Ariana dla WS | Blogger | X X X

16 listopada 2015

|111| White Lotus




Mari Kim


Z rąk dziewczyny na szablonie wyrastają kwiatki, a ręka jasnowłosego Azjaty chyba straciła polowe ramienia. Uważam też, że masz zbyt wiele gadżetów nawalonych w kolumnach, ponieważ ciągną się. Niektóre można połączyć, nie wiem dlaczego „Strony” masz rozbite na dwie części.
W podstronie „Przedmowa” uciekły Ci akapity, poza tym tutaj i w „Fabule” masz inny kolor fontu niż w postach. W niektórych miejscach stosujesz fonty szeryfowe (to chyba Times), a gdzie indziej bezszeryfowych (Arial?). Powinnaś to ujednolicić.
Nie rozumiem idei nazywania rozdziałów „chapterami”, angielski jest teraz modny, wiem, rozumiem, sama daję ciągle wstawki (nawet w ocenkach mi się zdarza), lecz takie „ozdoby” są zbędne, oryginalności nie dodają, ponieważ dużo osób stosuje taki zabieg.
Teraz koniec mówienia o kwestiach technicznych szablonu.

Przedmowa.

 Historia, która jest przedstawiona na moim blogu, jest z rodzaju fantastyki. — Przeredaguj to zdanie, ponieważ te powtórzenia kłują w oczy.

Nie, nie będzie tu typowego romansu nastolatków, gdzie miłość kwitnie od pierwszego spojrzenia. — Od pierwszego wejrzenia.

mimo swojej "przeciętnej" urody — Nieprawidłowy cudzysłów.

byle by tylko chronić tej biednej niewiasty. — Byleby.

A skoro dotarliście już tutaj i może wciąż wahacie się czy zagłębić się w to opowiadanie to zapraszam do zakładki "Zwiastun", który wykonałam sama lub od razu zacząć czytać kierując się do zakładki "Rozdziały". — Przecinek po „który wykonałam sama”, ponieważ jest to wtrącenie odnoszące się do poprzedniego zdania. Wstaw też przecinek przed imiesłowem (kierując).

Fabuła.

Ludzie stają się coraz gorsi i niszczą ten świat, choć powoli już niewiele z niego zostaje. — Skoro go niszczą, to raczej normalne, że niedługo się skończy. Zabrakło słówka „nadal”.

Nawet niewinna osoba może paść ofiarą. — Ofiarą czego? W poprzednim zdaniu pisałaś o niszczeniu świata, czyli to świat jest ofiarą. Wait, świat nie jest człowiekiem.

Jakie konsekwencje mogą być za posiadanie mocy i pragnienie niesienia pomocy bezbronnym ludziom? — Jakie konsekwencje można ponieść.

Czy dziewczyna nie postrada ostatniego zdrowego rozsądku — To ile ona ma tych rozsądków? Dwa? Trzy? A może cztery?

Jaką funkcję spełni cesarz oraz jego prawa ręka spoglądając na to, co będzie działo się na Ziemi? — Przecinek przed imiesłowem. Zauważyłam, że masz z tym problem, dlatego też załączam linki do stron, które warto przeczytać: sjp.pwn, Piórem feniksa (właściwie tylko punkt 3 i 4, lecz polecam zapoznać się z całym artykułem) i jeszcze tutaj jest to w miarę zrozumiale wyłożone: link.

Przekrocz wrota wyobraźni i daj się porwać w inny świat~ — Dlaczego ten dziwny znaczek jest na końcu zdania zamiast kropki?

W zakładce Bohaterowie między niektórymi zdjęciami i ich opisami znajdują się szalejące odstępy.
Mam jeszcze jedno pytanie: po co ci podstrona Streszczenia, skoro nie ma w niej żadnych streszczeń? Nie lepiej byłoby ją dodać dopiero, gdy coś napiszesz?

Rozdział 1.1.

Ludzie… przestają mieć uczucia ani szacunek do bliźniego swego." — Kropkę stawiamy za cudzysłowem. Te „ani” jest jakby z rzyci wzięte, nie lepiej byłoby wpisać zwykłe „i”?

Chociaż moje nogi były w jeszcze gorszym stanie, przez plisowaną z ciemnogranatowego materiału, — Po co Ci ten przecinek przed „przez”?

Zazwyczaj, ktoś kogoś zaczepia, drażni i generalnie uprzykrza życie, to jeśli się tę osobę ignoruje, zazwyczaj daje ona spokój po jakimś czasie. Rozumiem, że ci chłopcy przezywali Tamarę od jakiegoś czasu i moim zdaniem brak reakcji powinien ich raczej zniechęcić.
Chyba myśleli, że skoro nie zareaguję, to znaczy, że mogą posunąć się dalej, bo do tej pory nie dałam po sobie poznać, iż takie wyśmiewanie mnie boli. — Właśnie o tym, mówię. Nie powinni zachować się zupełnie inaczej?

Najgorsze w tym wszystkim było to, że niczego sobie nie brał do siebie — Zobacz jak głupio to brzmi. Wystarczy „niczego nie brał do siebie”.

Przez niego coraz bardziej nienawidziłam chodzić do szkoły, bo po prostu zachowywał się poza granicami wszelkiej ludzkiej złośliwości. — Tutaj też masz strasznie pomajtane zdanie. Nie prościej napisać „przekraczał granice ludzkiej złośliwości”? Nie udziwniaj na siłę, bo czasami utrudniasz przekaz, a narracja przestaje być płynna.

Zaśmiał się mój wróg, a w jego głosie było słychać tyle jadu, jakbym mu chociażby zabiła całą rodzinę. — Te „chociażby” jest zbędne.

Co takiego, by musieli przejść, aby w końcu zmienić się i przestać być takimi typami? — Co takiego musieliby przejść […]. „przestać być takimi typami” trochę zgrzyta w kontekście tego zdania, ponieważ mówisz o ich zachowaniu i motywacjach kierujących wrogami Tamary, nie o konkretnych cechach charakteru tych „typów”.

Choćby jeden taki dzień, mógłby nadejść. — Po co ten przecinek? Nie oddzielasz nim czasowników, imiesłowów, to nie wtrącenie…

Oni w szkole mają kawiarnię?

 Podeszłam do lady, witając się z Jade i odwzajemniając uśmiech, — Kto to jest Jade? Przedtem wspominałaś jeno o Julii, córce cukiernika.

popatrzeć na, dość sporych rozmiarów, kwiatów w doniczkach. — Gdybyśmy usunęli wtrącenie, to zdanie wyglądałoby tak: „popatrzeć na kwiatów w doniczkach”. Wychodzi takie coś jak „język polska trudna być”, a to raczej nie było Twoim zamiarem.

witrynach cukierniczych — To w końcu toto jest kawiarnia czy cukiernia?

Mam pytanie co do celu wyjścia dziewczyny. Po przeczytanym fragmencie śmiało mogę stwierdzić, że gdzieś szła (no bo wyszła z domu), zatrzymali ją „wrogowie” i poszła do kawiarni. Zawczasu jednak przeliczyła czy starczy jej na gorącą czekoladę, czyli nie był to jej punkt docelowy, ponieważ gdyby naprawdę chciała się napić, wzięłaby tyle kasy, żeby jej wystarczyło.

Skręciłam w następną ulicę, poprawiając szalik. Coraz bardziej marzłam, a zima dopiero nadchodziła i zapewne będzie więcej stopni na minusie. — Gorąca czekolada jej nie rozgrzała? I przez narracje mam wrażenie, że ona tylko weszła do tej kawiarni, zamówiła czekoladę, pogadała z Paulem i wyszła. Nie wspomniałaś nic o piciu, które raczej jej trochę zeszło, gorąca czekolada nosi taką nazwę, ponieważ jest gorąca i nie da jej się wypić na raz, dzięki czemu nie zgadzały mi się wydarzenia czasowo.

Akurat przechodziłam obok sklepu mojego prywatnego nauczyciela — Ma prywatnego nauczyciela i chodzi do szkoły? Rozumiem, można mieć korki, mogłabyś jednak sprecyzować, o co chodzi.

Bezmyślne ludzie. — Bezmyślni.

Jeszcze zobaczymy. Mam możliwość wyjechania do Kanady, gdzie mój znajomy mieszka — Wiem, że to dialog i różni ludzie różnie się wypowiadają, ale raczej nikt nie utrudniałby sobie życia i mówiłby po prostu „gdzie mieszka mój znajomy”. Zwłaszcza, że pan Lee wcześnie wyrażał się poprawnie i nie rozrzucał czasowników po zdaniu.

– Też mam taką nadzieję... – Westchnął cicho — Westchnął małą literą.

W pewnym momencie, kiedy to chyba dziesiąty raz odwróciłam się, by spojrzeć, czy nikt za mną nie idzie, poczułam się jakbym była śledzona — Nie rozumiem. Wcześniej odwracała się, żeby sprawdzić, czy nikt za nią nie idzie, ale dopiero potem poczuła się śledzona? Nie powinno być na odwrót?

jednak nikogo nie było albo w odpowiednim momencie chował się — W tej sytuacji stawiamy przecinek przed „albo”, ponieważ oddzielamy dwa czasowniki.

Chociaż wciąż nie przestawałam się co chwila odwracać, pomimo strachu, jakie zaczynałam czuć. — Chociaż -> «spójnik przyłączający do zdania nadrzędnego zdanie podrzędne, z którego treści można wyprowadzić sąd przeciwstawny względem tego, o czym mowa w zdaniu nadrzędnym» (sjp.pwn). Zauważyłam, że używasz tego słowa nagminnie, często w nieodpowiednim kontekście. Okej, słownik podaje definicję, dosyć zawiłą, ale tłumacząc z polskiego na nasze: spójnik pokazujący, że zdanie podrzędne jest sprzeczne z nadrzędnym, np. Chociaż padał deszcz, wyszłam na dwór. Reasumując, Tamara odwracała się, mimo że się bała. Zdanie sensu nie ma. Druga sprawa: „co chwilę”, a nie „co chwila”. Po trzecie, strach to wyraz w rodzaju męskim, nie nijakim, więc powinnaś napisać: „jaki” lub „który”.

Generalnie, to walisz bardzo szczegółowe opisy, które dobrze byłoby dać do charakterystyki. Piszesz w narracji pierwszoosobowej, pomyśl: czy kiedykolwiek, gdy weszłaś do swojego pokoju myślałaś o nim: w lewym rogu stała wiśniowoczerwona kanapa, lekko już wytarta, czy raczej: o, pamiętam jak na tej kanapie bratu wylało się mleko! Wtedy zamiast wiśniowoczerwona, stała się różowawa (zdania wymyślone, of kors). Strzelam, że bardziej prawdopodobna jest druga opcja.

Więc zaraz odgrzeje — Odgrzeję.

weszłam po schodach, idąc prosto do swojego pokoju zaraz — Masz niedobry nawyk wtykania wyrazów na sam koniec zdania, burząc poprawny szyk. Da się z tym walczyć (sama miałam ten problem), a efekty są widoczne.

Zdjęty szkolny uniform, rzuciłam na dwuosobowe łóżko, które było po środku pokoju. Aż miałam ochotę wejść pod ciepłą kołdrę, tym bardziej, że pościel była w moim ulubionym kolorze – różowym, a do tego materiał był bardzo miękki i przyjemny. Po obu stronach łóżka mieściły się niewielki szafki nocne, na jednej z nich była zwykła lampka, a na drugiej szafce – lampa z lawą, którą lubiłam. Zasłoniłam okna bordowymi roletami, by szybko się przebrać, mimo iż wciąż było mi nieco zimno. — Nie molestuj słowa „był” w opisach, ponieważ powtórzenia (niezamierzone) zakłócają płynność tekstu.


Pod odgrzaniu oraz zjedzeniu kolacji w towarzystwie Nicka, wróciłam do pokoju, by odrobić pracę domową, choć trudno było mi się skupić. Moje zdolności koncentracji były naprawdę fatalne. — Tu też.

Widzieć go przed sobą było niczym tortura. — Kulawe to zdanie, polecam przeredagować, np. Samo widzenie go było torturą, or something like that.

Rozdział właściwie spokojny, prawie nic się nie dzieje, dopiero zaczynasz przedstawiać nam bohaterów i póki co dobrze Ci to wychodzi. Zauważyłam, że dobrze maskujesz i podajesz hinty, już teraz argumentujesz przyszłe wątki.

Rozdział 1.2.

– Mamo… Uczeszę je przed wyjściem… – odparłem znużony ciągłymi upomnieniami moją fryzurę. — Na początku pomyślałam, że jest znużony swoją fryzurą, dopiero po chwili ogarnęłam. Dodaj „o” między „upomnieniami” a „moją”

a przez głupie przepisy szkolne, nie można było założyć nic cieplejszego na mundurek, które i tak zdaniem dyrektora był wystarczająco ciepły — Znawcą mundurków nie jestem, ale zawsze można założyć koszulkę czy długi rękaw pod koszulę. To raczej nie jest zabronione, nie?

‘nas’ — Nieprawidłowy cudzysłów.

Co ma być to będzie. — Wstawiłabym tu przecinek, ponieważ masz dwa czasowniki.

Zwykle mówił, iż każdy jest sam kowalem własnego losu, a tu mówi, że jest przeznaczenie? — Zgubiłaś czas.

Dostać się na najlepsze studia z medyczne — Po co Ci te „z”?

Chciałem już mieć z głową tą dziewczynę — Z głowy.

Drugi rozdział, według mnie, pełnił rolę takiej ekspozycji postaci, li i jedynie, ponieważ niczego więcej się nie dowiedzieliśmy o świecie przedstawionym czy fabule. Swoją drogą ostatni akapit tekstu, kiedy Chris miał spóźniony wstać do szkoły, jak i jego rozmowa z przyjacielem, przypominała zapchajdziurę, potrzebną jedynie do przydłużenia rozdziału, lecz to tylko moje subiektywne odczucie.
Póki co nie zauważyłam nieścisłości w opowiadaniu, ale może dlatego, że przeczytałam dopiero rozdział pierwszy i właściwa akcja się jeszcze nie zawiązała. Ponadto nie mogę poszperać w necie na temat świata przedstawionego, ponieważ teraz prawie wcale go nie ma. Ale o tym wspomnę szerzej w posumowaniu.

Rozdział 2.1.
Generalnie zmienianie perspektywy pisanie nie jest dobrym zabiegiem, ponieważ często miesza i świadczy o nieudolności autora. Póki co wplotłaś jedynie dwóch narratorów, chwała Ci za to, jednak lepiej byłoby, gdyby ich „czas” pojawiał się regularnie.

Odkąd się dowiedział o sprawdzianie, prawie cały czas mówił o tym, choć wiedziałem, jak bardzo to jest ważne dla niego. — Brakuje tutaj drugiej części zdania, choć coś wiedział, to…

Na przykład w takiej sytuacji, by dowiedzieć się, co się stało z moją przyjaciółką. — Z kontekstu wiem, że chodziło mu o znalezienie informacji o stanie Tamary, więc te zdanie to strzał z armaty w Czytelnika, tj. oczywista oczywistość. Zazwyczaj ludzie potrafią sobie dopowiadać wiele rzeczy, nie musza mieć wszystkiego wyłożonego na blachę.

Dave zbyt mocno się tym nie przejął i nawet próbował obrócić to w żart, co mnie zaczęło irytować — Ja wiem, że Dave nie jest zbyt mądry, raczej dziecinny, jednak nawet taka osoba jak on powinna zrozumieć powagę sytuacji. Mogłaby to obrócić w żart (to cecha charakteru), ale raczej przejęłaby się losem swojej przyjaciółki.

Wyniki badań nic nie wykryły — Zrobili badania, a wyniki przyszły w kilka godzin? To nie jest możliwe.

– Chris... wiedziałeś... wiedziałeś, że ona zaczęła się okaleczać? — Jak zaczęłaś pisać o tych skaleczeniach i nacięciach na nadgarstku, poczułam, jakbym dostała z liścia, ponieważ w podrozdziale Tamary nic nie wspominałaś, o tym, że z dziewczyną jest coś nie tak, że się tnie. Wspominaj o tym na początki kreacji postaci, nie musi to być widoczne jak banner czy reklama, ale subtelne hinty (np. zabolała ja ręka, gdy ktoś dotknął) zapobiegają szokom i reakcją typu: wtf?!

Ten rozdział pełen był literówek, które łatwo byłoby wyeliminować po pierwszym czytaniu. Przejrzyj jeszcze raz tekst i pozbądź się ich, wypisze teraz jeszcze przykłady:
ale nie sądziłem tez,
bo miała lewa rękę we krwi

Rozdział 2.2.
Ej, a Chris nie wiedział, że Tamara miała swojego największego wroga, który cały czas ja dręczył? Strzelam, że tak, takie rzeczy trudno ukryć przed przyjaciółmi, zwłaszcza, że ci chłopacy dokuczali jej przed  szkołą. Nic nie podejrzewa?

Miała dość i wcale się nie dziwiłem. To była najgorsza banda w naszej szkole — Zazwyczaj jest tak, że najgorsze bandy w szkole są rozpoznawane, ponieważ robią wokół siebie wiele szumu. Skoro chodzili do tej samej szkoły co Chris, cieszyli się niezbyt dobrą sławą, to dlaczego chłopak ich nie znał, przynajmniej z widzenia?

Zdjęcie pod rozdziałem nie chce się załadować, przynajmniej na moim kompie.

Dodatek.

nie tylko przez tą ucieczkę — Tę ucieczkę.

Zdyszane podbiegłyśmy do drzwi, które Maddie natychmiast otworzyła. — A te drzwi nie były zamknięte na klucz czy jakieś hasło? I dziewczyny uciekały drzwiami? Okej, sądzę, że to „więzienie” nie należało do najlepszych i więźniowie dość często uciekali.

Nikogo nie było na stanowisko — Na stanowisku.

Nikogo nie było na stanowisko. Pewnie wszystkich zwołali do wnętrza budynku, a właściwie do tego więzienia. — Póki co nie mam bladego pojęcia po co zwołano wszystkich strażników, lecz nie muszę tego wiedzieć, żeby stwierdzić, że zwołujący zebranie nie należał do ludzi inteligentnych. Nieważne jak bardzo spotkanie jest ważne — wierze strażnicze powinny być obsadzone wartownikami, nawet jednym. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.

a mój brzuch zaczął domagać się jakiegoś pożywienia. — Uciekają z więzienia, przed nimi długa droga, niebezpieczeństwa itd., ale nie wzięły jedzenia, żadnej broni (choćby i nóż), lekarstw, ciepłych ciuchów? Maddie, skoro już wcześniej uciekła, powinna wiedzieć, że takie rzeczy są potrzebne.

Podsumowanie.
Z Twoim opowiadaniem mam taki problem, że ilość tekstu podlega ocenie, ponieważ ich długość może być — niestety fabularnie dopiero zaczynasz, to takie początki początków.
Po pierwsze, napisałaś, że ma to być fantastyka. Póki co nie zapowiada się na to, nie podrzucasz żadnych hintów, dotyczących przyszłych wydarzeń. Nie rozumiem też, dlaczego gdy narratorem była Tamara nie wspomniałaś nic o okaleczeniach, dowiadujemy się tego dopiero od Chrisa.
Nie mogę powiedzieć wiele o świecie przedstawionym — podejrzewam, że akcja dzieje się w Seattle (przegóglowałam nazwę szpitala, ale równie dobrze mogę się mylić), czasy raczej współczesne. Dlatego też zdziwiłam się niezmiernie, że Tamara i Maddie w dodatku nie przejmowały się kamerami (które w takim, załóżmy, ośrodku, powinny się znajdować, skoro władze nie chciały aby ktoś uciekł).
Protagonistka trenuje karate u pana Lee, z doświadczenia wiem, że nawet jako lajk powinna dać sobie radę z oprawcami i spróbować uciec.
Zwróć jeszcze uwagę na fakt, że dziewczyny po ataku serce bez wyraźnej przyczyny nie wypuszczą od tak ze szpitala, powinna zostać na obserwacji, ponadto wyniki badań nie przychodzą w dwie/trzy godzin, trzeba na nie poczekać dłużej.
Kolejna sprawa: skoro pan Lee uczy karate, a zatem ma jakieś pojęcie na temat sztuk walki, to dlaczego nie przepędzi tej bandy chuliganów? I dlaczego nie zareagował, kiedy Chris, Dave i jego koledzy byli się z dręczycielami Tamary? Powinien, jeśli nie uspokoić towarzystwo, to coś z tym zrobić, zareagować w jakikolwiek sposób, przecież tam pracował.  
Zwrócę również uwagę na kreację charakteru Dave. Rozumiem, że chcesz przedstawić nam go jako nie przejmującego się niczym chłopaka, luźnego i nie patrzącego w przyszłość, jednak wychodzi trochę negatywnie, bardziej jak dzieciak. Nie uważasz, że powinien bardziej się przejąć sprawą przyjaciółki? Chłopak wydaje się taki sztampowy, ponieważ często w opowiadaniach występują casanovy, przynajmniej w low czy urban fantasy o nastolatkach.
Teraz załatwmy kwestię techniczną.
Zauważyłam, że współpracujesz z betą, nie wiem czy opublikowane rozdziały są sprawdzone czy nie, jednak powiedz jej, aby zwróciła szczególną uwagę na literówki, powtórzenia, przecinki i wciskanie wyrazów w nieodpowiednich miejscach. Czasami źle zapisujesz dialogi, zaczynając didaskalia małą literą, kiedy nie odnoszą się bezpośrednio do tekstu, np.:
– P-pani profesor… Jak się pani miewa? Ładna… spódniczka[tutaj powinna być kropka] – wydukał[tutaj powinien być przecinek] spoglądając (Rozdział 1.2)
Oprócz tego, jak już wspominałam, przecinki przed imiesłowami to Twoja zmora, możesz poczytać więcej na stronach, do których odnośniki zamieściłam powyżej. Za przykład może posłużyć w/w cytat. Właściwie chyba wszyscy w szatni słyszeli. Mój przyjaciel wystraszony, natychmiast schował się za mną. — Przecinek przed „wystraszony” (jest to wtrącenie). (Rozdział 1.2) <- W tej sytuacji nie mamy do czynienia z imiesłowami, a zwykłym wtrąceniem. Je oddzielamy z obu stron.
Od razu mój humor stał się jeszcze bardziej podły, choć wydawało mi się, że gorszego mieć nie mogłam dzisiaj. (Rozdział 1.1) — W mowie gdy coś mówimy, może zdarzyć się, że zapomnimy o jakimś słowie i wciśniemy go na koniec, aby nasz rozmówca połapał się w czym rzecz, jednak skoro piszesz, to możesz się cofnąć i wstawić zapomniany wyraz na właściwe miejsce.
Zdarza Ci się zapomnieć o czasie i zamiast przeszłego, używasz teraźniejszego, jednak nie rzucało mi sie to w oczy zbyt często.
 Nie rozumiałem, czemu dyrektor jeszcze go trzyma. (Rozdział 2.1)
A teraz kilka powtórzeń:
1. Chociaż moje nogi były w jeszcze gorszym stanie, przez plisowaną z ciemnogranatowego materiału, spódniczkę, która była częścią mundurka. (Rozdział 1.1)
2. jakby był władcą i wszystko mu było wolno. (Rozdział 1.1)
Będąc przy powtórzeniach, dodam jeszcze to:
Akurat przechodziłam obok grupki, głośno rozmawiających chłopaków i pech chciał, że to byli koledzy, których nie lubiłam całym sercem, w dodatku musiałam nieraz mieć z nimi lekcje. Jeden z nich był jak wrzód na tyłku. Strasznie dokuczliwy, a nieraz jego docinki potrafiły człowieka bardzo zranić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że niczego sobie nie brał do siebie, żadne prośby czy uwagi, aby przestał[btw, przecinek] nie skutkowały. Był najgorszy z najgorszych typów, jakie w życiu można było spotkać. Przez niego coraz bardziej nienawidziłam chodzić do szkoły, bo po prostu zachowywał się poza granicami wszelkiej ludzkiej złośliwości. (Rozdział 1.1)
Pięć razy użyłaś słowa „był” w jednym akapicie.
Kolejna sprawa: literówki. O ile na początku było okej, o tyle w rozdział 2.1 napotykałam się na nie prawie co chwilę. Wyglądało to jakbyś nie czytała tekstu przed publikacją.
– Dwa razy w tygodniu bym mógł. Więcej nie. Wiesz, że matka urwałaby mi głowę jakby wystarczająco nie skupiał się na nauce — Literówka, „jakbym”. Z drugiej strony: lepiej byłoby napisać „gdybym”, ponadto oddziel przecinkami dwa czasowniki. (Rozdział 2.1)
– Trudno się nie martwic. (Rozdział 2.1)
Napomknę jeszcze, że „cię”, „ciebie” „tobie” itd. piszemy mała literą, ponieważ opowiadanie nie jest listem.
– Więc powiedz mi, skąd to masz? Przecież żadne krasnoludki nie skrzywdziły Cię… (Rozdział 2.1)
Wskażę jeszcze jedne błąd, czasami gubisz podmiot i źle odmieniasz czasownik:
I choć już znalazł sobie nowych przyjaciół – jego temperament oraz zamiłowanie do rozszarpania kogoś, nie przeszła. (Rozdział 2.2) — Mówisz, że ten temperament „nie przeszła”?
Na koniec dodam, że opisy masz bardzo sztywne, biorąc pod uwagę, że narracja pierwszoosobowa ma naprawdę wiele zalet i można w niej zastosować ciekawe środki. Wezmę za przykład scenę z drugiej części rozdziału pierwszego, kiedy wicedyrektorka napadła na Dave'a i Chrisa. Napisałaś, że była potężną i surowa kobietę, jednak nie pozwoliłaś Czytelnikowi tego odczuć. Fakt, Dave dostał szlaban, jednak argument potwierdzający strach przed tą nauczycielką był powierzchowny. Gdybyś wplotła do tego przeżycia Chrisa (ponieważ to on prowadzi teraz narrację), scena wyszłaby żywsza, a przemyślenia głównego bohatera bardziej prawdopodobne.

Na dzień dzisiejszy wystawiam dobry, jednak nie jestem do końca pewna tej oceny, gdyż dostałam za mało materiału do sprawdzenia.

17 komentarzy

  1. A ja ten blog czytam i za wadę uznaję też ten dziwny zakaz kopiowania treści, znaczy nie chodzi o to, że mam ochotę kopiować tekst, ale gdy klikam prawym przyciskiem by otworzyć w nowym oknie, to się wyświetla ten drażniący komunikat.
    Zgadzam się też co do sztywności opisów, ale nie wiem czy w każdej perspektywie jest, bo dopiero się zabieram za drugą część pierwszego rozdziału. Po pierwszej jego części sądziłem, że to tylko ta dziewczyna taka sztywna jest i poprawna, co się zdarza u ludzi, więc normalne, że i sztywno prowadzona jest narracja z jej punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ocenę. Wezmę sobie wszystkie rady do serca, jednakże nie pozostawię tak bez komentarza z mojej strony.
    Na początek zacznę od szablonu. Nie ja go robiłam, nie rozumiem też czepiania się go, że tam są kwiatki nie ramiona, temu coś niby urwało. Nie, nikomu nie urwało niczego, takie są zdjęcia. Wystarczy się przyjrzeć.
    Przedmowa nie musi być napisana literacko, jest moją wypowiedzią, więc nie muszą być akapity, jeśli tego nie chcę. Tak samo może być napisana w inną czcionką.
    *modny - by the way
    Dziwi mnie również czepianiem się o to, jak nazywam rozdziały. Wiem, że inni również tak podpisują rozdziały i wiem, że nie jestem pod tym względem oryginalna, bo w takim razie każdy autor by musiał zastąpić słowo "rozdział" innym słowem, aby było oryginalnie.
    Cudzysłów jest taki, jak automatycznie mi się ukazał.
    Skoro napisałam "osoba" to oznacza człowieka, a paść ofiarą można na różne sposoby, można być ofiarą gwałtu, morderstwa, kradzieży itp.
    "Dlaczego ten dziwny znaczek jest na końcu zdania zamiast kropki?" - bo ja tak chciałam, zabronione?
    Na moim komputerze nie ma "szalejących" odstępów i nie jestem w stanie na razie nic z tym zrobić.
    Mam zakładkę ze "streszczeniem", bo nim zaczęłam pisać od nowa opka, to była uzupełniona. Teraz po co miałam ją usuwać? Po co bawić dziesięć tysięcy razy w usuwanie i dodawanie? Niech będzie, to nikomu nie szkodzi.
    Co do menu - ja tak chciałam. Ustawiłam sobie menu z linkami potrzebnymi do opka i tymi mniej ważnymi. Co za problem?
    Nie sądzę bym miała nie wiadomo ile gadżetów. Mam te, które uważam za potrzebne.
    Widać nie wszyscy dręczyciele odpuszczają, kiedy się ich ignoruje. Jeśli nie byłaś w takiej sytuacji, to masz szczęście i ciesz się. Z doświadczenia powiem tyle, że to nic przyjemnego.
    Dziewczyna wyszła ze szkoły (mój błąd, że tego bardziej nie sprecyzowałam). Wiesz, czasem człowiek ma ochotę spontanicznie iść gdzieś, ale nie wiem czy starczy mu na to coś, co chce pieniędzy, więc wtedy przelicza je.
    Wystarczyło przeczytać zdanie wcześniej, co do gorącej czekolady. :) Jest napisane, że siedziała z Paulem prawie godzinę i sądzę, że w tym czasie idzie wypić gorącą czekoladę. Poza tym, jeszcze wcześniej było napisane, że popijała ją. Poza tym, nie opisałam całej rozmowy z Paulem, więc można się domyślić, że w trakcie dalszej pogawędki, sobie piła.
    Czy muszę od razu wyjawiać kawa na ławę z czego ma "korki"? I nie, nie są to korki, poza tym, co ma prywatny nauczyciel do chodzenia do szkoły? I, dalej jest wyjaśnione, że pan Lee uczy ją CZASEM sztuk walki, a sztuki walki to nie tylko jakieś karate. Jakoś nie przypominam sobie, aby napisała, że uczy ją akurat karate.
    A co jeśli ma taki odruch, że sprawdza czy ktoś za nią nie idzie? Jest dopiero pierwszy rozdział, nie rozumiem, dlaczego już po pierwszym rozdziale czytelnik musi już wiedzieć o każdym nawyku bohatera. To by była mowa-trawa zamiast samego poznania postaci poprzez różne wydarzenia.
    Gdybym waliła ogólnikowymi opisami, też by było źle i koło się zamyka...
    "Drugi rozdział, według mnie, pełnił rolę takiej ekspozycji postaci, li i jedynie, ponieważ niczego więcej się nie dowiedzieliśmy o świecie przedstawionym czy fabule." - "li i jedynie"...wybacz, nie rozumiem do końca, co masz tutaj na myśli...
    "nieudolność autora" - dzięki...

    OdpowiedzUsuń
  3. W wypowiedzi Elizabeth jest, że "zaczęła się okaleczać", a nie że "znów zaczęła się okaleczać". Jest różnica? Dla mnie jest. To było tak samo zaskoczenie dla bohaterów jak i dla czytelnik. Równie dobrze mogłabym napisać w jednym rozdziale całą charakterystykę bohaterki a w drugim opisać o czym jest opowiadanie, bo po co zaskakiwać czytelników, po co wprowadzać zwroty akcji, jakieś nowości. Bohaterowie muszą wiedzieć o innych postaciach wszystko, widzieć wszystko i nikt nie może niczego utrzymywać w tajemnicy. Aha... Poza tym, wiesz... nie zawsze można dostrzec, że ktoś nad kimś znęca się psychicznie, nawet jeśli to jest przyjaciel. Tym bardziej, że Chris (prawdopodobnie) nigdy nie był świadkiem, kiedy ją obrażają. Napisałam "prawdopodobnie", bo nigdy nic nie wiadomo. Poza tym, oni nie są ciągle razem 24/7, nie chodzą ciągle cały czas tym samym korytarzem. I niektórzy dręczyciele mogą wiedzieć, jak komuś uprzykrzyć życie tak, aby nie widziały tego inne osoby, które mogłyby coś z tym zrobić. Chris mógł ich nie znać, bo może nie zwracał zbytnio uwagi na innych? Może i kojarzył gości, ale jeśli nic mu nie zrobili, ani nikomu kogo znał (do tej pory), to po co miał zawracać sobie nimi głowę?
    Teraz dodatek.
    Wyobraź sobie, że szczęście dopisało Tamarze i Maddie i z jakiegoś powodu drzwi nie zostały zamknięte na klucz ani na hasło. Wow, magia.
    Słowo "więzienie" użyła(m) jako przenośni, bo jakby tak pomyśleć... to nie istnieje więzienie dla dzieci, prawda? Chyba, że o czymś nie wiem. Dodatek jest napisany w formie pierwszoosobowej, czyli oczywistym powinno być, że to jest główna bohaterka. Gdyby pomyśleć, że Tamara już w czasie teraźniejszym, kiedy chodzi do szkoły, jest nastolatką. Nawet gdyby miała 18 lat i byśmy odjęli 5 lat to... wait, wciąż jest dzieckiem. Więzieni dla dzieci... mhm... Poza tym, to był fragment, to był dodatek, a skoro nie było strażników to COŚ mogło się wydarzyć w tym "więzieniu". Coś na tyle ważnego, że nagle wszyscy strażnicy udali by się do środka. Właśnie dlatego nie napisałam początku. Nuta tajemniczości, by czytelnik mógł na razie się domyślać, co tak naprawdę się wydarzyło.
    Nie rozumiem, czy każdy więzień myśli o jedzeniu, kiedy chce prysnąć? XD a co jeśli nie ma jak zatrzymać sobie jedzenia i dla niego liczy się tylko wolność mając nadzieję, że gdzieś po drodze jakoś zdobędzie pożywienie? Poza tym, nie wiesz jakim sposobem doszło do ucieczki. Nie koniecznie mogły złapać gdzieś jakieś ostre narzędzie. Mogły również skorzystać z okazji i pryskać łudząc się na odrobinę szczęścia, aby jedynie wyrwać się z budynku.
    Podsumowują.
    Nie muszę i nie mam zamiaru od razu rzucać bohatera w świat jakiejś magii. Chce, aby czytelnicy poznali bohaterów nim rzucę ich na głęboką wodę. Poza tym, są na razie dwa rozdziały, dopiero wprowadzam w świat. Jak sama napisałaś - to dopiero początki początków.
    Nie powiem czy na 100% akcja dzieje się w Seattle. A dodatek to ma do siebie, że jest wyrwany i nigdzie nie napisałam, że znajdują się w mieście. Poza tym las...w mieście... gdzie tak jest? Nie masz pewności, że uciekały z budynku w Seattle (gdzie nie mówię, że dzieje się akcja).
    Dlaczego uparłaś się na te karate?? Nigdzie nie napisałam, że bohaterka uczy się akurat tego stylu walki. Jest jeszcze kung fu, taekwoondo, aikido i wiele innych. Nie sprecyzowałam czego się uczy i napisałam, że czasem dostaje lekcje, to nie musi oznaczać, że jest już dobra. Poza tym napisałam, że dwójka chłopaków przyczyniła się do jej okaleczeni, a nie, że Tamara sama się okaleczyła ani okaleczała. Wiesz... nie zawsze dziewczyna potrafi sobie poradzić z jednym chłopakiem, który jest większy od niej, a co dopiero z dwoma. Poza tym, nikt nie wie, jak zachowa się w czasie, kiedy dochodzi do ataku. Jedni potrafią walczyć, inni mogą za bardzo się bać, mogą być sparaliżowani w dodatku Tamara w tym czasie dostała ataku serca. Nie miała siły. I dodam... że trzymam coś jeszcze w tajemnicy, bo nie chce od razu odkrywać wszystkie karty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyna została na obserwacji. Nie wypisali jej od razu. A skoro wyniki badań były w porządku, to nie mieli podstaw, aby ją dłużej trzymać, choć była na obserwacji, podkreślę ponownie.
    Pan Lee nie uczy karate. Naprawdę nie wiem, co się tak uparłaś na to karate XD druga sprawa, skąd wiadomo, że widział ani czy słyszał bójkę? XD Fakt, byli przy sklepie, ale skąd wiadomo, że Azjata akurat nie był, np. na zapleczu? Skoro nie zareagował to chyba oznacza, że nie widział bójki, bo nie odbywała się tuż przy oknie ani przy drzwiach sklepu. Poza tym, czasem ludzie nie reagują, nawet jeśli słyszą lub widzą, że coś się dzieje.
    Dave to Dave, taki jest. To jest jego charakter. Poza tym... nie sądzę, aby po ledwo dwóch rozdziałach można powiedzieć, że jego charakter kończy się na typie luzaka xD nic poważnego JEGO zdaniem się Tamarze nie przytrafiło toteż nie przejął się. On może mieć swoje poglądy i to, co dla innych jest już stanem poważnym, dla niego niekoniecznie takie musi być.
    Literówki mogły zdarzyć się w kolejnych rozdziałach z tego względu, że pisałam na tablecie i najwyraźniej nie wyłapałam wszystkich. Co do wielkich liter "cię", "tobie" itp. to wiem. Widać zdarzyło mi się i tak napisać i to nie było celowe.
    Nad opisami staram się pracować, nikt nie urodził się wspaniałym pisarzem. Mam problemy stylistyczne i walczę z interpunkcją.
    Odnoszę wrażenie, że do niektórych rzeczy uczepiłaś się, aby się do czegoś przyczepić, aż do przesady.
    Nie powiem, że nie robię błędów. Przyznaje się do tego, ale niektóre rzeczy to po prostu sprawiły, że nadal mam "wft" w głowie.
    Dalej... zadziwia mnie ocena. Dlaczego? Bo w całej recenzji nie napisałaś ani jednego dobrego słowa o tym, co jest na plus w moim opku, co Ci się podobało. Wychodzi na to, że mój blog wraz z opowiadaniem jest do kosza, bo są w nim same negatywne rzeczy pomimo dobrej oceny. Nie, nie chodzi mi o same pochwały, ale wytykanie samych błędów i nie napisanie nic o tym, co jest dobrego to dla mnie trochę dziwne. W tym momencie odczuwam (i zapewne czytelnicy tego bloga mogą odczuć), że nie zasługuję na czwórkę. Idąc tym tropem, dalej nie wiem, w jakim kierunku powinnam iść. Fakt, były jedynie dwa rozdziały, ale nawet w nich coś by się znalazło, coś lepszego, jakiś punkt zaczepienia. Naprawdę nie chce dostawać samych pochwał, nie po to się tu zgłosiłam, ale czytając tą recenzję naprawdę człowiek wnioskuje, że "z jakiej racji cztery, jak wszystko jest do dupy i w ogóle beznadziejnie napisane?", "za co ta czwórka?".
    Pominę, że fabuła się nie rozwinęła do tej pory, więc nie miałaś za bardzo jak się do niej odnieść, by wypowiedzieć się o czym jest konkretniej, natomiast o bohaterach (poza "dziecinnym" Dave'm), nie dowiedziałam się nic.
    Kończą swoje długie wywody...
    Nie będę ukrywać, że byłam spokojna czytając tą recenzję. Już na samym początku zaczęłam kipieć złością, bo czepianie się np. nagłówka i zdjęć to dla mnie bezsens. To jakby pisać o czymkolwiek, aby napisać... Po drugie... musiałam obronić pewne kwestie dotyczące opowiadania, bo niektóre był dla mnie wręcz śmieszne.
    W każdym bądź razie...
    Dziękuję za poświecenie czasu, przepraszam za mordęgę przy czytaniu mojego (okropnego) opowiadania i dziękuję za wskazane błędy. Wezmę je sobie do serca i na pewno coś z tym zrobię.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za tak długi okres oczekiwania, przypomniało mi się, że jednak mam życie… i szkołę.

      Jestem świadoma tego, że w całej ocenie nie napisałam w sumie ani słowa pochwały. Teraz wytłumaczę, dlaczego tak zrobiłam. Po pierwsze, fabularnie jesteś na początku, właściwa akcja jeszcze się nie rozpoczęła. Nie znam bohaterów dobrze, nie znam ich przeszłości, celów, marzeń, toteż nie mogłam pochwalić Ciebie za ich kreację. W tej chwili nie miałam pewności, czy ich czyny są uzasadnione, czy nie powinni się zachować inaczej.
      Co do Dave'a to była wskazówka, żebyś nie przedobrzyła z jego luzem i rozwiązłym trybem życia. Uznałam, że w tej ocenie lepiej byłoby napomknąć o tym, co musisz poprawić, niż rozwodzić się nad tym, co jest dobrze. Nie wiem czy mnie teraz zrozumiałaś. Jakby co, to pisz.

      Co do szablonu: to czysta uwaga techniczna, tego o nagłówku nie musisz się w ogóle słuchać, ponieważ to są jedynie subiektywne odczucia. Napisałam je, ponieważ uważam, że zdjęcia sklejone ze sobą z milionem stocków nie wyglądają najlepiej, jednak jeśli Tobie się podoba, to zostaw.

      Przedmowa nie musi być napisana literacko, jest moją wypowiedzią, więc nie muszą być akapity, jeśli tego nie chcę. Tak samo może być napisana w inną czcionką.
      Rozumiem, jednak zawsze wygląda to estetyczniej.

      Co do nazywania rozdziałów — zwykła luźna uwaga, po prostu uważam udziwnianie za zbędne.

      Taki cudzysłów, który zamieściłaś na blogu jest błędny, ponieważ nie jest polski. Poczytaj: link, link 2.

      Co do wszystkich gadżetów na blogu: to tylko uwagi, nie musisz się nimi przejmować. Napisałam w opisie, że wygląd się dla mnie nie liczy.

      Sama nie byłam, jednak obserwując otoczenie, zauważyłam, że we wszystkich przypadkach ignorowanie zadziałało. I to nie w przypadku jednej czy dwóch osób. Stąd moja uwaga.

      est napisane, że siedziała z Paulem prawie godzinę i sądzę, że w tym czasie idzie wypić gorącą czekoladę. Poza tym, jeszcze wcześniej było napisane, że popijała ją. Poza tym, nie opisałam całej rozmowy z Paulem, więc można się domyślić, że w trakcie dalszej pogawędki, sobie piła.
      Moja wina, wtedy skończyłam czytać i wróciłam następnego dnia. Musiałam przeskoczyc fragment.

      Czy muszę od razu wyjawiać kawa na ławę z czego ma "korki"? I nie, nie są to korki, poza tym, co ma prywatny nauczyciel do chodzenia do szkoły?
      Nie, nie musisz. Ale później napisałaś mi o tych sztukach walki — korki to raczej douczanie się do przedmiotu. Nie lepiej napisać, bo ja wiem, treningi?

      Wiem, że nie karate, jednak jakoś łatwiej mi się o tym pisało, nazywając te lekcje zajęciami karate. Jeśli Cie to uraziło — pardon.

      Usuń
    2. Chodziło mi o to, że służył tylko do przedstawienia postać. (Nie żeby to było źle, takie rozdziały są potrzebne. Chyba bardziej przejrzyście będzie, jeśli napiszę, że nie wydarzyło się nic związanego z fabułą).

      Wyobraź sobie, że szczęście dopisało Tamarze i Maddie i z jakiegoś powodu drzwi nie zostały zamknięte na klucz ani na hasło. Wow, magia.
      Kurcze, ale to takie strasznie naciągane. Nie chcą, żeby ktoś uciekł i nie zamykają drzwi?

      Nie rozumiem, czy każdy więzień myśli o jedzeniu, kiedy chce prysnąć?
      Tu zależy, jednak uznałam, że skoro Maddie już raz uciekała, wie, że trzeba coś zjeść. Skoro za pierwszym razem się nie udało, to do drugiego powinna się bardziej przygotować, przeanalizować swoje błędny, nawet jeśli była dzieckiem (btw, trzynastolatek to dziecko? Nie chodzi mi o sens biologiczny, ale gdybym jakiegoś trzynastolatka nazwała dzieckiem, zapewne obraziłby się. :)

      Nie muszę i nie mam zamiaru od razu rzucać bohatera w świat jakiejś magii.
      Póki co jesteś przy drugim rozdziale, zdziwiłabym się, gdyby już była magia bez żadnego wprowadzenia. Jednak hinty zawsze chronią czytelnika przed reakcja typu: jakim cudem on to zrobił?!

      Nie powiem czy na 100% akcja dzieje się w Seattle. A dodatek to ma do siebie, że jest wyrwany i nigdzie nie napisałam, że znajdują się w mieście. Poza tym las...w mieście... gdzie tak jest?
      Nie musisz mówić, po prostu sprawdziłam szpital i mi wyszło Seattle. No zapewne nie jest tak w wielkich miastach typu Warszawa/Poznań, jednak w mniejszych… Sama mieszkam w miejscy, gdzie miasto otacza las (w sumie to są takie trzy miasta w mojej okolicy, średnie raczej).

      Wiem że jest wiele innych. Jak już mówiłam, łatwiej było mi to sobie wyobrazić. Wbrew pozorom mam pojęcie o japońskich sztukach walki, wiem czym się różnią, znam ich mocne i słabe strony. Jak pisałam, łatwiej było mi się ustosunkować i wyobrazić sytuację bohaterki.

      Odnoszę wrażenie, że do niektórych rzeczy uczepiłaś się, aby się do czegoś przyczepić, aż do przesady.
      Wiem, że możesz tak uznać, jednak dopiero zaczynasz i chciałam wyczulić Cię na kilka punktów. Chyba nie zrozumiałaś tego dobrze albo po prostu źle się wyraziłam. W takim razie przepraszam, że ocena wywołała w Tobie negatywne odczucia.

      Co do oceny: nie mogłam postawić niżej, ponieważ nie znam na tyle dobrze opowiadania, nie wiem nic o świecie przedstawionym, więc nie miałabym argumentów, aby postawić coś mniejszego niż dobry. Z drugiej strony nie mogłam wystawić więcej, ponieważ zrobiłaś błędy, już nie chodzi mi o te, do których uważasz, że się czepiam, ale o te interpunkcyjne. I jeszcze to wtykanie wyrazów na koniec zdania… Mam nadzieję, że zrozumiałaś moje motywy.

      Nie napisałam o innych bohaterach, ponieważ nie mogę powiedzieć, że ich znam, czy są dobrze wykreowani. Dostałam za mało materiału. Gdybym na przykład, miała cos więcej i zobaczyła, że na początku Tamara nie potrafi się obronić (fizycznie), potem znowu, to nie byłoby problemu.

      To, że Ciebie nie pochwaliłam, nie oznacza, że jest okropne. Nie przypominam sobie, abym napisała w ocence, iż Twoje opowiadanie jest złe.
      W razie czego, pisz tu albo na mejla, spróbuje odpowiedzieć w wolnym czasie.
      Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci chaotyczność komentarza.
      Pozdrawiam, Asu.

      PS
      Dłuższe miejsca to cytaty, niestety kursywa ma podobny kolor do tała. :'(

      Usuń
  5. Asu, obowiązuje regulamin i oceniamy według kryterium. Proszę, przestrzegaj tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zgłaszałam się do Recenzowiska pytałam, czy mogę oceniać nieszablonowo. Sadghost udzieliła mi pozytywnej odpowiedzi
      Mogę walnąć skreeny..

      @Mari Kim Na komentarze odpowiem w wolnej chwili, dzisiaj niestety nie dam rady.

      Usuń
    2. To ciekawe, bo nic mi o tym nie wiadomo. No nieważne, przepraszam, ale nie miałam pojęcia. Sadghost nie jest obecna.
      Asu, skarbie ty moje, chcesz wziąć udział w projekcie NWK? Potrzebuję jednej osoby.

      Usuń
    3. Generalnie to ja czasu nie mam, swoje opko piszę, chcę sobie zapas wyrobić. I generalnie nie dam rady, ponieważ w narracji pierwszoosobowej jestem kiepska, preferuję trzecioosobową.
      Zależy co ile musiałabym pisać i jak długo. W trzecioosobówce umiem napisac i 11 stron w Wordzie, ale w pierwszo...
      Zastanowić bym się musiała.

      Co do tego: pisałam o tym w pierwszym mejlu do niej, myślałam, że macie jakis kontakt czy coś, więc Tobie nie zawracałam tym głowy...

      Usuń
    4. Osobę można zmienić.
      Czas na rozdział to 2 tygodnie. Minimum 3 strony.
      I jest 8 osób, wiec kolejka jest długa.

      Usuń
    5. Wpisz mnie jakoś na koniec, jakbym nie miała czasu albo nie podeszło mi opko, to poinformuje.

      BTW, moge pisać nieszablonowe jak dotychczas, czy muszę te z kryteriami?

      Usuń
    6. Tak.

      Ale wolałabym cię wziąć na początek, żebyś napisała 2 rozdział. Wtedy od razu coś wykreujesz. No ale dobra :).

      Usuń
    7. A w sumie, niech będzie, machnij mnie to w weekend cos może naskrobię. A macie jakiś pomysł na fabułę, cos zaplanowane?

      Usuń
    8. Spontaniczność.
      Jednak nie, właśnie dostałam 2 rozdział. No to dodam cię na koniec :).

      Usuń
    9. Albo ewentualnie trzeci napiszę, czy coś. Bo w sumie wielkiej różnicy mi to nie zrobi, ponieważ pisze jeno w weekendy.

      Usuń