliźniaka, prawda?
    Wiele razy było to wyjaśnione w tekście.

    Dom klanu Hyūga znajdował się trochę za wioską.
    To nie znaczy, że nie mogła biec przez uliczki Konohy. Toć najpierw sobie wybiegła, a potem szła przez Wioskę Liścia.

    Postanowiła przejść przez park i porozmyślać. Słońce było prawie w zenicie i oświetlało wioskę. — Przypominam, że Hinata miała być o dwunastej na miejscu spotkania. Chciała jeszcze porozmawiać!
    Dobrze, dobrze, spokojnie. Przecież nie wiesz, ile czasu zajęło jej dotarcie na miejsce, prawda? Wyszła z domu, ojcu powiedziała, że się spieszy, aby rozmowa nie trwała długo, bo wtedy mogłaby się spóźnić, a że jej nie trzymał, to mogła się przejść spokojniejszym krokiem.

    Dlaczego skopiowałaś na żywca rozdział z mangi? Nawet dialogi są takie same, niemniej ten fragment czytało mi się do tej pory najlepiej. Generalnie, to czas szaleje. Najpierw się śpieszyła, później już nie, podziwiała Konohę, zemdlała na kilka minut i to wszystko w około pół godziny!
    Skopiowałam? Opisałam po prostu to, co się działo w mandze. I zaczerpnęłam dialogi, niemal identyczne, wiem. Ale czy nie spotkałaś się z tym nigdy? Autorzy czasami wrzucają fragment żywcem z książki, aby przybliżyć się do kanonu. Zresztą, skoro jest to opis fragmentu odcinka z anime, to czemu twierdzisz, że czas szaleje? W pół godziny doszła na miejsce i zemdlała. Idąc takim rozumowaniem, możesz to zarzucić na autora Naruto chyba, nie?

    Kurde, wspominaj o czasie! Ruszyli marszem! Później też marszem, nie zaznaczyłaś, że biegli. To znaczy, że byli kilkaset metrów od wioski, maks kilometr.
    Skąd wiesz, ile przeszli? Nigdzie nie wspomniałam o tym. A może maszerowali już parę godzin? Bo chyba przeoczyłaś fragment o tym, że jak ruszyli, to szli, a Hinacia sobie rozmyślała. Nie jest powiedziane, ile czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko niektórzy Jōnini, Jiraya i Naruto nazywali Tsunade po imieniu [w przypadku tego ostatniego, Naruto nazwywał Tsunadę babcią], wszyscy dodawali -sama lub po prostu mówili Hokage.
      Nieprawda. Na nauczycielkę ze szkoły też zawsze mówisz pani, czy zdarza się samym nazwiskiem? Zresztą, opko jest w języku polskim, czyli nie mam obowiązku, a nawet lepiej, żebym nie dodawała japońskich końcówek.
      „Tsunade”, nie „Tsunadę”. I zły nawias.

      – Powiedziała, że Kurenai sensei wie już o wszystkim i sama przekaże nam szczegóły – rzekł Shino. – Podobno zna brata zleceniodawcy, dlatego właśnie nam przydzielono tę misję. — Tsunade czy Kurenai zna tego brata?
      Przeczytaj to zdanie, przeanalizuj jeszcze raz i będziesz wiedzieć. Albo i nie.

      Wracał właśnie z porannego treningu, pokonując pierwszy korytarz. Już zbliżał się do zakrętu, zza którego nagle wyłoniła się dobrze znana mu postać. W ostatniej chwili wykonała piruet, który uchronił ją przed zderzeniem, ominęła go i odwróciła głowę. — Hinata tak bardzo chciała być silna, a nie była na porannym treningu?
      To, że Neji wracał sam, oznacza, że Hinata nie była na treningu? Może trenowała jeszcze wcześniej? Nigdzie nie napisałam, że nie. Nie musieli też razem trenować.

      Kiedyś w życiu by tego nie zrobił, choć po wyjaśnieniu się całej sytuacji ze śmiercią jego ojca, poczuł się o wiele lepiej, należał do swojej rodziny i był ważnym jej członkiem. — Kiedyś, nigdy w życiu.
      Nope. Zdanie jest poprawne.

      – Dziękuję, Neji – powiedziała cicho, spuszczając głowę w dół.
      – Za co, Hinata? – spytał. Nie sądził, że usłyszy takie słowa od tej nieśmiałej dziewczyny. — Uważam, że nawet nieśmiała dziewczyna powie „dziękuję”, jeśli ktoś jej pomoże.

      Zdanie wycięte z kontekstu. W opku wygląda to nieco inaczej. Chyba nie rozumiesz relacji bohaterów w tamtym momencie.

      Jeśli stoi na warcie, nie powinna trenować. Jest wtedy zajęta czymś innym, nie zwraca uwagi na no to, co się dzieje wokół. Ninja raczej zdaje sobie z tego sprawę.
      Jeśli trenowała obserwację terenu? W sensie skupiała na przyglądaniu się temu, co się dzieje wokół? Przecież posiada Byakugana!
      Przypominam również o odcinku, w którym Hinata trenowała w nocy, a Naruto ją podglądał. Wtedy też obserwowała okolicę.


      Generalnie wydaje mi się, że misja powinna być rangi A lub S. Przecież oni mogą walczyć z Akatsuki, a pamiętajmy, podczas walki z Painem, Ebisu kazał Konohamaru, Moegi i Udonowi pomóc w ratowaniu cywilów, później rzekł, że to misja rangi A.
      Mogli, ale nie było to pewne. Chyba ochrona LUDZI znajdujących się W WIOSCE to rzecz ważniejsza, niż papiery. Tak myślę.


      Dlaczego Kurenai kazała im pełnić wartę we dwójkę? Wcześniej Hinata pilnowała sama. Tak teraz mi się przypomniało, dlaczego Hyūga nie zauważyła przybycia sensei?
      Gdzie było napisane, że jej nie zauważyła?
      A, to uwaga autorstwa Niah. Pełnili wartę we dwójkę, bo najpierw Hinata i Kurenai (gdy wróci, Chocza długo nie popilnowała), potem chłopcy. Ot, co.

      What? Hanabi jest członkinią trzonu klanu i sama gotuje? Przecież to ktoś z gałęzi albo gosposia powinna zajmować się tak przyziemnymi sprawami.
      Zabronisz małej dziewczynce robić sobie kanapki?

      Usuń
  3. – Cześć, Hanabi – odrzekł również z uśmiechem. — Neji mówiący do Hanabi „cześć”? Przecież ona był wyżej w hierarchii, ewentualnie to dziewczyna mogłaby tak się z nim przywitać.
    Kursywę Ci zjadło.
    A, tak. To cześć się później wyjaśni, zobaczysz. Albo i nie, bo raczej nie przeczytasz kolejnych rozdziałów, także ten. :D

    Na co mi informacja, ile miał centymetrów wzrostu? Wystarczy powiedzieć, że był wysoki.
    Metr siedemdziesiąt pięć u dorosłego faceta określa się jako wysoki wzrost? Serio?


    [...] kolekcją chińskiej porcelany, [...] — W świecie Naruto były Chiny? Ja jakoś nie kojarzę…
    Nie no, Chiny nie istnieją, więc i porcelana również nie została nigdy wynaleziona, mój błąd. A postacie nie mówią wcale w języku japońskim, bo Japonia nie istnieje w świecie Naruto. ;_;

    Jak ona walczyła?! Na pewno nie używała taijutsu. Poza tym na co mi dokładna długość paznokci? Wystarczy napisać, że miała szpony.
    Nie no, co ma jej styl walki do długości paznokci? Zresztą, ich długość Cię nie interesuje, a sposób, w jaki walczy, żeby ich nie połamać już tak? No i czy dwa centymetry to szpony? o.O

    Czemu Oramu tak szybko opowiada Kurenai swoją historię? Nawet jej nie zna! No chyba, że rozpowiada o niej każdemu…
    Bo taki ma charakter.

    Izumi jest nie rozsądna, odmawiać jedzenia swoim ochroniarzom? Przecież głodni będą słabsi. Rozumiem, że chcesz przedstawić kobietę jako okrutnicę, lecz metody jakie stosujesz sprawiają, iż czytelnik zacznie postrzegać siostrę Kohaku jako nieodpowiedzialną. A kto zawierzyłby tak ważną misję takiej osobie?
    Ano, bo była nieodpowiedzialna. A dlatego, że misja była ważna, miała ochroniarzy w postaci ninja.


    Dlaczego nie biegną tylko idą? Przecież tak szybciej dotrą do celu, a wrogowie najpierw będą musieli dogonić kurierów.
    Bo Izumi tak zarządziła. I tak, miała być taką jędzą, bezduszną i bezmyślną.

    Nie jestem pewna czy osoba wycieńczona będzie zwracać uwagę na kwiatki. Raczej na to, żeby nie upaść/potknąć się.
    Ninja mają wyostrzone zmysły, takie szczegóły rzucają się w oczy, szczególnie gdy trzeba obserwować teren. I mają trochę inną wytrzymałość. Opiera się też na sile woli. I chyba nie jest do końca wycieńczona, skoro Idze o własnych siłach.


    Zastosowała Technikę Sześćdziesięciu Czterech Dłoni Ośmiu Trygramów — Coś mi świta, że Hinata mogła na raz uderzyć jedynie w trzydzieści dwa punkty.
    Naprawdę? A wydawało mi się, że ona miała sześćdziesiąt cztery, a Neji ulepszył technikę do stu dwudziestu ośmiu. Musze to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłożyła dłonie do rany, która, zaraz po wyjęciu ostrza, zaczęła niesamowicie ją piec. — Po co wyciągała kunaia? Przecież to on tamował krew! Myślę, że nawet Hinata, która nie jest medyczną kunoichi powinna to wiedzieć.
      Trzeba było jakoś Hinatę przetransportować, nie? A gdyby ostrze wbiło się głębiej?
      I to nie był kunai, tylko sztylet.

      Kraj Rzek wysłał jako kurierów bardzo potężnych shinobich.
      Zawsze? Skąd pewność?


      A Piąta nie mogłaby użyć techniki, którą Sakura uratowała Kankurou?
      Kankuro.
      Sakura po wyciągnięciu jadu stworzyła jeszcze antidotum. Tak czy inaczej, trzeba było stworzyć odtrutkę.

      Szczerze to jestem ciekawa tej operacji. Będą jej przelewać krew? Przecież Hinata została otruta.
      Toć ją dźgnęli sztyletem, a nie wsypali trutki do picia.


      Jeśli to miejsce to jakikolwiek punkt witalny (wątroba, żołądek, trzustka, dwunastnica) to dziewczyna powinna już dawno nie żyć.
      Więc skoro żyje, to nie był punkt witalny. To chyba oczywiste.

      Neji szedł alejką ogrodową, gdzie spotkał Hiashiego i Kakashiego, a potem opuścił posiadłość swojego klanu. Teleportował się?
      Ogród był na terenie posiadłości klanu.

      Późnym wieczorem, gdy latarnie na zewnątrz powoli gasły [...] — Późnym wieczorem latarnie świecą.
      No właśnie u mnie to odwrotnie jest. Wieczorkiem się zapalają, późnym wieczorkiem gasną, nad ranem się znów zapalają, a całkiem rano gasną. Nie ja to wymyśliłam! :D

      Skoro uznali, że to ta sama trucizna, której używał Sasori, dlaczego nie poprosili Sakury o przyrządzenie odtrutki po raz drugi?
      Bo to nie jest ta sama, którą otruto Kankuro, tylko taka sama, jakiej używał Sasori, a on przecież był mistrzem w tworzeniu trucizn. Różnych, wielu. No i skład, jak się potem okazało, różnił się nieco od pierwotnej wersji.

      [...] za mało czasu przebywał z lalkarzem. Przecież ciągle udawał, że obserwuje swojego mistrza. — Udawał, że obserwuje? Czyli w rzeczywistości nie obserwował?
      Mistrza, w sensie Orochimaru. Nie, nie obserwował go. Przecież razem pracowali, więc po co miał go obserwować dla Sasoriego?

      We wcześniejszym rozdziale Neji potrafił się opanować, kiedy był przy nim ninja budzący szacunek tj. Kakashi. Tsunade była Hokage, najważniejszą osobą w wiosce, a chłopak jak gdyby nigdy nic zdemolował jej gabinet. Poza tym, nie otrzymał żadnej kary, ino musiał posprzątać. Imperatyw opkowy?
      Nie, wyjaśni się to później.
      No i zachował się tak, bo Hinata. Nie zauważyłaś, że jeśli chodzi o zagrożenie jej życia, wpada w furię? I chciał zwalić całą winę na Tsunade, bo ona wysłała jego kuzynkę na taką misję. Nie panował nad sobą.
      Ale i tak za to zapłaci.
      Albo to trochę zmienię, choć wpiedziel i tak dostanie.

      Usuń
    2. I, na litość, Sakura znała skład trucizny Sasoriego, sama przyrządziła odtrutkę.
      To był inna trucizna?

      Na karteczce, którą wziął ze sobą widniało imię i pierwsza litera nazwiska, czyli był pewny, że chodzi o jego wuja, ewentualnie ojca. — Z tego wynika, że ojciec Nejiego miał na imię Hiashi.
      Nie rozumiem. Przecież i jego ojciec i wuj mieli takie same inicjały.

      – Witamy serdecznie — „Razi nas forma <>, ponieważ zakłada ona – jak słusznie Pani zauważa – wyższą rangę osoby, która tej formy używa”. [sjp.pwn.pl] Ja na miejscu Tetsu wyrzuciłabym ich za drzwi, skoro tak się witają i jeszcze czegoś chcą.
      Rety, oni po prostu byli mili dla starego dziadka. A i tak chciał ich wywalić. Ja sama czasami zamiast „dzień dobry” mówię „witam”.

      Racja, czas mi się trochę zaplątał. Szczególnie ten nieszczęsny Jiraya. Tak to jest, jak się pisze zaraz po nadrabianiu odcinków, dziejących się w zupełnie innym czasie.

      Nad powtórzeniami pracuję, bo rozdziały poleciały niemal niebetowane.

      Rozumiem, że chciałaś przedstawić Izumi jako jędzę, sadystę, niestety nie wyszło.
      Cóż, miała być bardziej głupia niż wredna, więc chyba jednak wyszło.

      Muszę Cię pochwalić za kreację bohaterów — nie byli sztampowi, nie czytałam o żadnej Marysi Zuzannie.
      O to mi w sumie chodziło, dziękuję za opinię!

      Jedynie Neji wyróżniał się swoim gwałtownym zachowaniem.
      Ano, zachowywał się gwałtownie. Trochę jednak przesadziłam. Mimo że uargumentowane zachowanie, to momentami aż do przesady gwałtowne.
      Nad opciem pracuję. Czas i błędy to najgorsze, co się dzieje. No i nudnawo jest, bo jeszcze akcji nie rozwinęłam.
      W sumie to część błędów, które wypisałaś, już wcześniej poprawiłam, ale dziękuję za czujność. Wiesz, dwa miesiące bez rozdziału, piszę, szybka korekta i wrzucam, a potem są takie kwiatki. No i kwestia tego, że nie bardzo mam czas pisać, więc to i owo się zapomina.

      Koniec końców, liczyłam na czwóreczkę właśnie. I nie spodziewałam się, że ta ocena będzie tak wyglądać. Bo jest to chyba najlepsza, najbardziej rzetelna, jaką na Recenzowisku czytałam, także gratuluję, Asu. Mimo że połowę wypisanych tekstów musiałam skomciać albo wyjaśnić i fokle, gdybyś wiedziała o tym, co Ci wytłumaczyłam, połowę krótsza łocenka by wyszła, ale generalnie za poprawność dziękuję. Nad mieszaniem czasów zapanowałam.
      To może dorzucę do zarzutów jeszcze lanie wody i sztampowe opisy. Ale się poprawi. No i rok nie zaglądałam do pierwszego rozdziału, dopiero niedawno przejrzałam. Moja reakcja: „ło Matko Boska”.
      Szkoda, że skupiłaś się głównie na błędach, a mniej rozpisałaś na temat reszty. Trochę mi tego w łocence zabrakło.
      Dzięki, dzięki raz jeszcze. Poproś szefowe o jakiś awans, co? Bo łocenka lepsiejsza, niż wszystkie tutaj razem wzięte.
      Szkoda tylko, że nikt nigdy mi nic nie wspomina o Tenten, eh.

      Kłaniam się, Forfeit

      PS komcie niebetowane, miałam to zrobić, ale dość długo zwlekam z tym wszystkim, więc wiesz. Nie obraź się za błędy, pisane dość późno, na bieżąco z czytaniem. Może się gdzieś pojawić jakieś niepotrzebne zdanie.

      Usuń
    3. Komentarze przeczytałam, odpowiem w jutro lub w sobotę, ponieważ niekoniecznie mam teraz czas.
      Dziękuję za pochwałę, następnym razem postaram się nie lac wody. Wezmę pod uwagę to, że powinnam bardziej rozpisywać sie o reszcie, mniej o błedach.
      Tłumaczyć się później. :)
      Pozdrawiam, Asu. :)

      Usuń
    4. Przepraszam za poślizg, niespodziewanie wyjechałam w sobotę, późno wróciłam w niedzielę. W tygodniu nie mam też zbyt wiele czasu, ale większość komentarza napisałam w środę. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.

      1) Poprawione. Z tą kolacją to mój błąd, czasami zdarza mi się tak mówić o śniadaniu. Przepraszam za wprowadzenie w błąd. Rzeczywiście, masz rację w kwestii wstawania, uważam jednak, że jak ktoś się obudzi, to może z dziesięć minut sobie poleżeć.

      2) Kiedy wklejałam do Worda, nadal był.

      3) Chodziło mi o to, że opis był suchy i sztampowy, podobny do definicji. Chyba źle mnie zrozumiałaś. Poprawione.

      4) Nadal się pytam dlaczego nie trenował córki. Przecież trening czyny mistrza, nawet największe beztalencie załapie, kiedy ktoś go tego nauczy.

      5) Nie jestem pewna, może dobrze byłoby użyć słowa „potem”?

      6) Generalnie masz rację, jednak nie zaznaczyłaś jak daleko Hinata ma do miejsca zbiórki. Gdybyś napisała, że nie jest to miejsce odległe, owszem, niemniej nie wiedziałam jaką trasę ma do pokonania. Stąd moja uwaga.

      7) W sumie masz rację. Nawet dobrzy i znani autorzy stosują ten zabieg. Niepotrzebnie się czepiała.

      8) No właśnie nie wspomniałaś o czasie. I dlatego zrobiłam wielkie „wtf”, kiedy dowiedziałam się o postoju. Dla mnie było to zaledwie kilka chwil.

      9) Poprawione. Rzeczywiście, masz rację. Jednak jak oglądałam „Naruto”, tak nigdy żaden shinobi nie powiedział po prostu Tsunade.

      10) Masz rację, jest napisane, niemniej trzeba przeczytać zdanie kilka razy.

      11) Masz rację. (Napisałam tak dlatego, że w jednym z fillerów powiedziane było, iż trenują razem. Nie zauważyłam, żebyś omijała fillery, dlatego wspomniałam o tym).

      12) Masz rację.

      13) Możliwe, że nie rozumiem. Zawsze myślałam o Hinacie i Nejim jako o kuzynostwie, oceniając Twoje opowiadanie musiałam się przestawić, lecz nie zawsze mi się udawało. Ze zdania wynika, że Neji jest zdziwiony, ponieważ Hinata powiedziała „dziękuję” nie dlatego, że jest np. z trzonu, tylko dlatego, że jest nieśmiała.

      14) Wtedy jednak nie była na misji. I skoro obserwowała teren, to dlaczego nie zauważyła przyjścia Kurenai?

      15) To temat rzeka, faktycznie ludzie są ważniejsi, jednak podczas przenoszenia dokumentów mogą zostać zaatakowani, czyż nie?

      16) Nie wiem czy Niah, czy nie, jednak zwróciłam na to uwagę, ponieważ czytam dużo książek, w których ktoś staje na warcie. Kurenai poszła sprawdzić teren, nie pilnowała obozu.

      Usuń
    5. 17) Zabronić jej nie zabronię, ale czemu w jednym z największych i najlepszych klanów z Konohy, przyszła głowa rodziny robi sobie i dla swojej rodziny kanapki?

      18) Kursywa poprawiona. Oceniałam tylko to co, masz, więc jak się wyjaśni, to okej.

      19) Ech, to dlatego że jestem niska i wszyscy plus metr siedemdziesiąt to wysocy; ale równie dobrze może być średniego wzrostu.

      20) Jedna z najgorszych rzeczy w anime, ale wtedy jak nazwać tamtejszy język? :)

      21) Generalnie w taijutsu przeszkadzałoby, trochę trenuję i wiem o co chodzi. Rzeczywiście, mogła używać innych technik. Mój błąd.

      22) Rozumiem, jednak śmierć siostry to nie jest jakieś tam przeżycie, tylko ważna sprawa. Może i nie skrywał swoich obietnic, ale otworzyć się przed nieznaną kobietą?

      23 i 24) Ech, nie widzę bezmyślnych ludzi w roli ninja, ale… Skoro taka ma być, to okej. Jednak dlaczego takim osobom przełożeni oddają dowództwo, to ja nie wiem.

      25) Na rzeźbę terenu, w jakiej odległości jest las, rzeka — owszem. Ale jakie kolory mają kwiaty?

      26) Bazuję na odcinku podczas Wielkiej Wojny, kiedy walczą z tymi potworkami stworzonymi z ciała dziesięcioogoniastego.

      27) Szkła, jadąc do szpitala też nie wyciągasz. Poza tym wbiłby się głębiej gdyby ktoś go docisnął, a wyciągnięcie spowodowało wypływ krwi. Nie zrobiła niczego, żeby tego zachamować, choćby obwiązać się np. bluzą. Do transportu ranę się zabezpiecza.

      28) Poprawione. Trzeba było, jednak ta technika sprawiłaby, że życie Hinaty byłoby mniej zagrożone.

      29) Skoro chcieli leczyć ranę po dźgnięciu, to dlaczego nie zrobili tego od razu? Mogli to zrobić nawet bez niwelacji trucizny.

      30) Jak nie punkt witalny, a napisałaś, że ważny organ to co?

      31) A skąd oni wiedzą, że takiej używał Sasori? Przecież w czasie ataku używał jednej.

      32) Chodzi mi o to, że wcześniej zrespektował się w towarzystwie Kakashiego. Nawet jeśli Tsunade wysłała ja na misję, to skąd miała wiedzieć, że Hinata zostanie ranna? Czemu Neji nie myśli, skoro jest geniuszem klanu?

      34) Było napisane imię i pierwsza litera nazwiska. Nazwisko obaj mieli to samo, jednak różne imiona. Nawet sprawdziłam w rozdziale. Cytat: 27.01-17.05 – Hiashi H. 30/31 – A RhD+

      35) Chcieli być mili, ale generalnie uważa się, że powitania „witam” używają osoby np. wyższe rangą. Nie będę się o to spierać, to tylko moja uwaga, nie błąd, lecz może zwykłe „dzień dobry”?

      36) Skoro miała być głupia — okej, jednak czytając opis jej zachowań nie mogę powiedzieć, że była idiotką. To wyglądało jakby chciała pokazać swoją wyższość, lecz nie umiała.

      Usuń
    6. Generalnie dziękuję za opinię, lecz ja tam nie potrzebuję żadnych awansów — ani to moja praca, nie płacą mi za to, ocenki piszę jak mi się nudzi. A awanse wiążą się często z dodatkową robotą, której szczerze nie znoszę i tak już nie wyrabiam się ze wszystkim, jak zawsze w październiku. Nikt nie wspomina o TenTen, hm… może dlatego, że jest bardziej postacią poboczną i pojawia się tylko w jednym rozdziale? Ja dlatego nie zwróciłam na nią uwagi.
      Ocenkować dopiero się uczę, to moja pierwsza, wiem, że wiele mi jeszcze brakuje, ale trzeba uczyć się na błędach, co nie?

      Pozdrawiam, Asu. :)

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Pierwsza w ogóle ocenka? No, to ładnie. Według mnie jak trochę poćwiczysz, to będzie bardzo dobrze. Może w przyszłości spróbujesz swoich sił na WS? ;D Myślę, że masz szanse, oczywiście to tylko sugestia na przyszłość, nie żebym zabierała Recenzowisku oceniającą.
      Naprawdę napisałam Skrót od nazwiska, a nie imienia? o.O
      Lol. Muszę poprawić.
      Tam wspomniałaś o Wielkiej Wojnie, a wydarzenia są po 34 odcinku Shippuudena, więc jeśli w czasie wojny było inaczej, to wcześniej nie mogło być lepiej. Sprawdzę.
      Z tą raną też przeredaguję. Zachowanie Nejiego trochę zmienię, ale wiesz, on nie myśli i ma na razie nie myśleć. Potem będzie żałował xd.
      Skoro miała być głupia — okej, jednak czytając opis jej zachowań nie mogę powiedzieć, że była idiotką. To wyglądało jakby chciała pokazać swoją wyższość, lecz nie umiała.
      To dobrze, tak też może być odbierana. Oby negatywnie, jako głupia egoistka.
      Z tym językiem całkowita racja. :P
      Ze wzrostem, widzisz, ja sama mam metr siedemdziesiąt, także dla mnie takie osoby są niskie. :P To chyba pojęcie trochę względne.
      Czas też ogarnę. Teraz sprawdzam rozdziały. W sumie to spieszyło mi się z dodawaniem na ostatnią chwilę i leciały często bez porządnej bety. Tym razem sama sprawdzam, zmieniam i dwie osoby sprawdzają. Dlatego się tyle schodzi z tym wszystkim. Ale łocenka mi bardzo pomogła. Najbardziej się bałam o bohaterów, ale skoro w miarę jest okej, to dopracuję i będę szczęśliwa. Ach, zapomniałabym o nieszczęsnej Tenten. W kolejnym rozdziale znów się pojawi, bo ona trochę namiesza. :)
      Każdy człowiek oczywiście uczy się na błędach. Twoja pierwsza ocenka w porównaniu z moją to różnica nieba i ziemi. Także ten.
      Komć chaotyczny, dopiero tu zajrzałam i zobaczyłam, że odpisałaś (przez pierwszy tydzień zaglądałam niemal codziennie!). Spieszę się, bo wiesz, szkoła, wykłady, praca, nauka i siedzenie z małą siostrą zajmują mi sporo czasu. Nie mam nawet już siły sprawdzać tego komcia, ale mam nadzieję, że przekaz zrozumiały. :D

      PS czy oglądałaś może serię kreskówek Huntik: Łowcy tajemnic?

      Forfeit

      Usuń
    9. Możecie usunąć komcia z tamtego konta. To było na próbę, bo z obecnego nie chciał mi się dodać. Ale już naprawiłam, działa :P Więc ładnie proszę :)

      Usuń
    10. Teraz tak patrzę... Przez to moje „zachamować” aż serce mi stanęło. -.-

      Usuń
    11. Dziękuję. :)
      Co do kreskówki: tak oglądałam, nawet niedawno, bo w wakacje.

      Nie no, miałam zamiar odpisać wcześniej, ale dla mnie październik to najgorszy miesiąc (tak samo listopad), toteż wypadło trochę później.

      Generalnie to czytuję czasami sobie ocenki, najczęściej z nudów. Większości właśnie od nich się nauczyłam, a większą wagę do ortografii i interpunkcji przyłożyłam dopiero, gdy natrafiłam na jakąś ocenialnię (chyba na Kompanię albo Goala) i uświadomiłam sobie jak bardzo jest ze mna źle. :)

      Także ten, dziękuję za odzew i pozdrawiam. ")

      Usuń
    12. Poprawności człowiek uczy się całe życie tak naprawdę :P Czasami przecinki są opcjonalne, niektóre zasady ciężkie do opanowania itp. Kwestia ćwiczenia.
      Hmmm... Masz może gg lub mogłabym prosić o pocztę? Bo mam taką bardziej prywatną sprawę, jeśli o Huntik chodzi. ;)

      Usuń
    13. Pocztę podawałam w zakładce załoga, zaraz podam GG.
      Nr. 48723880. Nazywam sie Marta Z., mogłoby to zmylić. :)

      Usuń
    14. Właśnie coś mi się kojarzyło, że chyba kiedyś pytałam, ale nie pamiętałam gdzie. ;) Dobra, to odezwę się dzisiaj na gg :D

      Usuń

© Agata | WioskaSzablonów.