Witamy na Recenzowisku.

Zanim się zgłosisz, przeczytaj regulamin, ponieważ niepoprawne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Zapraszamy wszystkich!

NABÓR OTWARTY! PROSIMY PRZESYŁAĆ ZGŁOSZENIA ZGODNIE ZE WZOREM I NA MAILA PODANEGO W ZAKŁADCE! CZEKAMY NA NOWE DUSZYCZKI!

04.08.2017 r. — przewidywana data opublikowania oceny bloga Niania Louis Tomlinson.


ZAPRASZAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ KATALOG OPOWIADAŃ O WAMPIRACH. SZCZEGÓŁY NA PODSTRONIE.

|137| ...you & I...we will be together...forever...

Edytuj post


- Wygląd (7/20)
W tym:
~Wielkość czcionki, wyjustowany tekst (0/10)
Pierwsze wrażenie
            Brak wyjustowania, brak akapitów. Świetnie się zaczyna.
~Odczucia do kolorystyki bloga, jak i całego szablonu (710)

Na pierwszy rzut oka…
Ponieważ jest taka kategoria, w której muszę ocenić szablon, no to mówię, że twój szału nie robi. Już par sześć szablon z bloggera, ale czcionka? Ariel? Na dodatek strasznie mały, ciężko się czytać, przynajmniej mi, bo mam okulary.
- Treść (0/90)
W tym:
~Styl pisania (0/10)
Na dzień dobry
Co. Ja. Właśnie. Czytam. Cofam się do roku 2012, gdzie wszyscy tworzyli beznadziejne opowiadanie o gwiazdkach? Boże, myślałam, że nie może być gorzej, a teraz, oprócz znudzenia, będę jeszcze się załamywać. Jeśli bierzesz się za pisanie, to miej chociaż jakiekolwiek o tym pojęcie. Na przykład o interpunkcji. Okej, każdy popełnia błędy – JA TEŻ.

Konkretna pogawędka

Prolog
Zastanawiałaś się kiedyś jak to jest być jedną z najważniejszych osób w kraju ? – Skąd wiesz, że czyta to dziewczyna, co? Co to ma być? Może jestem mężczyzną? Dobra, nie jestem, ale właśnie zwracasz się do kogoś, a ten ktoś, może być chłopakiem. PRZED ZNAKAMI INTERPUNKCYJNYMI NIE STAWIAMY SPACJI.

Jak to jest żyć w czujnym oku fotografów, którzy śledzą każdy twój ruch ? Odpowiem ci. To najgorsza rzecz jaka mogłaby cię kiedykolwiek spotkać. Skąd to wiem ? To moja codzienność. A kim jestem ? Nicole Campbell. Że kto ? No właśnie. – Wtf? Serio? Co to jest? Zagadka dla czytelników? „Nie wiesz? Powiem ci! A dzisiaj ty możesz wygrać.” Trochę brzmi jak slogan z reklamy. NIE. Wyrzuć to.

Nikt nie wie. No może poza Arabią Saudyjską. Tam córka biznesmena to jest prawie księżniczka. Chwila, córka ? – Sama sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz, nie no – WOW.

Tak, jestem córką jednego z najważniejszych garniaków* w Arabii. Kiedyś dostał tam pracę a ja musiałam się z nim przeprowadzić. W Bostonie zostawiłam wszystko, tutaj nie mam nic. Ale mogło być gorzej, prawda ? Tak. I tak właśnie jest. -
popłaczmy się teraz. Ja już płaczę, czytając i to nie ze wzruszenia, a jestem dopiero w prologu. Garniaków – znaczy biznesmen. Kurde, dzięki, że wyjaśniłaś. A nie mogłaś napisać tak od razu? Sądzisz, że „garniaków” brzmi lepiej? Nie.

Mimo, że jestem stuprocentową Amerykanką - no dobra w zasadzie jedną czwartą jestem Azjatką - i nie wyznaję tej ich wiary, ojciec zmusił mnie do robienia tego co każda Arabka. Zero chłopaków i jakaś szmata na głowie. Nie, dobrze wychowana osoba powie burka. Ale ja nią nie jestem. Wracając do tematu, żeby było zabawniej (zacytuję „Śmiechom nie było końca, wszyscy śmiali się i dokazywali”)mój kochany tatuś mnie bije. Po prostu. Chyba powinnam zadzwonić na policję, ale to jest taka dziura, że nie ma nawet normalnej policji. – Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Dziewczyno… Oprócz tego, że przecinków brakuje w każdym zdaniu, to sens tego fragmentu leży.

Gdyby tylko mama była ze mną... Ale jej nie ma. Odeszła. Pewnego dnia po prostu spakowała walizki i zniknęła. Przez niego. -  Zrobiło się tajemniczo. Dziewczyna ma ojca, który ją bije, mieszka w Arabii Saudyjskiej i zgaduje, że nie wiesz o niej nic, ale piszesz o tym kraju, a na dodatek jej matka postanowiła odejść. Ok.

Kiedy to się stało, moim jedynym punktem zawieszenia była płyta {przecinek} którą dostałam od Liv, mojej najlepszej przyjaciółki {przecinek} w dniu kiedy opuściłam Boston. Było to One Direction, {Było co? Dostałam płytę. Było to One Direction. Really?} bodajże Midnight Memories. Uwielbiała ten zespół {przecinek} więc zgrała mi ich płytę z okładką z naszymi zdjęciami. Oni mi pomogli. Gdyby ojciec się dowiedział, że ich słucham, wpadłby we wściekłość. Aż zadziwiające, prawda ? Tak naprawdę znam tylko ich piosenki, twarzy nie widziałam nigdy w życiu {przecinek} a imiona są dla mnie zupełnie obce.
 Czy o czymś zapomniałam ? – Przecinkach i logice w zdaniach J.
 Ach, tak. Mam kamerdynera i to on pomógł mi się z tego wyplątać. – z czego? Ze słuchania One Direction?

 Ale do rzeczy. Mam dość tego życia. Nic już mnie nie zatrzyma przed ucieczką z tego gówna.
 A teraz pozwólcie, że opowiem wam swoją historię.
Kompletnie powaloną. Ale prawdziwą.
 A więc pewnego razu... – No oczywiście, że tak. Zabrakło jeszcze „Jestem Nicole Campbell, a to jest moja historia”.

Rozdział 1
            -Bernardzie!- krzyknęłam, zbiegając na dół {przecinek} po świeżo wypolerowanych {przecinek}  schodach i {przecinek}  o mało {przecinek}  nie zabijając się przez te szmaty.
 -Bernardzie!- krzyknęłam jeszcze raz. Potrzebowałam jak najszybciej z nim porozmawiać. Chwilę wcześniej pokłóciłam się z ojcem, który strzelił mi tak mocnego liścia, że mój policzek był cały czerwony.
 -Tak, panienko.- Bernard wszedł do holu. Był naszym kamerdynerem odkąd skończyłam 3 lata. – Trzy lata.  Ulewa mi się jak czytam te zdania. One naprawdę mają mało sensu, to opowiadanie jest słabe, a wypisywanie kolejnych błędów raczej nie poprawi Ci humoru.

Kiedyś był bezdomnym. Mama znalazła go w grudniu {przecinek}   jak spał na ławce, był cały zmarznięty. Zaprowadziła go do nas do domu. Ugościliśmy go jak członka rodziny. Opowiedział nam jak żona go zdradziła i że to on musiał odejść, jak za długi stracił pracę i wylądował na ulicy. – Cholera, nieźli są. Szybko ufają ludziom. Ach, chodź, mam małe dziecko, ale wprowadzę cię do domu, zostań naszym kamerdynerem.
 Mama, będąc kobietą o złotym sercu, zaproponowała mu pracę jako nasz kamerdyner. Zarówno ojciec i ja byliśmy przeciwni. Ja, mimo, że miałam 3 lata dużo rozumiałam i nie chciałam żeby mój ulubiony wujek dla nas pracował. A ojciec jak to ojciec, tu go zacytuję: Ta wywłoka z nami nie zostanie. Nie ma mowy. Ale mama i tak postawiła na swoim. Wiele lat później, gdy mama odeszła, on został z nami.
Głównie dlatego, że nie potrafił mnie zostawić samej z ojcem.

-Ile razy mam ci to powtarzać ?- Zmarszczyłam czoło, próbując zachować spokój.- Jestem Nicole. – No jasne. Mieszka z nią od kiedy skończyła trzy lata i jeszcze się nie przyzwyczaił, żeby mówić jej na Ty. Ale nagle zmienia zdanie.
 -W porządku, Nicole.- Zauważył mój wyraz twarzy, co swoją drogą było dość niezwykłe przez to...to coś.- Coś się stało ?
-Nikky.- Uśmiechnął się i starł mi łzę z policzka. Nikky. Zawsze mnie tak pieszczotliwie nazywał. – A mówiła, że mówił do niej „panienko”.

Darujmy sobie wypisywanie kolejnych błędów. Mam pytanie. Dlaczego ona nagle teraz postanowiła uciekać? Wcześniej nie mogła? Jest bita, poniżana, no i w ogóle tak źle traktowana… Skoro tak łatwo jest uciec… Znowu logika powala.

Rozdział 2
-Jak to nie ma już miejsc ?!- krzyknęłam prosto w twarz kobiecie sprzedającej bilety za ladą. Nic mnie nie obchodziło, że ludzie patrzą się na mnie jak na wariatkę. – Bez jaj. Drzesz się na kogoś, kto jedynie wykonuje swoją pracę? Czyli jak nie ma pepsi w sklepie, to plujesz kasjerce w twarz? Genialne. To jak kreujesz bohaterkę jest MASAKRYCZNE.

-To co pani słyszy. Wszystkie samoloty lecące do Bostonu nie mają już miejsc.- Obrzuciłam ją tępym spojrzeniem {PRZECINEK} a ona tylko wzruszyła ramionami. – Tępe spojrzenie? W sensie jakie? Tępa to jest tu tylko Nicole. Pls, God, pls, jak już piszesz, to chociaż stawiaj te przecinki.

Co prawda był środek nocy {PRZECINEK}  ale wszędzie było pełno ludzi. – Naprawdę, nawet przed „ale” nie potrafisz stawiać przecinków?

-Z przyjemnością. Jestem Niall.- Uśmiechnął się i zdjął okulary pokazując głęboki błękit swoich oczu.NIALL HORAN, CZŁOWIEK 1D, BYŁ W ARABII SAUDYNSKIEJ. Jasne. Oczywiście. Raczej nie cudzych oczu, no nie?
-Nicole.- Odwzajemniłam uśmiech nie przestając patrzeć się w jego oczy. – A moje oczy płoną jak to czytają.
Najlepsze jest to jak się poznali. Wylał na nią kawę. NO ŚMIECHOM NIE BYŁO KOŃCA.

Rozdział 3
-Co to miało znaczyć ?- zapytałam, kiedy kelnerka odeszła.
 -To w zamian za bluzkę- odparł, rozumiejąc to pytanie za to dlaczego zapłacił.
 -Zaraz, co ? Nie o to mi chodzi. Dlaczego chciała twoje zdjęcie ? I skąd wiedziała jak się nazywasz ?- zapytałam z napięciem w głosie. – Czy ta laska jest taka głupia, czy tylko udaje? Skoro miała ich piosenki na telefonie, to miała dostęp do INTERNETU. A jeśli tak, to mogła sprawdzić kim jest One Direction, jak się nazywają i jak wyglądają. Gdzie logika? No nie wiem, wiedziała jak się nazywa, bo jest sławny? Tego da się domyślić, nawet jak się kogoś nie zna.

-Nicole, ja jestem...{Spacja}- nie zdążył dokończyć bo {PRZECINEK}  zadzwonił mój telefon. Niall słysząc mój dzwonek, momentalnie poblakł. – Co zrobił, hahahaha?

-Bernardzie, co się stało ?- zapytałam pełna najgorszych obaw.
 -Twój ojciec. Wściekł się, że uciekłaś. – Nie, no skakał ze szczęścia.

Rozdział 4

-Ty chyba sobie żartujesz!- zaśmiałam się. – Ty też sobie żartujesz, wstawiając to do Internetu, żeby ludzie czytali Twoje opowiadanie.
 -No mówię poważnie- odparł i również się uśmiechnął. Od 2 godzin siedzieliśmy w samolocie do Londynu co oznaczało, że zostało nam około 4 godziny lotu. W tak krótkim czasie Niall opowiedział praktycznie wszystkie żenujące historie ze swojego dzieciństwa. Ja o swoim nie wspomniałam ani słowem. – W opowiadaniach liczby piszemy słownie.

I mogę wypisywać kolejne błędy, a ty nie zrobisz z tym nic, bo uznasz, że uraziłam Twoją dumę. To jest bez sensu, na razie nie masz najmniejszego pojęcia o pisaniu. Więc odpuszczę sobie umieszczania tutaj kolejnych, podobnych fragmentów.


~Fabuła (0/10)
            Ta Arabia Saudyjska miała przyciągnąć czytelników? Pomysł jest nudny i oklepany, przetrawiony przez tysiące czytelników od roku 2012. Chyba powinnaś iść do przodu, bo teraz już nikt nie tworzy opowiadań, gdzie bohaterka wylewa kawę na członka One Direction. To jest tak płytkie i nudne, że… brakuje mi słów. Wymyśl oryginalny pomysł, stwórz ciekawą fabułę i naucz się pisać.
            Apropo prywatności Nialla w rozdziale piątym – gdyby chciał ją mieć, to by ją miał, a fani nie wiedzieliby, gdzie jest. Także słabo ci poszło.
-Tylko pocałunek!? Tylko!? Ona jest TYLKO moją dziewczyną.
Po dwóch dniach znajomości. Ok.

~ „prędkość” akcji (0/5)
            Zaprosił ją do domu, znając laskę tylko z lotniska.
Pocałowali się.
Poszli na randkę. Akcja dzieje się na przestrzeni trzech – czterech dni. Taka prawda. Ona nagle przypomina sobie, że ma możliwość ucieczki i w sumie w końcu powinna to zrobić. Oczywiście, na lotnisku spotyka NIALLA HORANA, a on jest taki cudowny, że zabiera ją do swojego domu. Tutaj nic nie trzyma się sensu. Ani akcja, ani fabuła, ani realia.

~ sposób zaciekawienia czytelnika (0/10)
Nie umiesz zaciekawiać, bo piszesz o niczym. Plus te wszystkie błędy zniechęcają do czegokolwiek. Patrzyłam na Twoje opowiadanie i modliłam się, żebym już to skończyła. Dobrze, że było krótkie. Nienawidzę oceniać takich bezwartościowych tekstów. Przepraszam, ale wydaje mi się, że piszesz, bo jedynie jesteś fanką One Direction i robią to wszyscy, więc ty też. To nie oznacza, że masz o tym pojęcie. Zapewne rzeczy nie powinno się brać, jeśli nie ma się do tego talentu.


~ umiejętność tworzenia świata przedstawionego oraz jego bohaterów (0/15)
Świat twoich bohaterów to jakaś bajeczka dla dzieci. Po pierwsze nawet nie wiem jak wygląda Nicole. Po drugie jak wygląda Niall i reszta bohaterów. Znasz pojęcie „opis”? Nie? Wpisz w Google J.

~ opisy (przedmiotów, krajobrazu, przeżyć/uczuć) (0/10)
W opisach zachowujemy:
1.      statyczność (brak ruchu, niezmienność położenia opisywanego obiektu),
2.      przestrzenność (umieszczenie obiektu w określonej przestrzeni),
3.      niezmienność w czasie.
4.      Zanim przystąpisz do pisania, przemyśl dokładnie, co masz opisać. Zwróć uwagę na szczegóły. Zbierz i zapisz przydatne słownictwo dotyczące przedmiotu opisu.
5.      Używaj wielu przymiotników, staraj się je różnicować.
6.      Pisz pełnymi zdaniami, staraj się, aby tekst przyjemnie się czytało.
7.      Nie nadużywaj czasowników „jest”, „ma”, „był” itp. Można je zastąpić wieloma innymi.
Jeśli opisujesz osobę, pamiętaj o tych cechach:
1.      portret fizyczny (wzrost, budowa ciała, kształt twarzy, rysy, kolor włosów, oczy, nos, usta itd.)
2.      sposób poruszania się
3.      zachowanie i charakter
4.      cechy osobowości
5.      ewentualnie twój stosunek do osoby i relacje z nią
6.      opis osoby zwykle pokrywa się z charakterystyką, więc możesz wspomóc się wytycznymi tej formy
Opis emocji charakteryzują:
1.      jest to opis emocji i uczuć (autora lub innej osoby)
2.      sytuacja wywołująca dane przeżycie (musisz zastosować elementy opisu sytuacji)
3.      wewnętrzne aspekty danego przeżycia, czyli emocje i uczucia (smutek, gniew, żal, zaskoczenie, radość, zadowolenie, zaduma)
4.      zewnętrzne aspekty danego przeżycia – zachowanie, wygląd fizyczny (krzyk, płacz, bladość, rumieniec, śmiech, podskoki)
Opis sytuacji:
1.      miejsce danej sytuacji
2.      czas danej sytuacji (kiedy się wydarzyła, ewentualnie ile trwała)
3.      osoby biorące w niej udział
4.      zdarzenia mające miejsce podczas sytuacji (jeśli opisujesz więcej niż jedno zdarzenie, możesz zachować kolejność przyczynowo-skutkową, ale nie musisz)
5.      ewentualnie komentarz do sytuacji
6.      opis sytuacji bywa podobny do opowiadania, dlatego możesz wesprzeć się wytycznymi tej formy
7.      aby opis był ciekawszy i bardziej dynamiczny, możesz użyć czasu teraźniejszego zamiast przeszłego
Opis miejsca:
1.      rodzaj miejsca (budynek, ulica, teren zewnętrzny, pomieszczenie itp.)
2.      cechy charakterystyczne (wielkość budynku, wystrój pomieszczenia, otoczenie ulicy itp.)
3.      mogą się przydać elementy opisu przedmiotu
http://www.bryk.pl/jak_pisa%C4%87/opis

Tak, tutaj masz wklejkę, żebyś mogła się chociaż trochę z tym zapoznać. Pewnie tego nie zrobisz, ale to tylko na twoją szkodę.

~ Zapis dialogów (0/5)
            Zapis dialogów to porażka, oczywiście nie stawiasz nawet spacji przed dywizem (-). Widziałaś kiedyś taką książkę? Książki tak nie wyglądają.

~ interpunkcja (0/10)
            Nie stawiasz przecinków przed „ale”, czy „bo”, a to są moim zdaniem najprostsze spójniki. Nie dziw się, że dostajesz 0, gdyż Twoja interpunkcja jest śmiechu warta. W ogóle jej nie ma.
~ spójność tekstu (0/15)
Nie bierzesz pod uwagę realiów. U ciebie żaden fragment nie ma sensu. Przez to całe opowiadanie wydaje się być po prostu śmieszne i żałosne.


– Podsumowanie:
W sumie zdobyłaś 7 punktów, a to daje nam ocenę niedostateczną.
Czytając to opowiadanie, czasem miałam ochotę uderzyć głową w biurko. Jeśli chcesz pisać, to w porządku, rób to, ale najpierw się naucz. Każdy człowiek popełnia błędy, teraz Twoja kolej, by je poprawiać.
Pozdrawiam, Skyfallgirl.



8 komentarzy

  1. W moim komentarzu chciałam nawiązać do jedynego podpunktu, w którym przyznałaś punkty.
    Przede wszystkim, nie istnieje taka czcionka jak Ariel, podejrzewam, że miałaś na myśli Arial. Poza tym, na tym blogu nie jest użyta ani czcionka Arial, ani też Ariel. No chyba że autorka tę czcionkę teraz nagle zmieniła, ale patrząc na to, zę ostatnią notkę dodała w kwietniu, to nie sądzę. Użyta przez autorkę czcionka to Trebuchet.
    A poza tym to winszuję za to, że miałaś siły, by przeczytać tak żenujące opowiadanie. Serio, ja bym wypaliła sobie oczy.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. „Bernardzie!- krzyknęłam, zbiegając na dół {przecinek} po świeżo wypolerowanych {przecinek} schodach i {przecinek} o mało {przecinek} nie zabijając się przez te szmaty. (...) Był naszym kamerdynerem odkąd skończyłam 3 lata. – Trzy lata. Ulewa mi się jak czytam te zdania. One naprawdę mają mało sensu, to opowiadanie jest słabe, a wypisywanie kolejnych błędów raczej nie poprawi Ci humoru”.

    Nie przeczytałam całego tekstu, zerknęłam tylko na jeden fragment. Nie wątpię, że autorka, zobaczywszy Twoją krytykę, straci humor, bo wytykasz jej nieistniejące błędy, a tych istniejących nie zauważasz. Przecież w pierwszym zdaniu przecinki stały całkowicie prawidłowo. „Był naszym kamerdynerem odkąd skończyłam 3 lata” – tu by się przydał przecinek, przed wyrazem „odkąd”, ale tego nie widzisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. „I mogę wypisywać kolejne błędy, a ty nie zrobisz z tym nic, bo uznasz, że uraziłam Twoją dumę.” A ja jestem ciekawa, jak zareaguje autorka ocenki, jak ktoś jej wypisze, jakie błędy ona sama popełniła w ocence. O ile można to w ogóle nazwać ocenką, bo nie ma z nią za wiele wspólnego; ocena bloga powinna zawierać merytoryczne uwagi, informacje, gdzie opowiadanie kuleje i dlaczego konkretnie tutaj i co można z tym zrobić. Cały powyższy tekst przypomina ewentualnie kiepską betę (bo niby jest wypisane, gdzie trzeba poprawić przecinki - nie zawsze dobrze, ale jest - ale już zauważenia, że np. „mimo że” pisze się bez przecinka, oceniająca poskąpiła) połączoną z chamskim obrzucaniem autorki błotem. Nie ma w sobie nic z konstruktywnej krytyki, a porady dzielą się na bezużyteczne w najlepszym przypadku i szkodzące tekstowi w najgorszym.
    Ta instrukcja, co zachowujemy w opisach, na litość; jeśli oceniająca za każdym razem przed opisaniem stołu wypisuje sobie na kartce wszystkie określenia, jakie na niego ma, to podejrzewam, że jej opisy są przeciążone nużącymi przymiotnikami i bezsensownymi wyliczeniami. Ale tak, nie ma nic brzmiącego w tekście bardziej naturalnie niż „na środku pokoju stał długi, szeroki, brązowy, masywny, rzeźbiony, drewniany stół” - a właśnie takie rozwiązanie opisowe sugeruje oceniająca autorce. Żeby było ciekawiej, oceniająca nie poda przykładu opisu napisanego zgodnie z jej instrukcjami - ale może to i lepiej, bo mam przeczucie, że temu potencjalnemu przykładowi dałoby się napisać oddzielną ocenkę - tylko wklei od numerków, co się robi w opisach, i niech sobie autorka zgaduje. Już nie wspominam o tym, że takie instrukcje, jak pisać opisy, tworzą koszmarny blogaskowy schemat typu /postać wchodzi do pokoju -> pokój jest opisany szeroko, ze wszystkimi szczegółami, każdym meblem i kolorem framugi okna -> postać bierze jedną rzecz i wychodzi z pokoju, nigdy potem do niego nie wracając/. W opisie najważniejsze jest umiejętne stworzenie klimatu oraz przekazanie informacji o czymś - postaci czy fabule. Takie wypisywanie tego, że brązowy, drewniany, szeroki, wysoki i masywny stół stał po lewej, a nie prawej stronie pokoju, nikomu się na nic nie przyda i nikogo to nie obchodzi. To tylko surowe mięso opkowe.
    (...i co to ma znaczyć, że aby opis był bardziej dynamiczny, możemy użyć innego czasu? Czy oceniająca właśnie niebezpośrednio sugeruje autorce, że może sobie zmieniać czas w opku kiedy chce bez żadnego sensownego powodu? Aha.)
    Urzeka mnie też to, jak oceniająca sugeruje opis postaci wzięty z charakterystyki dla szkół podstawowych (bo nic tak nie przysłuży się tekstowi, jak wstępna ekspozycja, jakie stosunki ma narrator/pov do postaci wprowadzanej. Oczywiście. A wielki opis wyglądu danej nowej postaci w momencie, w którym się pojawi, jest obligatoryjny, bo nic tak nie służy opku, jak ściana tekstu o postaci, o której nic nie wiemy i nadal jeszcze jej nie znamy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekaz niektórych „wskazówek” kupuje mnie równie mocno, na przykład ten moment, w którym oceniająca pisze, że autorka nie umie zapisywać dialogów, i oczywiście nie wyjaśnia jej, jak to zrobić. : D Bo po co. Nie od tego jest ocena, żeby coś wyjaśniać, pomóc autorowi się rozwijać. Ocena jest po to, żeby go zmiażdżyć, obrzucić błotem i napisać, że za pisanie autorka nie powinna się brać, bo nie ma talentu. Najlepiej to brzmi z ust oceniającej, która ewidentnie nie ma talentu do pisania ocen, a robi to i tak. Mam więc rozumieć, że oceniająca wypisuje autorce opinie i przekonania, do których sama się nie stosuje? Albo: „u ciebie żaden fragment nie ma sensu”. Ale nie wyjaśnię ci, dlaczego. Napiszę tylko, że jesteś głupia i dobrze, że twoje opko było krótkie. Smutno mi się robi, że w Internecie każdy może być kim chce i pisać ocenki, nawet zupełnie nie mając do tego predyspozycji - ba, nawet nie próbując zrobić tego dobrze. Albo: „wypisywanie kolejnych błędów raczej nie poprawi ci humoru”. Tutaj może dobrze, że oceniająca zdecydowała się ograniczyć niszczące porady do minimum, ale fajnie byłoby, gdyby pamiętała, że autorka zgłosiła się po ocenkę. Zgłosiła się po to, żeby wypisać jej błędy – fabularne, logicznie, związane z postaciami, nie tylko ortograficzne i gramatyczne ― i zasugerować, jak je poprawić. Jeszcze fajniej byłoby, gdyby oceniająca zastanowiła się, czym różni się beta od oceny i dlaczego blog z betami nie jest blogiem z oceniającymi, a blog z oceniającymi nie jest blogiem z betami.
      (Moim osobistym faworytem pozostaje: „Ty też sobie żartujesz, wstawiając to do Internetu, żeby ludzie czytali twoje opowiadanie”. Napisała osoba, która wstawiła tę ocenkę do Internetu, w dodatku w celu udzielenia rad drugiemu człowiekowi. Autorka przynajmniej publikuje swoje opowiadanie dla własnej przyjemności, a nie żeby udzielać szkodliwych porad i mieszać z błotem innych ludzi, nie mając pojęcia o tematach, na które się wypowiada.)
      Mogłabym tak ciągnąć i ciągnąć, bo praktycznie każdy cytat prosi się o przekopiowanie i pokazanie, jak bardzo oceniająca nie stosuje się do własnych porad, ale zajęłoby mi to zbyt wiele czasu. Podsumuję więc.
      Zwykle nie mieszam się w ocenkowe dramy, ale boli mnie, jak szkodliwa jest ta ocena. Jak źle napisana i zwyczajnie chamska jest. Jak bardzo celuje w uderzenie w autorkę tak, żeby bolało, zamiast jej pomóc. Jak bardzo widać, że napisana jest przez osobę, która sama nie ma pojęcia o pisaniu. Jak bardzo brakuje w niej konkretnych wskazówek czy uzasadnienia zdania oceniającej.
      Nie twierdzę oczywiście, że tekst oceniany jest dobry – zdecydowanie na taki nie wygląda – ale wiem też, że z takimi ocenkami jak ta nigdy nie będzie w stanie stać się lepszy. Żaden tekst nie będzie w stanie stać się lepszy z takimi ocenkami.
      Jednak jestem pewna, że oceniająca nie zrobi w związku z moimi uwagami nic, bo uzna, że uraziłam jej dumę.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co, chyba pora się odezwać. "Za pewne rzeczy nie powinno się brać, jeśli nie ma się do tego talentu". Czyli według twojego toku rozumowania ludzie muszą do wszystkiego rodzić się z talentem. Nie mogą niczego próbować. Czy myślisz, że twoja matka od razu umiała gotować? Nie, oczywiście że nie. Za pewne jej pierwsza zupa nie była do końca zjadliwa, ale próbowała dalej. Ludzie muszą próbować, inczej skąd mają się dowiedzieć że mają talent? Możesz mnie oświecić? A co do twojej całej opinii...tak, k***a, nie umiem pisać. I co z tego? Czy po swoim dziecku też będzie jechała bo nie będzie umiało mówić? W końcu się nauczy.
    Dałam ci mój blog do opinii i RAD. Ale no wybacz, tu nie ma ani opinii ani rad, tylko mieszanie z błotem.
    Nie zamierzam się wykłócać, bo coś takiego zdarzyło się w zeszłym roku i wierz mi, nikt mi nie podniósł tak ciśnienia jak ty swoim mieszaniem z błotem.
    Twoje opinie powinny być konstruktywne i powinny zawierać rady, ale to co przeczytałam nie wnosi absolutnie nic do mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oho, Upadłe Dziewczę powróciło ze swoimi modrościami życiowymi.
    Czy tam debilizmami.
    „Jeśli chcesz pisać, to w porządku, rób to, ale najpierw się naucz” – ty sobie to powinnaś, Sky, wytatuować na czole, z dopiskiem o pisaniu ocenek. Tobie się powinno nadać sądowy zakaz publikowania czegokolwiek w blogosferze, tak dla bezpieczeństwa ogółu, który potem te pierdoły czyta.

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WioskaSzablonów.