Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!

04.08.2017 r. — przewidywana data opublikowania oceny bloga Niania Louis Tomlinson.

|103| To dla twojego dobra

Edytuj post

Nazwa bloga: To dla twojego dobra
Autor bloga: Aleksandra Marcinowska

 - Wygląd (2/20)
W tym:

~wielkość czcionki, wyjustowany tekst (1/10)
Rozmiar oraz kolor czcionki w rozdziałach są dopasowane do całego szablonu, chociaż często skaczesz z kwiatka na kwiatek. Mam namyśli to, że w jednym rozdziale potrafisz pisać Arialem, a w innym Georgią, ale o tym jeszcze wspomnę później.
Przez brak odpowiednich akapitów i wyjustowania tekst wygląda na bardzo niechlujny i w pewnych momentach odczytywanie go sprawia mnóstwo wysiłku, co chyba nie powinno mieć miejsca. 
1. (Screen 1) Niepotrzebnie w poście dodajesz numerację rozdziałów, skoro masz ją już w tytule. 
2. Jeśli pod treścią rozdziału piszesz notatkę od siebie powinnaś zacząć od wyrażeń: od autorki lub czegoś podobnego. Wtedy nie będziesz musiała używać innego rodzaju, koloru czy wielkości czcionki, co sprawi, że tekst automatycznie stanie się bardziej estetyczny. 

~odczucia do kolorystki bloga, jak i całego szablonu (1/10)
Nagłówek bardzo przypadł mi do gustu. To przez moją słabość do dobrej jakości zdjęć, poprawnie wkomponowanych w całość. Jednak, jak na moje oko, nie pasuje mi napis w lewym górnym rogu. Mógł być stworzony inną czcionką i zupełnie gdzie indziej umiejscowiony ze względu na fakt, iż tam, gdzie obecnie się znajduje, sprawia wrażenie braku spójności z resztą. 
Kolumny po bokach są zdecydowanie za szerokie. (Screen 2) Spójrz tylko, ile wolnego, pustego, niezagospodarowanego miejsca masz. Kiedy przesunę dolny suwak do końca, by widzieć, co znajduje się w prawej kolumnie, a następnie boczny suwak pociągnę w górę, widzę, jak znika mi słowo To ze źle wkomponowanego w całość cytatu, zdania, tytułu, czy czymkolwiek to jest. 
Niepotrzebnie masz Spis treści w lewej kolumnie i na samym dole, w prawej Archiwum. Po co Ci dwa razy to samo? Zdecyduj się albo na jedno albo na drugie. 
Mogłaś zlikwidować gadżet O mnie, bo nie jest on szczególnie mile widziany, a już na pewno nie na samym szczycie. Na Twoim miejscu Obserwatorów umieściłabym gdzieś na dole, żeby malutkie ikonki o różnych kolorach nie psuły odczuć, co do szablonu, który mógłby być naprawdę bardzo ładny, gdyby nie powyższe i poniższe aspekty. 
Nie masz żadnych zakładek. Wszystko wpychasz w te nieszczęsne kolumny, przez co jedna z nich dłuży się niemal w nieskończoność. Jest niesymetryczna w stosunku do drugiej. Będąc w Twojej skórze, zebrałabym wszystkie linki oraz buttony i tworząc odpowiednią zakładkę, po prostu wrzuciła je do niej. To samo się tyczy bohaterów. Jeśli już planujesz ukazać ich wygląd poprzez dodanie zdjęć jakiś postaci, by czytelnik mógł to sobie prościej wyobrazić, lepiej będzie, jeżeli stworzysz do tego odpowiednią zakładkę. W ten sposób odwiedzający - idąc moim przykładem - nie będzie musiał przeszukiwać archiwum bloga. 
Jednymi słowy, rzeczy, dla których na pewno stworzyłabym specjale zakładki to: „Coś dla rozjaśnienia”, czyli krótkiego opisu bloga i innych informacji na jego temat (przykład: screen 3), kontakt, a także wszystkich linków i buttonów - jak wspominałam wcześniej. 


- Treść (8/90)
W tym:

~styl pisania (0/10)
Kiedy czytałam to, co pisałaś, trudno mi było się odnaleźć. Wymagało to stuprocentowego skupienia, wyciszonej muzyki i wpatrywania się w ekran bez przerwy, z krótkimi przerwami na mruganie. Miałam wrażenie, że pisząc, prowadzisz jakąś rozmowę z koleżanką na portalu społecznościowym. Zdanie po zdaniu było pozbawione sensu, nic nie kleiło się całości. W pewnym momencie byłam tak zdenerwowana i wstrząśnięta błędami, jakie popełniasz, że miałam ochotę wyrzucić swój komputer przez okno, a wcześniej, jednak odmówić wykonania zamówienia. Popełniasz  tak mnóstwo, mnóstwo błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, składniowych, logicznych i ortograficznych, że w końcu dostałam apopleksji i musiałam zacząć wszystko od początku. 
Poprosiłaś mnie, bym wskazała Ci błędy w poszczególnych rozdziałach. Zatem, uch, ta ocena będzie dłuższa, niż sądziłam. 
Prolog
„Siedziałam między Harrym, a Louisem na kanapie” — cóż, musiałam chwilę poszperać, ale w końcu znalazłam. Wymowa fonetyczna brytyjskiej wersji imienia Louis to: /luːɪ/, czyli Lui. Gdybym więc chciała sformułować naprawdę podstawową, użyteczną zasadę dotyczącą stosowania apostrofu, to - poza wyjątkami - przy nazwiskach czy imionach obcych apostrofu używamy wówczas, gdy końcowe litery danego imienia lub nazwiska (w mianowniku), które są niezbędne w pisowni, w naszym języku nie są wymawiane. — „Siedziałam między Harrym, a Louis'm na kanapie” 
„Perfekcyjna, 100% dziwka” — liczebniki i symbole tego typu piszemy słownie, to nie matematyka. Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałaś książkę - wykluczając wyjątki - w której autor używa liczb i symboli, zamiast pisać je tak jak są słyszane.  — „Perfekcyjna, stuprocentowa dziwka
„Poszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Łzy płynęły poza moją kontrolą, a ja zsunęłam się po drzwiach na podłogę” — jedno z wielu powtórzeń. Kiedy czytam te dwa zdania na głos, czy choćby w myślach, po prostu brzmią bardzo niechlujnie. Jest tyle synonimów. Słowniki wyrazów bliskoznacznych są teraz dostępne wszędzie, nie musisz ich nawet kupować, wystarczy wyszukać w Internecie. A jeśli chcesz sprawdzić, czy wystarczająco dużo razy użyłaś jakiegoś słowa, wystarczy przycisnąć na klawiaturze: Ctrl+F. Na dole powinien pojawić Ci się pasek, gdzie w żółtym polu wpisujesz wyraz, który sprawia, że masz wrażenie, iż jest go po prostu za dużo i zaznacza Ci się on. Nic trudnego. — „Poszłam do swojego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Łzy płynęły poza moją kontrolą. Zsunęłam się po drewnianej powierzchni podwoi na podłogę” 
„Jestem silna i nikt mnie już nie zrani!" — jak dolnego cudzysłowu użyłaś dobrego, tak górny nie ten, co trzeba. Powinien on bowiem wyglądać następująco: ”.  „Jestem silna i nikt mnie nie zrani!” 
„Przecież nie pokarze się w takim stanie.” — pomijając fakt, że Twoja narracja jest tak zagmatwana, że nie mam zielonego pojęcia, czy piszesz to w pierwszej osobie, czy też w trzeciej, to zdanie, mimo że wyjęte z kontekstu, było napisane w pierwszej osobie. Czyli z perspektywy Sophie. Pierwsze, co sprawiło, że prawie straciłam wzrok, to błąd ortograficzny, jaki popełniłaś w słowie pokarze - pokaże. Druga kwestia tyczy się tego, iż jeśli pisałaś w pierwszej osobie liczby pojedynczej, czasownik automatycznie powinien mieć końcówkę ę. Taką przybiera, po prostu. Nie jestem wykwalifikowaną polonistką, więc nie jestem w stanie wyjaśnić Ci, dlaczego tak się dzieje. Ale to nie zmienia faktu, że musisz się stosować do tej zasady w każdym przypadku. — „Przecież nie pokażę się w takim stanie.”

Ja pokażę
Ty pokażesz
On, ona, ono pokaże

My pokażemy
Wy pokażecie
Oni, one pokażą 

„I już nie ma nikogo, kto by mnie podniósł.” — mieszasz czasy. Zaczynasz zdanie w czasie teraźniejszym, a kończysz w czasie przeszłym. Użyłaś partykuły już i czasownika wyrażonego w czasie teraźniejszym ma, co ewidentnie wskazuje na coś, co dzieje się obecnie, w danym momencie. A potem, po przecinku, dodajesz czasownik w formie przeszłej podniósł. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Podobnych błędów jest więcej. Pisząc w ten sposób, czyli prawdę mówiąc, byle jak, sprawiasz, że tekst i treść traci na atrakcyjności, jak i estetyczności. Czytelnikowi - idąc moim przykładem - trudno się połapać, w jakim czasie właściwie piszesz. Poza tym, o ile się nie mylę, zdanie, które dałam za przykład, było częścią retrospekcji, co samo za siebie mówi, jakiego właściwego czasu powinnaś użyć. — „I nie było nikogo, kto by mnie podniósł.”

Rozdział 1
„Powiem ci sekret”  praktycznie zdanie jest zbudowane jak najbardziej poprawnie. Jednak teoretycznie do kontekstu nie pasuje mi czasownik powiem. Sekretów raczej się nie mówi. Powiedziałabym pewniej, że wyjawia, czy coś. Nie jest to jakiś rażący błąd, ale warto zwrócić na niego uwagę. — „Wyjawię ci sekret” 
„3-letnia brunetka siedziała w piaskownicy w swej różowej i trochę brudnej sukieneczce” — ten sam błąd, o którym wspominałam wcześniej. To nie lekcja matematyki, na której pani każe Ci pisać wszystko za pomocą cyfr i liczb. Kiedy budujesz tekst, używasz słów i liter. — „Trzyletnia brunetka siedziała w piaskownicy w swoje różowej i trochę brudnej sukieneczce”
„Niebieskooki nieznajomy spojrzał na zielonooką z uśmiechem, który również otrzymał” — ostatni człon tego zdania, przepraszam, ale jest w ogóle nielogiczny i z tyłka wyjęty. Z uśmiechem, który również otrzymał? Ale jak? W jaki sposób? Nie rozumiem tego. Myślę, że może chodzić o to, że dziewczynka odwzajemniła jego uśmiech. Zatem, jeśli miałaś na myśli to, to przepraszam bardzo. Zdanie brzmi, jakby co najmniej otrzymał ten uśmiech znikąd. Od tak go ma i już. Nie wskazałaś chociaż jednym czasownikiem na to, że mógłby on zostać odwzajemniony przez zielonooką. Dopiero czytelnik sam musi się tego domyślać. Czytanie opowiadań czy książek nie polega raczej na tym, by czytelnik musiał zastanawiać się nad tak prozaicznymi zdaniami. Jeśli kiedykolwiek czytałaś jakąś książkę, bo jak na razie nic na to nie wskazuje, to raczej powinnaś to wiedzieć. — „Niebieskooki nieznajomy spojrzał na zielonooką z uśmiechem, który dziewczynka odwzajemniła”
„- Cześć, jeśtem Sophie.- odpowiedziała dziewczynka zaprzestając zabawy. 
- Maś fainie wiadelko. Moge sie z tobą pobafić?” — zastanowiła mnie jedna rzecz. Okej, mieli trzy lata, kiedy prowadzili ten dialog, ale... Potrafili wypowiedzieć cz, a sz już nie? Czy to nie jest... no nie wiem, co najmniej dziwne? Poza tym upraszczanie słów na potrzeby wieku bohaterów dawno stało się niemodne. Pisze się tak, jak powinno, bez względu na to, ile postać, która mówi daną kwestię, ma lat. Możesz, co najwyżej, nie używać pewnych słów, czy coś. Pominę fakt, że we fragmencie, który tu umieściłam niepoprawny jest także zapis dialogów i brak przecinków w miejscach, w których powinny się znaleźć. O tym powiem później. A będzie, nad czym się rozwodzić, nie ma co. — 
— Cześć, jestem Sophie(bez kropki na końcu zdania) — odpowiedziała dziewczynka(przecinek) zaprzestając zabawie.
— Masz fajne wiaderko. Mogę się z tobą pobawić?”
„Zielonooka energicznie pokiwała głową i podała Niallowi żółte wiaderko, tak zaczęła się przyjaźń”  naprawdę nie chcę niczego niewłaściwie komentować, bo to ma być porządna recenzja. Opis jak Cię nie mogę, od siedmiu boleści. Jednak tę kwestię zostawię na później. Chciałam jednak zwrócić uwagę na zapis imienia Nialla. Albowiem, o ile się nie mylę, bo w końcu jestem tylko człowiekiem - powinno być: Niall'owi. Poza tym przecinek jest zbędny. Zamiast tego powinnaś tam postawić kropkę i zacząć nowe zdanie. — „Zielonooka energicznie pokiwała głową i podała Niall'owi żółte wiaderko. Tak zaczęła się ich przyjaźń”
„W tym czasie grała na konsoli, którą dał jej Niall na czas gry. Nagle poczuła, że ktoś próbuje jej wyrwać grę  kolejne powtórzenia. 
„- Oddaj mi tą konsolę.- powiedział, a raczej rozkazał chłopak”  zła końcówka w wyrazie tą. W starannej polszczyźnie powinniśmy pisać i mówić np. „Weź tę książkę”. Tradycyjna forma  bywa jednak zastępowana formą . Wynika to stąd, że wśród różnych określeń rzeczownika rodzaju żeńskiego (w naszym wypadku jest to wyraz książka) tylko zaimek ta ma w bierniku końcówkę , podczas gdy inne określenia przyjmują końcówkę : „Weź tę książkę”, ale: „Weź tamtą książkę”. — „— Oddaj mi tę konsolę(bez kropki na końcu zdania) — powiedział, a raczej rozkazał(przecinek) chłopak”

Rozdział 2
„Właśnie brałam prysznic, przeczesując swoje długie włosy z rozjaśnionymi pasmami. Zmieniła się”  w pierwszym zdaniu mamy do czynienia z wyraźnym anakolutem. Jest to błąd składniowy zniekształcający budowę zdania, niezgodny z normami poprawnościowymi. Brała prysznic i jednocześnie czesała swoje włosy? W sensie, wzięła szczotkę do kabiny i to robiła? Tak? Bo z kontekstu to wynika. Drugą rzeczą jest to, że w kolejnym zdaniu nagle zmieniłaś narrację. Zaczęłaś przeplatać trzecioosobowy punkt widzenia z pierwszoosobowym. Nie mogłam się w ogóle odnaleźć. Albo decydujesz się na narratora wszechwiedzącego albo pozwalasz, by to główny bohater zdawał relację z poszczególnych wydarzeń. Nie możesz połączyć tego i tego i stworzyć jakiejś nowej formy przedstawiania tekstu. Dodatkowo ponownie pomieszałaś czasy. Użyłaś słowa, które wskazuje na to, że dana czynność dzieje się w danym momencie, a następnie czasownika w czasie przeszłym. — „Po wzięciu krótkiego prysznica, zaczęłam rozczesywać swoje długie włosy z rozjaśnionymi pasmami. Zmieniłam się”
„Były wakacje, a ona czekała, aż Niall do niej przyleci. Przyleci? Tak, dobrze przeczytaliście blondyn jest teraz u dziadka w Miami z całą rodziną, a raczej był”  pomijając w ogóle fakt, że nienawidzę, kiedy główny bohater, czy jakikolwiek inny narrator rozmawia z czytelnikami, przejdę do rzeczy. Znów tak wyraźnie pomieszałaś czasy, że aż się dziwię, że sama tego nie zauważyłaś, sprawdzając swoją pracę. A, zaraz... Jak na razie wszystko wskazuje na to, że po prostu nie sprawdzasz rozdziałów, cóż. Ponownie pomieszałaś narrację, bo wcześniej pisałaś z punktu widzenia Sophie, a potem... No, resztę już chyba znasz. — „Były wakacje, a ja czekałam, aż Niall do mnie przyleci. Przyleci? Tak, dobrze przeczytaliście(kropka) Blondyn był u dziadka w Miami z całą rodziną. Do czasu”

Po dłuższym namyśle, doszłam do wniosku, że wypisanie Ci WSZYSTKICH błędów z dwudziestu siedmiu rozdziałów w ogóle mijałoby się z celem, więc poprzestanę na tym, co wskazałam Ci wyżej. Przecież nie mogę napisać za Ciebie całego opowiadania. 
Błędy się powtarzają. W pewnym momencie, kiedy kopiowałam niepoprawne zdania do Worda, musiałam skopiować cały rozdział, bo nie znalazłam jednego poprawnego zdania. Masz problemy... praktycznie ze wszystkim. Ortografią, stylistyką, logiką zdań, interpunkcją, spójnością tekstu. O większości z tego, co wymieniłam wspomnę jeszcze na dole, ale... Zastanawiam się, po co właściwie wzięłaś się za pisanie, skoro nie masz o tym żadnego pojęcia? Nie chcę Cię zniechęcać, broń Boże. Nikt z nas nie rodzi się Henrykiem Sienkiewiczem czy J.K. Rowling (głupie połączenie), ale myślę, że to raczej oczywiste, iż z rozdziału na rozdział Twój styl powinien być coraz lepszy, ponieważ człowiek uczy się na błędach. Gdy tymczasem ja nie mogę wskazać żadnego progresu. No nic.
Przejdźmy dalej, bo i tak ta kategoria dłuży się w nieskończoność. 

~fabuła (0/10)
Jak wspominałam wcześniej, piszesz w tak zagmatwany sposób, że dopiero po przeczytaniu opisu, i to kilkukrotnie, udało mi się rozszyfrować, o co chodzi. Co mogę powiedzieć? Typowe. Dziewczyna, która ma problemy z samą sobą, traci najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, bo ten po wielu intrygach matek obu stron, trafia do X Factor, a następnie zmienia się diametralnie pod wpływem sławy. Oczywiście, on i ona spotykają się ostatecznie po latach i dziewczyna zmienia go po prostu, od tak, na lepsze. Następnie wszystko się jakoś toczy. W międzyczasie musimy jeszcze przeboleć głupią - jak to bywa - jego dziewczynę, która jest zazdrosna nawet o faceta i której nikt poza nim nie może zdzierżyć. Ostatecznie głowni bohaterowie, byli przyjaciele, oczywiście będą razem.
Przerabiałam to tysiące razy, kiedy zaczynałam czytać fanfiki, więc absolutnie nic mnie nie zaskoczyło. No, może pomijając ich naprawdę szalone matki. Ale czy to był główny kanon? Nie sądzę. 

~prędkość akcji (0/5)
W pewnym momencie wszystko działo się tak szybko, że musiałam zacząć czytać od początku, poprzedzając to ponownym zapoznaniem się z opisem, by zacząć cokolwiek rozumieć. W ciągu sześciu rozdziałów, cofasz się do czasów dzieciństwa i wracasz do teraźniejszości w tak przerażająco szybkim tempie, jakbyś chciała na odczepnego sprawić, by czytelnicy mieli jako takie pojęcie o tym, co doprowadziło głównych bohaterów do miejsca czy stanu, w którym znajdują się obecnie. 
Sophie poznaje w którymś z początkowych rozdziałów poznaję czwórkę zupełnie obcych jej chłopaków, a ty w kolejnych częściach historii, od razu przechodzisz do tego, jak cała piątka jest najlepszymi przyjaciółmi na ziemi. W ogóle nie opisujesz okresu, w którym stopniowo się poznawali. 
Nie opisałaś także jakoś szczególnie czasu, w którym Niall i Sophie myśleli, że nie ich bratnie dusze nie żyją. Napisałaś po prostu, że było im ciężko i każde z nich próbowało popełnić samobójstwo z nieudanym skutkiem. Następnie, w kolejnych akapitach - nie rozdziałach - ponownie się spotykają i uciekają do ciotki Sophie. Tam są zaledwie kilka kolejnych akapitów - czy dni - i mąż Kate, cioci dziewczyny, który jest policjantem, odsyła ich do rodzicielek.
Poza tym, mam nawet fragment, który sam w sobie świadczy o zadziwiającej prędkości akcji. 
„- Chłopcy dusicie, i zaraz mi samolot ucieknie. Staliśmy tak przytuleni z pół godziny, bez ściemy. Wydostałam się z ich uścisku i znalazłam na pokładzie samolotu, cóż teraz jestem zdana sama na siebie.” 
Pomijając już to, jak bardzo niepoprawny w każdym stopniu ten fragment jest, pozwól, że zaznaczę, iż przedstawiony wyżej półgodzinny uścisk został opisany w dwóch zdaniach. Potem Sophie była już w samolocie, gdzie po godzinie poznała Harry'ego, który przecież zawsze lata samolotami z innymi ludźmi. Wcale nie stać go na osobisty transport. Jest biednym super gwiazdorem. 
Po kolejnej godzinie Sophie zdążyła zwierzyć się Harry'emu z niemal całego swojego życiorysu, a w międzyczasie przeszli na ty. No wiecie, to niby Harry Styles, ale... 
Mogłabym przytoczyć więcej podobnych luk, ale to naprawdę nie ma większego sensu. Polecałabym Ci przeczytać kilka książek. Nie muszą być nawet jakieś szczególnie długie. Po prostu wczytaj się w ich treść, zwracając uwagę na to, czy człowiek, który publikuje swoje prace, aby na pewno pędzi jak szalony z akcją, chcąc pół historii streścić w dwóch rozdziałach.
Wyraźnie widać, że praktycznie w ogóle tego nie rozplanowałaś. 

~sposób zaciekawienia czytelnika (1/10)
Jeśli fabuła potrafiła być tak przewidywalna, to, w jaki sposób mogłaś mnie zaciekawić? A, no widzisz, w żaden. Nie było zdania, akapitu, większego fragmentu, rozdziału, czy wątku, który mógłby chociaż na chwilę przykuć moją uwagę. No, może pomijając to, jak Harry doskonale potrafił wyczuć, kiedy Sophie kłamie. I przez chwilę myślałam, że będzie wiązał się z tym jakiś wątek fantasty, ale... On po prostu tak umie i tyle. Nie rozumiem więc Twoich czytelników - z całym szacunkiem dla nich - którzy piszą w komentarzach, że się czegoś nie spodziewali, czy tym podobne.
Na Twoim miejscu, przeczytałabym to, co napisałaś i zastanowiła się nad zmienieniem fabuły. Powinnaś popracować nad planem wydarzeń i wątkami, które chciałabyś rozwijać w praktyce, nawet tymi epizodycznymi. To powinno Ci choć trochę pomóc. 

~umiejętność tworzenia świata przedstawionego i jego bohaterów (2/15)
Nie jest dobrze. Słabo Ci z tym idzie, ale coś tam robisz. Kulawo, jednak w jakiś tam sposób opisujesz bohaterów, ich główne cechy charakteru. Kilku rzeczy dowiadujemy się nawet z zagmatwanych rodzajów ich zachowania i tego, jak reagują na pewne sytuacje. Mimo że to wszystko jest tak płytkie, jak brodzik w moim prysznicu, dajesz radę. I patrząc na wyżej wymienione błędy, jest, za co Ci gratulować. Mniej więcej wiem, gdzie odgrywa się akcja opowiadania, ale to chyba bardziej ze względu na fakt, iż jeśli chodzi o chłopców z One Direction, w większości przypadków jest do Londyn. 
Bardzo podoba mi się postać Louis'ego. Pierwszy raz - mimo typowej i przewidywalnej fabuły - to nie Liam jest tym, który sprawuje kontrolę nad chłopcami i ma decydujące zdanie w niemal każdej kwestii. Tą osobą jest bowiem Louis, który zawsze był przedstawiany jako najmniej dojrzały z całej piątki. W końcu zachowuje się tak, jak na jego wiek przystało. 
Niall mnie trochę irytuje. Nie ze względu na to, jak egoistycznie i niekulturalnie się zachowuje, a bardziej przez to, że widać jak bardzo sztuczny jest. Chodzi mi teraz o to... Że jego charakter podlega fabule opowiadania i rozwojowi zdarzeń. Nie rozumiem, dlaczego akurat on zmienił się diametralnie przez sławę, a pozostali chłopcy nie. Ach, to przez to, iż jest głównym bohaterem. Musiał zmienić się na gorsze, by Sophie miała szansę go zmienić. Innego scenariusza nie widzę. Definitywne. 

~opisy (przedmiotów, krajobrazów, przeżyć/uczuć) (1/10)
Nie będę się długo rozwodzić na ten temat. Po co rozwodzić się na temat czegoś, czego właściwie w ogóle nie ma? Nie tworzysz opisów, chociaż jakieś charakterystyki uczuć poszczególnych bohaterów i pojedyncze przymiotniki, które jako tako ich kreują, wyłapałam, ale to wszystko. Masz tendencję do wstawiania zdjęć i gifów, by przedstawić jak najlepiej to, co siedzi Ci w głowie. To najgorsza rzecz, jaką ktoś, kto zdecydował się na pisanie opowiadania i publikowanie tego, mógł zrobić. Z tego, co się orientuje, Twój blog nie jest o tematyce fotograficznej. Jeśli już dostrzegłam jakiś fragment, który mógłby przypominać coś na kształt opisu, był on płytki, nieporządny i niekompletny. Był, bo był. W sumie nie dziwię się, że dodajesz zdjęcia, skoro czytelnik inaczej nie potrafiłby sobie wyobrazić tego, co próbujesz przekazać, skoro nawet nie starasz się tego w jakiś sposób opisywać. 

~zapis dialogów (0/5)
Niepoprawny.
Piszesz byle jak, byle tylko by było. Zapewne, jak większość pisarzy amatorów, którzy o tym, co robią, nie mają zielonego pojęcia, i ty uważasz, że pisanie dialogów właściwie nie ma żadnej zasady. Bo, kto będzie zwracał na to uwagę? A, no widzisz. Postaram się wymienić i wyjaśnić błędy, jakie najczęściej popełniasz w poniższych akapitach.
Po pierwsze. Wypowiedzi dialogowe każdego bohatera zaczynać się powinny od nowego wiersza z wzięciem akapitowym i tzw. pauzą dialogową, czyli myślnikiem. Krótko mówiąc, każdą kolejną wypowiedź  należy traktować jak kolejny akapit.
Po drugie. Dialogi zamyka się kropką wtedy, gdy narracja nie odnosi się do wypowiedzi bohatera. W przykładzie: – Dobranoc. – Otworzył drzwi i wyszedł. 
Przykład bez kropki: – Cześć – odparł z westchnieniem. 
Po trzecie. Postawienie kropki po wypowiedzi narratora sprawia, że dalszy tekst rozpoczyna się wielką literą (niezależnie od tego, czy jest to dalsza część dialogu, czy narracji). Dwa przykłady.
– Kocham cię – wyszeptała Ewa. Jej głos był ciepły i czuły.
– Kocham cię – wyszeptała Ewa. – Jesteś wspaniały.
Po czwarte. Narrację wplecioną w tekst można oddzielić myślnikiem z obu stron. Przykład:
– Powinniśmy – powiedział – przemyśleć to jeszcze raz. 
Po piąte. Gdy zdarzy Ci się, że wpleciona narracja doprowadzi do zbiegu myślnika i przecinka, to przecinek należy pominąć. Przykład:
– Wiem – powiedziała – że mnie nie znosisz. 
I ostatnią rzeczą, jaką mam do sprostowania w tej sprawie jest to, iż wypowiedź dialogową jednej osoby wraz z narracją należy składać w ciągu. Nie ma znaczenia jej długość. Jednak, gdy pojawia się przerywająca wypowiedź narracja, która odnosi się do zachowania innej osoby niż mówiąca, to każdy z elementów, czyli narrację i dalszą wypowiedź, należy składać od nowego akapitu. Trochę skomplikowane w teorii, więc rozjaśni to przykład:
– Dowiedziałam się, jaki tak naprawdę jesteś. 
Adam nie wiedział, co powiedzieć. 
– Wydaje ci się – kontynuowała – że pozjadałeś wszystkie rozumy. 
Cóż, bądźmy szczerzy. Wypowiedzi dialogowe, jakie Ty tworzyłaś, nie trzymały się ani jednej z wyżej wymienionej zasad. Ale spokojnie. Myślę, że budowanie poprawnych dialogów w całej istocie tworzenia dobrych opowiadań, jest chyba najmniej skomplikowane. Mam nadzieję, że jeśli się z tym zapoznasz, będziesz wiedziała, co i jak. To nie jest tak trudne, jak się wydaję. Jeśli mnie się udało to zrozumieć, to Tobie tym bardziej. Być może, gdybyś właśnie tak konstruowała swoje dialogi, łatwiej byłoby mi się odnaleźć w poszczególnych blokach tekstu.
Przejdźmy dalej.

~interpunkcja (2/10)
Na początku planowałam wypisać wszystkie zdania, w jakich dostrzegłam brak przecinka, ale okazało się, że owe rodzaje wypowiedzeń w Wordzie zajmowały dziesięć stron. Nie czarujmy się, jedynie straciłabym na tym czas. Odnoszę wrażenie, że masz problemy nawet z podstawowymi zasadami dotyczącymi interpunkcji.
Zdarzają Ci się długie rozbudowane zdania i wtedy wstawiasz w nich przecinki, jak chcesz, nie patrząc na to, czy istnieją jakieś zasady, czy też nie. Są też takie przypadki, w których w ogóle ich nie używasz.
Znalazło się jednak kilka zdań, do których, pod względem interpunkcyjnym, nie miałam się, do czego przyczepić. I co lepsze było to zdania, podlegające nieco bardziej skomplikowanym zasadom. Zatem właściwie to nie potrafię trafnie stwierdzić, czy umiesz stawiać przecinki w odpowiednich miejscach, ale po prostu Ci się nie chce zwracać na to uwagi, czy też nie umiesz i z pomocą szczęśliwego trafu, udaje Ci się strzelić, gdzie powinien znajdować się dany znak interpunkcyjny.
Myślę, że to strona, która powinna Ci w jakiś sposób doszlifować Twoją niepewną wiedzę, dotyczącą tej dziedziny. Kiedy postawić przecinek?

~spójność tekstu (2/15)
Wracając do tego, co wspominałam w powyższych podpunktach...
Na początku ze spójnością tekstu było do tego stopnia źle, że nie byłam w stanie się odnaleźć. Przestałam czytać Twoje opowiadanie i miałam wrażenie, że nie wiem, jak naprawdę się nazywam. Często zmieniałaś narracje, czasy i jeszcze ta interpunkcja oraz niepoprawny zapis dialogów... Potem było już troszkę lepiej, ale nie cieszyłabym się tą drobną pochwałą na Twoim miejscu. 
Przyuważyłam także - jak już mówiłam - że jednego razu w rozdziale masz Arial, a kolejnego Georgię lub coś podobnego do niej. W rezultacie to bardzo nieładnie wygląda. Proponowałabym powrócić do czcionki domyślnej, jaką autorka Twojego szablonu do niego wgrała. 

W sumie zdobyłaś 10 punktów, co daje ocenę niedostateczną. 

~uwagi/rady dla autora opowiadania
Jest mi niezmiernie przykro, że musiałam Ci postawić właśnie taką ocenę, ale czytając Twoje opowiadania kilkukrotnie, nie byłam w stanie nigdzie wyłapać czegoś, czego mogłabym się trzymać, by następnie przyznać Ci nieco więcej punktów. Może to i lepiej. 
Z tej oceny masz wyciągnąć solidne wnioski i wziąć się porządnie za siebie. Mogłabyś pisać dobrze. Każdy by mógł. Wiadomo, że nasz osobisty styl pisania zawsze będzie się różnił od pozostałych, bo ile ludzi tyle stylów. Zawsze będzie nam się wydawał lepszy niż innych. Ale w pewnych momentach trzeba spojrzeć obiektywnie na swoje prace i przyswoić czyjeś wskazówki oraz rady. Ale sztuką jest zacząć wcielać je w życie. Mam ogromną nadzieję, że Tobie się uda i że poprawisz wszystkie niedoskonałości, jakie wskazałam Ci w recenzji. A najlepiej by było, gdybyś zaczęła wszystko od początku. Wierzę, że Ci się powiedzie i że wrócisz jeszcze kiedyś na tę stronę, złożysz zamówienie u którejś z oceniających, a gdy one opublikują Twoją recenzję, spojrzysz na tę moją i powiesz: Warto było tak ćwiczyć i pracować. Bez solidnych ćwiczeń i ciężkiej pracy niewiele jesteśmy w stanie się nauczyć. 
Życzę Ci powodzenia i serdecznie pozdrawiam!

3 komentarze

  1. Jest taka sprawa, że zrobiło się zamieszanie i nie wiem, jak to naprawić. Usunęła mi się recenzja, która miała nr. 101... a przed tym ktoś już dodał nr. 102, mimo to wstawiłam swoją (z numerem 101).
    Twoja praca powinna mieć nr. 103, ale nie mam zielonego pojęcia, co zrobić, żeby wszystko znów było uporządkowane:(
    May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wszystko uporządkowałam. :)
      Twoja recenzja wcale się nie usunęła. Była przed recenzją Zaczarowanej z numerem 101, zamiast 102. Zaczarowana powinna mieć numer 101, ponieważ to jej ocena dodała się pierwsza. Najwyraźniej musiałyście publikować swoje prace w podobnym czasie.
      Jednak już wszystko załatwione.
      Pozdrawiam x

      Usuń

© Agata | WioskaSzablonów.