Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!


ZAPRASZAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ KATALOG OPOWIADAŃ O WAMPIRACH. SZCZEGÓŁY NA PODSTRONIE.

|132| Beige roses

Edytuj post

beige-roses-for-you.blogspot.com | Agusi77

Bardzo przepraszam za możliwe literówki czy inne niedopatrzenia, ale sklejanie tej oceny kilkakrotnie strasznie mnie wymęczyło, a że nie lubię, gdy ktoś długo na coś czeka, nie mogłam dłużej przeciągać publikacji. Wszelkie babole poprawię niebawem. 


Wygląd (15/20), w tym:

~ wielkość czcionki, wyjustowany tekst (6/10)
Mam w tym momencie mieszane uczucia. Z jednej strony czcionka w rozdziałach jest duża i jasna, a co za tym idzie bardzo czytelna, ale z drugiej jest zdecydowanie zbyt wielka w porównaniu do tej z kolumny bocznej, czy nawet tytułu postu.
Tekst nie jest wyjustowany, a akapity mimo iż zazwyczaj są, nie są sobie równe – w jedym rozdziale większe, w innym mniejsze, a czasem ich po prostu brakuje, co jak sądzę, jest zwykłym niedopatrzeniem, jednak sprawia wrażenie, że całość jest niechlujna.

~ odczucia do kolorystyki bloga, jak i całego szablonu (9/10)
Tutaj większych zastrzeżeń nie mam. Szablon wykonany estetycznie, a ciemny zielony idealnie współgra z białymi kolumnami – główną i boczną – oraz tłem. O czcionce pisałam wyżej.



Treść (59/90), w tym:

~ styl pisania (7/10)

Prolog:
Pierwsze zdanie opowiadania, a ja już mam mieszane uczucia:
Rzucił nim o szafki, a chłopaka przeszył promieniujący ból. – Kto kim rzucił?
Wokół nich zrobiła się grupa gapiów. – Zrobić można budyń, grupa ludzi się zbiera.
Gapie ciągle przyglądali się jak Harry - niegdyś najlepszy przyjaciel Malika - sprawia mu wielki ból. – Błędne zastosowanie dywizu. Dywiz (-) stosujemy w połączeniach międzywyrazowych, np. czarno-biały, zaś pauza (–) to inaczej myślnik i to ona powinna się tutaj znaleźć.
Styles praktycznie rządził szkołą, jego ojciec był sędzią w sądzie najwyższym. – Sąd Najwyższy piszemy wielką literą.
Spojrzał na nią, pierwsze, co zauważył, to przenikliwe, niebieskie oczy, które na niego patrzyły spoza czarnych oprawek okularów. – To zdanie mnie boli, z powodu... logiki. Dziewczyna miała oczy poza oprawkami okularów, hmm... na czole może? Swoją drogą, początek brzmi dość kulawo, proponuję: spojrzał na nią i pierwsze, co zauważył...; a przecinek przed niebieskie nie jest konieczny.
Uważny obserwator od razu zauważyłby, że Malik się spiął na to pytanie. Ale Mama Louisa była zbyt zaaferowana jego stanem zdrowia. – Mama małą literą.


Pojawia się także wiele powtórzeń, jak chociażby te z prologu:
Mylił się jednak znacznie, ponieważ jego bohaterka miała już pełne osiemnaście lat. Jej twarz była nawet w porządku, ale jej ubiór... był co najmniej zaskakujący. [...]
Mogę ci pomóc wstać? — zapytała, a chłopak zdziwiony jej durnym pytaniem posłał jej głupie spojrzenie.

Akcja prologu kręci się wokół bójki i tego, w jaki sposób Zayn poznał tajemniczą dziewczynę – i jak najbardziej to do mnie przemawia. Zaczęłaś od nieco chaotycznego opisu bójki, ale później zręcznie zapoznałaś czytelnika z dwójką głównych bohaterów, zdradzając o każdym z nich kilka najważniejszych rzeczy, jak chociażby wygląd i najbardziej widoczne cechy. Tę część czytało mi się przyjemnie.

Rozdział 1:
Zepsuło to dziewczynie tę cząstkę szczęścia, która utworzyła się we niej wczorajszego dnia. – Literówka.

Rozdział 2:
Dziewczyna myślała, że to nie możliwe, a jednak dosłownie każdy, kto ją widział, to spoglądał w jej stronę. – Błąd ortograficzny, brak przecinka. A do tego na dobrą sprawę niepotrzebne „to”.
Kiedy przechodziła obok sali muzycznej, to poczuła na nadgarstku czyjąś dłoń, która wciągnęła ją do owego pomieszczenia. – Znów niepotrzebne „to”.

Rozdział 3:
Nigdy ie otrzymała od tych ludzi choć krzty ciepła i tolerancji. Od kiedy przekroczyła próg tej to zawsze tak było. – Przekroczyła próg czego?

Twój styl pisania jest przyjemny w czytaniu. Dość lekki, dzięki czemu czyta się szybko. Czasem irytują literówki i na siłę wciśnięte słowa. Nie jest źle, ale bardzo dobrze też nie – jeśli jednak wyeliminujesz błędy, na jakie zwrócę Ci uwagę w całej ocenie i będziesz się starała ich nie powielać w przyszłości, to z czystym sumieniem będzie można powiedzieć, że jest dobrze.
Jeszcze jednym elementem, jaki przypadł mi bardzo do gustu w Twojej pracy, są SMSy, jakie wymieniają bohaterowie. Nie ciągną się one przez cały rozdział, jak w niektórym fanfictions, lecz są wyważone. Czasem jest to jedna czy dwie wiadomości, czasem nieco dłuższa rozmowa bohaterów. Dodaje to „uroku” całości.


~ fabuła (5/10)

Pomysł na opowiadanie szczególnie nie porywa. Bardzo grzeczna dziewczyna, niemalże szara myszka i zły chłopak – zaleciało typowym fanfiction. Skaczesz po schematach i to niestety bardzo mnie odpycha. Podobne motywy znajdzie się w wielu innych opowiadaniach. Nieśmiałe początki znajomości głównych bohaterów, które z czasem przejdą w coś więcej. Oczywiście zawsze ktoś musi stanąć na drodze ich miłości – w Twoim przypadku to rodzice. W dodatku dość specyficzni rodzice, ale o tym później.
Jedynym elementem, dzięki którym Twoje opowiadanie chociaż w małym stopniu wyróżnia się na tle innych, to róże, które prezentuje dziewczynie Malik. Dla mnie był to jedyny ciekawy motyw w całości.


~ „prędkość” akcji (2/5)

Nie potrafisz znaleźć złotego środka. Momentami akcja leci zbyt szybko, a później wyraźnie widać, że na siłę próbujesz przystopować i dodajesz znacznie wydłużone opisy. To nie powinno tak działać. Jeśli czujesz, że troszkę za szybko lecisz z akcją – zwolnij, ale nie zanudzając czytelnika nadmiernymi opisami, tylko dodając jakieś inne, mniej ważne wydarzenie, które nieco wydłuży czas między jednym zwrotem akcji a drugim. Uwierz mi, będzie wtedy znacznie lepiej.


~ sposób zaciekawienia czytelnika (4/10)

Powiem szczerze, że nie czułam się zaciekawiona tą historią. Jest podobna do setek innych, różni się tylko szczegółami. Brakowało mi jakiegokolwiek punktu zaczepienia, czegoś, co sprawiłoby, że chociaż przez tę jedną rzecz (albo nie-rzecz) chciałabym czytać dalej. Nie znalazłam czegoś takiego. Nawet to, dlaczego rodzice Kathleen tak bardzo trzymali córkę na smyczy, ani co takiego stało się Daisy.
Były jednak momenty (bardzo krótkie), gdzie po prostu zastanawiałam się, co powie jej ojciec, jak zachowa się Zayn itd., i tylko za to przyznaję tych kilka punktów.


~ umiejętność tworzenia świata przedstawionego oraz jego bohaterów (7/15)

Udało Ci się stworzyć zagubioną dziewczynę, która małymi kroczkami wydostawała się spod sidła apodyktycznych rodziców. Za sprawą Zayna nabierała odwagi, próbowała znaleźć siebie. „Zawsze uważał, że dziewczyny "takie jak ona" nie są zbyt rozmowne ani odważne. Tymczasem Kathleen ciągle patrzyła mu prosto w oczy”. Kreacja Kathleen bardzo mi się spodobała. Nie wiem, czy naprawdę tak dobrze udało ci się oddać jej zagubienie, czy to tylko efekt niedociągnięć, ale jej postać – z problemami typowej nastolatki – wydaje się być naprawdę realna. A co najważniejsze, nawet mnie tak bardzo nie irytowała, jak większość głównych bohaterek w fanfictions.
Postać Zayna również wyszła dobrze – chłopak jest zdecydowany, aby utrzymać swoje stypendium, ale dziewczyna, która „ratuje mu życie” przewraca nieco jego determinację. Widać, że Malik ma niezłą zagwozdkę, czy warto walczyć o Kathleen. To również realne zachowanie – na jego miejscu też byłabym niepewna tego, czego właściwie chcę, a co mogę zaprzepaścić. 
Niestety, kreacja innych bohaterów po prostu leży. Znikąd pojawia się dziewczyna w centrum handlowym i – znów zalatuje typowym fanfiction – jest gotowa rzucić wszystko, aby pomóc głównej bohaterce. Dziewczyna widzi ją po raz pierwszy w życiu, ale zachowuje się tak, jakby były najlepszymi przyjaciółkami od lat. Nie kupuję tego, a i większość czytelników pewnie też.
Zaś jeśli chodzi o rodziców... Przytoczę najpierw fragment rozdziału 6:
„— Och, w takim razie pochwal się ile razy się z nim rżnęłaś! Jak zwykła dziwka w szkolnej toalecie. A może w sali lekcyjnej albo na szkolnym boisku? Jesteś zbyt młoda na spotykanie się z chłopakami, a ty bzykasz się gdzie popadnie! - mówił to wszystko z taką nienawiścią, że Kathleen na chwilę przestała oddychać. Nie rozumiała tego. Rodzice mówili jej, że wszystko to, co robią jest dla jej dobra. Niszczenie jej życia? To miało być dla niej dobre? Blondynka czuła, że zaraz się rozpłacze. Słowa raniły bardziej niż czyny”.
Ojciec Kathleen jest wykształconym, dorosłym człowiekiem – dyrektorem szkoły. Ludzie potrafią być wredni, chamscy, potrafią niejednokrotnie nie mieć taktu i mówić raniące słowa... Ale on jest dyrektorem szkoły, który powinien dawać przykład, a nie rzucać kurwami na prawo i lewo we własną córkę, tylko dlatego, że rozmawiała z chłopakiem. Jest to po prostu przesadzone. Mało realne – takie rzeczy dzieją się tylko w patologicznych rodzinach, gdzie ojcowie przywiązują większą wagę do butelki wódki, niż własnych dzieci. Szanowany dyrektor mimo wszystko – i nawet w domu – nie zachowuje się w ten sposób. Ale dobrze, to działo się poza murami szkoły. Wcześniej jednak groził uczniowi, tylko dlatego, że ten siedział obok jego córki i z nią rozmawiał. Nie, nie i jeszcze raz nie. Tak bardzo chciałaś pokazać, jakim ojciec Kathleen jest złym człowiekiem, że aż przekombinowałaś.


~ opisy (przedmiotów, krajobrazu, przeżyć/uczuć) (8/10)

Zdarza ci się rozwlekać na różne tematy, ale jak wspominałam wyżej, myślę, że jest to wynikiem chęci przeciągnięcia akcji. Poza tym jednym defektem, nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Na brak opisów przeżyć wewnętrznych bohaterki nie mam co narzekać – są akuratne, zarówno długością, wyczerpaniem tematu jak i dopasowaniem do ogólnej postawy Kathleen.


~ zapis dialogów (3/5)
Chwilami jest dobrze, a chwilami mam wrażenie, że się gubisz. Stosujesz prawdłowo pauzy w dialogach, jednak z interpunkcją nie zawsze jest poprawnie. I czasem zdarza się, że przeoczysz pauzę, zostawiając dywiz. A także w narracji pojawiają się zbłąkane dywizy – niestety za każdym razem.

Prolog:
Nawiedzona, nie dotykaj mnie nigdy więcej. Nie chcę dostać jakiejś choroby czy coś — odszedł, a razem z nim tłum gapiów. – Jeżeli po wypowiedzi nie ma „powiedział”, „mruknął” itp., to zdanie powinno być zakończone kropką, zaś nowe rozpoczęte wielką literą.
Zostało jeszcze trochę czasu lunchu, pewnie nic nie zdążyłaś zjeść. Poradzę sobie — spojrzał na nią, a ona wydawała się być zdziwiona. Co jest? - pomyślał, marszcząc przy tym brwi. – Jak wyżej, a także przeoczyłaś błędny dywiz.
Może ksywa "nawiedzona" nie jest bezpodstawna - pomyślał, ale szybko odrzucił tę myśl. Nie chciał jej oceniać, ale było to dość trudne. Był tylko cholernym facetem. – Jak wspominałam, w narracji błędnie pojawia się dywiz. A dodatkowo mamy powtórzenie oraz błędny cudzysłów, o czym więcej poniżej.

Rozdział 1:
Witaj, matko — skinęła głową, a kobieta to odwzajemniła. – Jak powyżej, wypowiedź kończymy kropką, a nowe zdanie rozpoczynamy wielką literą.
Panienko — zwrócił się do Kath — kwiaty dla ciebie — z lekkim skinięciem podał dziewczynie mały bukiet beżowych róż. – Pierwsza część jest zapisana poprawnie, mamy wtrącenie, ale później znów ten sam błąd co zwykle.


~ interpunkcja (8/10)
Bardzo często używasz dwóch kropek, za co odejmuję Ci jeden punkt. Drugi tracisz za braki przecinków w niektórych miejscach. Nie jest to częsty błąd – właściwie robisz ich mało, ale jednak są i należy na to zwrócić uwagę.

Prolog:
Może i nie należała do piękności, ale.. była inna, przynajmniej tak uważał Zayn. – Nie ma czegoś takiego, jak „..”. Jest albo kropka, albo wielokropek „...”.
Jej oczy wydały się zmartwione, kiedy na niego spojrzała. – Brak przecinka.

Również źle zapisujesz cytaty:
Pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi." – Oprócz tego, że cytat zakończony jest niepoprawnym cudzysłowem (który powinien wyglądać następująco: ”), kropkę stawiamy za znakiem kończącym cytat, nie przed nim.
" Jak to możliwe, że nigdy wcześniej nie zauważyłem jej w naszej szkole?" – Tutaj znów niepoprawny cudzysłów. Poprawny wygląda następująco: „”. A do tego po znakach nie powinno być spacji.

Rozdział 1:
Nawet nie zorientowała się, kiedy matka znalazła się tuż obok niej. – Brak przecinka.
Jesteś za młoda
Tylko cię wykorzystają
(...)
Nie możesz tak po prostu rozmawiać z chłopakiem patrząc mu w oczy
(...)
Przestań zachowywać się jak ladacznica
Będziemy chodzić do ginekologa raz w miesiącu by sprawdzać czy nadal jesteś czysta" – Błędny cudzysłów. Każde zdanie rozpoczęłaś wielką literą, ale nie rozumiem, czemu żadno nie jest zakończone kropką.
Dziękuję, Zayn. – Brak przecinka.

Rozdział 2:
Dziewczyna chciała krzyczeć, ale kiedy zorientowała się, kto ją tu zaciągnął, to uśmiechnęła się nieznacznie. – Brak przecinka. W części „ale kiedy zorientowała się, kto ją tu zaciągnął” mamy dwa orzeczenia: zorientowała się oraz zaciągnął; dlatego należy rozdzielić je przecinkiem – możesz to zapamiętać w taki sposób, jeśli będzie Ci łatwiej, bo to częsty błąd, jaki popełniasz. + niepotrzebne „to”, którego nadużywałaś w rozdziale drugim.


~ spójność tekstu (15/15)

Tutaj nie mam za bardzo co napisać, bo skrupulatnie idziesz do celu. Fabuła – mimo iż totalnie oklepana – jest logiczna, a wszystko następuje po sobie w odpowiedniej kolejności.



Podsumowanie, czyli:

Łącznie zdobyłaś 74 punkty, co daje ocenę dostateczną. Jest to – w mim mniemaniu – wynik akuratny, bo nawet gdyby nie było jako takiej punktacji, ocenę końcową wystawiłabym taką samą.

~ uwagi/rady dla autora opowiadania

Musisz uważać na dywizy, które często wkradają ci się w narrację. Cudzysłowy, przecinki, powtórzenia – to wszystko da się poprawić, a przede wszystkim jest do zapamiętania. Skoro już wiesz, jakie robisz błędy – nie powielaj ich w przyszłości.
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu.




1 komentarz

  1. W pierwszej kolejności chciałabym podziękować za recenzję. Myślę jednak, że trochę na nią za późno, bo już wcześniej myślałam nad porzuceniem opowiadania. Ogólnie z jedną rzeczą się nie zgadzam, którą opisałaś w recenzji. Zayn złym chłopcem?? Raczej nie. Przecież... przez kilka rozdziałów zachowywał się jak...ciota? Później był normalnym facetem. Szczególnie na początku odczułam, że Kathleen ma większe jaja niż on. Była zagubiona, fakt, ale jednocześnie widziałam u niej silny charakter.
    Przez to, że pisałam rozdziały dosyć rzadko, to miałam świadomość, jak bardzo "poprawia się" (niepoprawny cudzysłów :o) mój styl pisania. Jeżeli czytałaś całość bloga, to może zauważyłaś, że próbowałam odejść od tego schematu rodziny itd. Co do dialogów, to zawsze najpierw piszę dialogi z dywizami, a potem dopiero przy poprawianiu tekstu dywizy zamieniam na pauzy i czasami coś mi umknie.
    Moim zdaniem trochę głupie jest to, że skupiłaś się tylko i wyłącznie na błędach z początku bloga. I tak naprawdę nie wiem, czy poprawiłam chociaż trochę interpunkcję, dialogi itd. Myślę że lepiej by było, gdybyś dała kilka błędów z pierwszych rozdziałów i z ostatnich. Wtedy można zobrazować, czy autor poprawia się, czy ciągle stoi w miejscu. Moim zdaniem warto nad czymś takim pomyśleć ;)
    Ogólnie z resztą się zgadzam, niektóre rzeczy były przerysowane.
    Jeszcze raz dziękuję za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WioskaSzablonów.